Kontynuujemy temat higieny naszego roweru. Tematowi temu zaczęła sprzyjać nawet pogoda, bo o ile latem łatwiej jest utrzymać rower w czystości, to jesienią już zaczynają się schody. Oczywiście, można go opłukać z kurzu, ale prawdziwym sprawdzianem dla środków czystości jest właśnie okres jesienny, bo wtedy spod kół wydobywa się coś więcej niż tylko kurz. Jak wszyscy doskonale wiem początek jesieni nie zachęcał do jeżdżenia, ale potem to już była prawdziwa złota jesień. I tak się złożyło, że Roch miał poważny plan co do tej jesieni, bo chciał jeszcze zaliczyć jakiś dłuższy dystans, a że musiał załatwić jedną sprawę w Tarnowskich Górach to okazja spadła mu wręcz z nieba. I tak właśnie doszło do użycia Muc-Off Bike Protect. Środka, który tworzy tarczę brudową 2.0.
(więcej…)Kategoria: Giant
-

Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał
Odkąd Roch został bez samochodu odkrywa coraz to nowe środki transportu, a i zaczyna poznawać rozkłady jazdy i nazwy przystanków. Do tego zaczął częściej używać nóg i nosić różne rzeczy ze sklepu w rękach, a nie tylko wkładać do bagażnika. Oczywiście za wcześnie jest na jakieś wnioski, ale jak do tej pory jest całkiem dobrze. Jednak przed Rochem stało jeszcze jedno wyzwanie, a mianowicie wyrejestrowanie samochodu – teoretycznie złomowisko, czy tam stacja demontażu, wysyła do urzędu zaświadczenie, potem urząd czeka i w końcu wyrejestrowuje, ale też jest napisane, że obowiązek zgłoszenia tego ciąży na właścicielu, który ma 30 dni na zgłoszenie tego faktu w urzędzie. I nie byłoby w tym nic kłopotliwego gdyby dało się to zrobić przez Internet, ale oczywiście nie dało się. Co więcej zgłoszenia trzeba dokonać w urzędzie, gdzie auto było rejestrowane, co dla Rocha oznaczało wycieczkę do Tarnowskich Gór, bo tam właśnie był zarejestrowany samochód. I tak powoli kształtował się plan jak połączyć wypad do urzędu z rowerem.
(więcej…) -

Owijka XLC GR-T07
W poprzednim miesiącu na blogu pojawiła się gravelowa kierownica XLC i aż żal byłoby nie wykorzystać okazji i nie pójść o krok dalej. No bo przecież na gołej kierownicy jeździ się niewygodnie. O ile w rowerach z prostą kierownicą stosuje się chwyty, o tyle na baranka ciężko założyć chwyt. Poza tym jednak na wygiętej kierownicy można jeździć na kilka sposobów, więc bez owijki się nie obędzie. I tak dziś na tapet bierzemy właśnie owijkę, która z Rochem jeździła już jakiś czas, bo do nowej kierownicy założył też nową owijkę. A dokładnie to owijkę XLC GR-T07.
(więcej…) -

Taka mała rocznica
Ostatnio Roch przeglądał swoje zdjęcia na Google Photos, z którego namiętnie korzysta, i wyłapał pewną rocznicę. Rocznicę, która teoretycznie nie powinna nigdy się wydarzyć, bo teoretycznie nie powinno w ogóle dojść do tego zakupu. Ale Roch się uparł i stwierdził, że jemu też się coś od życia należy, bo póki co to tylko dawał, a sam zawsze sobie odmawiał, bo zawsze było coś ważniejszego. Jednak w tamtym czasie Roch zmienił swoje podejście do pewny spraw i dzięki temu dziś może świętować drugą rocznicę Gianta Revolta.
(więcej…) -

Kierownica gravelowa XLC HB-G01
Czasem stoimy przed jakimś problemem i nie chcemy go rozwiązać, a w zasadzie to wydaje się nam, że to jest zbyt skomplikowane. Tak też było w przypadku Rocha, który stał przed wyzwaniem wymiany kierownicy w gravelu. Normalnie to zdjąłby chwyty, klamki hamulcowe, odkręcił 4 śruby i założyłby nową kierownicę, ale w przypadku gravela to nie jest takie hop-siup, a już w przypadku Gianta to wydaje się kosmiczną technologią. Wszystko przez autorski system Gianta, który łączy mechaniczne klamki z hydraulicznymi zaciskami. Taka hamulcowa hybryda, która na pierwszy rzut oka powoduje zawroty głowy, a finalnie okazuje się prosta w serwisowaniu. W końcu jednak wziął się w garść i złapał byka z rogi, a w zasadzie to gravela za kierownicę. I wymienił ją na gravelową kierownice XLC HB-G01.
(więcej…) -

Święty weekend trzeba święcić
Długie weekendy są fajne, bo są długie. Bo ma się tę świadomość, że niedziela nie kończy błogiego odpoczynku, ale po niej jest jeszcze ten jeden „darmowy” dzień, w którym można albo coś porobić, albo poleżeć. I tak właśnie był ten przedłużony weekend sierpniowy. Dodatkowy poniedziałek zrobił dobrze Rochowi, bo ten mógł w końcu pogrzebać trochę przy gravelu. Bo czekała go – odkładana już jakiś czas – wymiana kierownicy. Jednak nie samymi serwisami Roch żyje. Była też świąteczna pizza z dzieciorami, wypad rowerowy i korzystanie z wolnego. Było też świętowanie urodzin.
(więcej…) -

BikeRomantic zaliczony!
Nie ukrywając swojego zadowolenia, bólu nóg i ogólnego zmęczenia Roch śpieszy donieść, że zaległy BikeRomantic doszedł do skutku. Jeszcze kurz nie opadł z gravelowych autostrad, a Roch już pisze notkę, bo działo się tam oj działo. Były szutry, a w zasadzie autostrady szutrowe, był pot i mega kryzys. Była też konkretna wyrypka, słodkie i sklepik u Irenki. Jednym słowem było wszystko żeby móc napisać, że to był najlepszy gravelowy wypad na jakim Roch był odkąd ma gravela.
(więcej…) -

Kolejny cel zrealizowany – no prawie
Pewna myśl nie dawała Rochowi spokoju od dawna. W sumie odkąd przeprowadził się do Częstochowy ta myśl powracała co jakiś czas wzbudzając w Rochu chęć zmierzenia się z samym sobą i sprawdzenia, czy Roch jeszcze ma resztki rowerowego DNA. Bo co innego jeżdżenie „dookoła komina”, a co innego zabranie się za poważne pedałowanie. Ostatnio ta myśl bardzo Rochowi nie dawała spokoju. Bo wytyczone cele powinno się realizować chyba, że są to postanowienia noworoczne, ale to nie było żadne postanowienie. To była chęć sprawdzenia samego siebie, a przede wszystkim chęć zmierzenia się z długim dystansem, rowerem i własną kondycją. I tak Roch dojechał do Tarnowskich Gór. No prawie.
(więcej…) -

Poszukiwanie drogi – część pierwsza
To podróżowanie Rochowi tak się spodobało, że od powrotu z Tarnowskich Gór planował kolejną trasę. Zanim jednak to przystąpił do kreślenia śladu przegrzebał internety w poszukiwaniu wygodnego narzędzia do planowania trasy. Przeszedł chyba przez wszystkie możliwe narzędzia, od Stravy, przez Komoot, aż doszedł do Mapy.cz. Oczywiście zahaczył też o Locusa, ale tam planowanie czegokolwiek to jest tragedia. O ile jako nawigacja się sprawdza idealnie to planer ma do d*y. Tak więc po sprawdzeniu chyba wszystkich możliwych opcji Roch zaczął szukać gotowego śladu GPX, bo cel wypadu był raczej popularny i na pewno ktoś już dojechał.
(więcej…) -

Miał być BikeRomantic
Miniony weekend był jednym z lepszych – póki co – w tym roku. A to za sprawą planów, które zrodziły się spontanicznie w środku tygodnia. Początkowo zapowiadało się, że będzie to jeden z wielu rowerowych weekendów, z jakimś dalszym wypadem, a może z kilkoma pomniejszymi przejażdżkami z cyklu dookoła komina. W każdym razie do środy zapowiadał się tradycyjny weekend rowerowy. Jednak w środę wszystko się zmieniło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a precyzyjnie pisząc to cały weekend odmieniła jedna wiadomość na Whatsappie.
(więcej…) -

Pączki, wszędzie pączki
Miniony weekend był specyficzny. I wcale nie chodzi o to, że Roch jeździł na rowerze, albo pogoda dopisała bardziej niż w ostatnim czasie. Był specyficzny z innego powodu. Roch odkrył na mapie lokalnych tras wyjątkowe złoto. Przejeżdżał obok tego miejsca chyba z tysiąc razy i nie skręcił, nie zaszedł w te skromne progi. Po prostu jechał dalej przed siebie nie oglądając się na boki. Gdyby choć raz zwolnił, albo zatrzymał się i sprawdził co tam jest to wiedziałby, że tam jest coś wyjątkowego, cytując klasyka „złote, ale skromne”. A tym złotem jest pączkarnia.
(więcej…) -

Sporo tego roweru. I znowu Olsztyn
Co by długo się nie rozpisywać nad powodem ostatniej ciszy to Roch napisze tylko, że spowodowana była on tym, że ostatni i przedostatni tydzień były trochę bardziej zorganizowane i zajęte, ale co się dało ogarnąć to się ogarnęło. Rower jednak prawie codziennie był używany, chociażby dookoła komina, czy na przejażdżkę z Młodzieżą. Był też serwis rowerów, no i kolejny mega wypad. Jeszcze raz na Olsztyn i oczywiście z dziećmi. I z tego wypadu Roch przywiózł ciekawą obserwację.
(więcej…)

