Kategorie
Bez kategorii

Szukając Gwiazdki

Święta, nie Święta rowerowy trening należy odbyć. Dziś Roch pojechał na Repty, trzeci dzień z rzędu, ale dziś było wyjątkowo. Ludzi brak, wszyscy siedzą w domach i przygotowują się do ucztowania, ruch na drogach również znikomy. Jedynym minusem była temperatura, która nie chce osiągnąć znośnego stanu.

Roch zrobił 30km, a teraz unika jakichkolwiek obowiązków typu mieszanie czegoś, przynoszenie, wynoszenie. Zaszył się z laptopem w szafie i siedzi cichutko, aby nie zwrócić na siebie uwagi.

Tyle o rowerze, a teraz życzenia. Nie będą to oklepany i tandetne Wesołych Świąt, bo tym to już rzygać się chce. A więc zaczynamy:

Koyocie, Przyjacielu mój, oby wszystko co zaplanowałeś się spełniło, obyś uskuteczniał Prawdziwe Cross Country (TM) codziennie, oby 10 000km pękło (ba! 30 000km), oby dętki wytrzymały, a opony się nie starły. Zresztą gadaliśmy to wiemy 😉 Pozdrów Kasię i Krzysia.

Michale, Przyjacielu mój, żebyś więcej czasu znalazł na rower, spełnienia wszystkich planów i marzeń, sukcesów w pracy i poza nią. Ucałuj Dobrawę i nie blokuj biednego Rocha.

Nosiowi – oby w końcu się udało to, czego pragnie. Już my wiemy czego Ty pragniesz. Oby Twoja skóra stawała się coraz czarniejsza, obyś zawsze był taki jak jesteś, Bracie. I żebyś zaprzestał podhaczania Rochowi dziewczyn.

MEwkom, Agnieszkom, Ewelinom, Plackom i innym sukcesów w szkole, jak najdłuższych wakacji, zniesienia matury i zadań domowych, spełnienia marzeń i czego tam jeszcze chcecie.

Sylwii – miłości, którą już chyba znalazła, spełnienia marzeń, obyś dalej była taka szalona jak jesteś teraz.

Wszystkim, których Roch zna spełnienia tego co sobie wymarzyliście.

Na koniec został Jacek. Czego można życzyć Jackowi? Spełnienia marzeń? Póki co sam sobie je spełnia. Szczęścia w miłości? Już przestał w to wierzyć. Zdrowia? Kolana i tak nowego nie dostanie. Pieniędzy? Być może.

No więc Jacku drogi, obyś skończył studia, a reszta sama się ułoży.

Kategorie
Bez kategorii

Kto to wymyślił?

Przesadne zimno znaczy się. Bo owszem, przy zerze można spokojnie jeździć, ale przy -5°C to robi się zimno. W stopy szczególnie bo to jedyna część ciała, która mało pracuje. No ale trzeba gonić z kilometrami bo są osoby, które gonią Roch i gonią, ale do tego doj(e)dziemy.

Roch pojechał sobie znowu na Repty, bo innego wyjścia nie miał. W domu czekał na niego krzak, zwany umownie choinką, którego trzeba było przystroić i inne obowiązki. Ze strachu przed ubieraniem krzaka tfu. choinki Roch zrobił 50km.

Z Rept pojechał na Pniowiec, ulicą na G. (kurna nie da się jej objechać) do miasta i jeszcze na Dolomity. Po powrocie nie czuł członków, ale miał nadzieję, że ktoś tego krzaka ubrał. A dzietam! Roch musiał go ubierać i dzięki temu wygląda jak wygląda.

No, a teraz przyjemniejsza rzecz. Uroczyście gratulujemy Koyocikowi szalonych 5000km, które to dziś uskutecznił. W celu wysłania Pierniczków Alpejskich dla Koyota należy kontaktować się z Rochem, który to przekaże wszelkie podarki Szanownemu podarkobiorcy.

Gratuluję!

Roch pozdrawia Wszystkich.

Kategorie
Bez kategorii

Za stary jesteś..

Te słowa Roch słyszy mniej więcej od miesiąca, a jest odpowiedź na pytanie \”Co przyniesie mi gwiazdka?\”. Powtarzanie komuś w kółko, że jest za stary na prezenty potrafi człowiek zdołować, obniżyć samoocenę i generalnie rozbić go psychicznie. Bo jak można być za starym?

Roch jednak postanowił, że będzie miał prezent pod choinką, o ile w końcu pojedzie po choinkę. Gdy choinka będzie już stała i będzie ochotnik, który ją przystroi to wtedy Roch położy sobie prezent pod wypasioną choinką. Prezent został zakupiony dziś i prezentuje się tak:

Jeszcze tylko Gwiazdka z DHL\’u przywiezie paczkę do domu i można zabierać się za czytanie.
Jak widzicie jest to książka, co może dziwić tych, którzy znają Roch i wiedzą jaki jest jego stosunek do książek.

Koniec chwalenia się. Pora napisać gdzie to dziś był Roch, a był w tym samym miejscu co wczoraj, czyli na Reptach. W związku z tym mapki nie będzie bo wczorajsza jest nadal aktualna. Kilometrów wyszło 30, z czego 10 na samych Reptach.

W sumie jest już 8200km.

Kuniec pisania.

Roch pozdrawia Wszystkich, no prawie.

Kategorie
Bez kategorii

Dajcie Rochowi karabin to zrobi porządek

Psia jucha! Rochowi zachciało się iść do Marketu po głupie płyty. Niby nic strasznego, ale Roch nie wziął poprawki na to, że jest okres przedświąteczny, a więc czas, w którym ludzie przeistaczają się w marketowych zombie i chodzą między regałami w poszukiwaniu to tego to owego.

Roch jednak potrzebował płyt na już i kupić je musiał. Bez koszyka pomknął do regału z płytami, wziął pierwsze z brzegu Emtec\’i i uderzył do kasy. Przy każdej kasie kolejka licząca sobie dziesiątki metrów. Jednak Roch ma dużą wiarę w ludzi i pomyślał, że z głupimi płytami ktoś go wpuści. Odliczył kasę, ale o jakimkolwiek wpuszczeniu do kolejki mógł zapomnieć.

Argument, jakże ważny, \”my też mamy mało\” nie trafiał do Rocha, gdy spoglądał na spasione mordy koszykowych popychaczy. Pozostało cierpliwie czekać w kolejce. Za Rochem ogonek tworzył się coraz dłuższy, aż tu Roch poczuł jak ktoś go szturcha od tył.

Co jest? – Pomyślał.
Ja taki nie uczesany – Dokończył myśl.

Odwrócił się i zobaczył koszykowego popychacza bujającego się niczym bańka-wstańka.

Przepraszam, czy mógłby mnie pan nie popychać swoim koszykiem – Kulturalnie Roch odezwał się do popychacza.

Popychacz miał wyraźne problemy z wysłowieniem się i Roch nie zrozumiał co do niego popychacz powiedział, ale ruchanie Rocha koszykiem nie ustało.

Haaalo, czy mógłby mnie Pan nie popychać bo to denerwujące się staje – Ponowił prośbę tym razem bardziej stanowczo.

Popychacz ponownie coś rzucił pod nosem, ale muzyka marketowa skutecznie go zagłuszyła. Jednak nie zagłuszyła popychania, która się jakby nasiliło. Do kasy daleka droga, a Roch prawie dochodzi. W końcu nie wytrzymał i rzucił w kierunku popychacza wiązankę.

ee Ty ciulu, przestaniesz mnie popychać, czy to za trudne to przetworzenia przez Twój ptasi móżdżek!!! – Roch powoli tracił resztki kultury.
Może trochę grzeczniej – Wydusił z siebie popychacz.
JAK KUR*A PROSIŁEM DWA RAZY TO MNIE PAN OLAŁ, A TERAZ MAM BYĆ KULTURALNY??? Z CHU*EM NA GŁOWY SIĘ POMIENIAŁEŚ!!!???? – Cierpliwość Rocha nie jest z gumy.

