czwartek, 6 kwietnia 2017

Sposób na awarię

Jak ostatnio Roch donosił stała się awaria w jego rowerze. Hamulec się zapowietrzył bo miał taki kaprys, że leżąc na boku dostaje się do przewodu powietrze i wycisnąć się go nie da. Jedynie można to zrobić przelewając płyn hamulcowy do momentu aż bąbel sam ucieknie i układ na powrót będzie szczelny. Jednak Roch w rowerze nie ogarnia dwóch rzeczy: amortyzatora i własnie hamulców (odkąd ma te super-duper hydrauliczne).

Jednak jest ktoś kto to ogarnia; czyli W. Do W. Roch miał jechać już w poniedziałek, ale wstało mu się za późno żeby się nie spóźnić do pracy, a co dopiero jeszcze jechać do W. Więc Roch dopiero wczoraj do niego dotarł z rowerem. W. stanął na wysokości zadania (jak zawsze zresztą) i rower dziś był do odbioru, ale Roch zignorował budzik (po co funkcja drzemki w budziku!?) i wstał jeszcze później niż w poniedziałek i jeszcze bardziej spóźnił się do pracy.

Rower zatem jest do odbioru jutro rano, a to zwiastuje całkiem dobry plan. Rano po rower, później do pracy, a później... NA ROWER! O ile pogoda oczywiście pozwoli. Ale jak nie będzie deszczu to Roch zabiera kurtkę, spodenki, buty i całe "Centrum Telemetryczne" do torby, w pracy ładuje gadżety i później idzie pojeździć. Choć troszkę, choć deczko, choć tylko kilometerek. Taki mały kiloemeterek. Według prognoz ma być znośnie, a to już Rochowi wystarczy. Najwyżej będzie się suszył w samochodzie.

A propos samochodu. Transport roweru:


Roch pozdrawia Czytelników.

PS.
Jak dobrze pójdzie i Bóg Rowerowy da to jutro będzie obleśnie długi ślad GPS i obłędnie dużo zdjęć.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza