sobota, 5 marca 2011

Marcowy rower

Rowerowe przedwiośnieNadszedł weekend i Roch postanowił, że pójdzie na rower; pogoda iście wiosenna, ciepło i słonecznie, ale trochę wiało. Jednak Roch nie zraził się tym i poszedł pojeździć choć rower nie był do końca przygotowany do sezonu, bo Roch zapomniał nasmarować łańcuch i ten cały czas skrzypiał, co Rocha denerwowało do tego stopnia, że przestało mu się chcieć jeździć, ale zasłużone dwadzieścia kilometrów ma przejechane. O ile pogoda nie zepsuje się to jutro Roch zaatakuje lotnisko*, tylko jazda lasem odpada ze względu na to, że śnieg topnieje i robi się wielkie błoto, które będzie wszędzie. Asfaltem też można jechać szczególnie, że w niedzielę ruch jest znikomy.

Sezon można uznać za zainaugurowany, pierwsze kilometry są zaliczone, szkoda tylko, że nikt nie chciał wykorzystać takiej przaśnej pogody i Roch pedałował sam, ale dla kondycji Roch może jeździć sam; jednak po rowerze człowiek lepiej się czuje, więcej mu się chce, a tyłek nie boli (zasługa tych sześciokilometrowych przebieżek). Jutro kolejny wypad, trzeba iść za ciosem.

*Lotnisko dlatego, że Rochowi narobił smaku ten film. Co prawda Katowice to nie Zürich, ale parę samolotów można pooglądać. O to sprawca całego zamieszania (oglądać koniecznie z dźwiękiem i w jakości HD):

Roch pozdrawia Czytelników.

3 komentarze:

  1. Ma Roch słuszność odnośnie jazdy lasem. Przekonałam się na własnej skórze jadąc dzisiaj. Nie dość że rozpoznać się nie dało że mój rower jest zielony, to jeszcze jego właścicielka cała pięknie ubłocona :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórych to kręci (ubłocony rower, oczywiście) :-P

    Do lasu, ani w teren, jeszcze długo nie da się wjechać.

    OdpowiedzUsuń