Po tym stwierdzeniu popychacz się zaczerwienił i zachował dystans od pośladków Rocha. Tłum zaczął ożywioną dyskusję, prawdopodobnie na temat chamstwa dzisiejszej młodzieży, a sam zdaje się być nie lepszy.

Tyle nerwów za głupie 11.99 zł! Nigdy więcej!

Kategorie
Bez kategorii

Biuro podróży „U Rocha”

Zgodnie z kiedyś tam złożoną obietnicą Roch umieszcza kolejną mapkę.Tym razem z wypadu, dłuższego niż poprzedni, na Dolomity i Repty. Tak więc zabieramy termos herbaty, kanapki, schabowego, jajko i koniecznie pomidora. Dodatkowo zakładamy ciepłe kalesonki, czapkę, rękawiczki, ciepłą kurtkę i co tam jeszcze założycie.

Tradycyjnie już na początek mapka:

I zaczynamy. Z ulicy Ułańskiej jedziemy w prawo, aż d końca gdzie skręcamy w lewo i pędzimy ulicą Opatowicką do końca. Na końcu wjeżdżamy na ulicę Opolską i jesteśmy w tym samym miejscu co poprzednio, czyli z Opolskiej w Sobieskiego, do ronda, ale na rondzie skręcamy w prawo i jedziemy do końca ulicą Bytomską. Na kolejnym rondzie skręcamy w drugi zjazd i jedziemy do świateł. Należy uważać bo to droga dosyć ruchliwa, ale my zaraz uciekniemy z niej.

Na światłach prosto i skręcamy w prawo, w piątą uliczkę. Tutaj mamy spokój, możemy podziwiać widoki, czasem można wypatrzeć strusia. My jednak jedziemy prosto, pokonujemy lekkie wzniesienie i skręcamy w lewo, w ulicę Małą. Tutaj zaczyna się cross country, znika asfalt, pojawia się błoto. Auta nam nie grożą, najwyżej jakiś ciągnik. Na końcu skręcamy w prawo i jedziemy wzdłuż lasu (zwanego Segietem). Dojeżdżamy do zabudowań i dalej mamy skrzyżowanie. Jedziemy prosto. Po lewej stronie znajduje się piekarnia, w której Roch zaopatruje się w pączki. Są genialne i tanie.

Ulicą Żeromskiego dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Gliwicką. Jedziemy prosto i już jesteśmy na Reptach. Zaraz za zakrętem mamy bardzo stromy podjazd, wręcz ścianę płaczu, my jednak odbijemy w lewo i mamy lekki trawers tylko, że błotny. Wjeżdżamy do parku. W tym miejscu Roch przyznaje się, że mapka trochę odbiega od trasy, którą pokonał Roch ponieważ nie uwzględnia ścieżek w samym parku repeckim.

Po wyjeździe z parku jesteśmy na ulicy Pyskowickiej. Jedziemy nią cały czas, aż po prawej stronie będzie kościół. Odbijamy w lewo, w ulicę Janasa. Cały czas prosto, aż się znudzimy i zaśniemy za kierownicą. Jesteśmy w Opatowicach. Jedziemy cały czas prosto, aż dojedziemy do przejazdu kolejowego, za którym skręcamy w prawo i zaraz na światłach w lewo. Potem krótki odcinek ulice Metalowców i na końcu w prawo.

Jesteśmy w Strzybnicy na ulicy Grzybowej. Tak Grzybowej, którą to jedziemy aż do ulicy Grodzkiej, gdzie wypatrujemy znajomych osobników. Większość z owych osobników to zmarźluchy, a więc nie ma co liczyć na spotkanie kogokolwiek. Z Grodzkiej jedziemy cały czas prosto, potem w prawo i tutaj każdy rozjeżdża się do swojego domu.

Po tej przejażdżce mamy na liczniku 30km, zamarznięte gile pod nosem, nie czujemy palców, a czasem zamarzają rzęsy.

Roch pozdrawia Wszystkich.