Kategorie
Bez kategorii

Przestój przestojem popychany

Przestój przestojem popychany ponieważ, Rochowi, próżniakowi przestało się chcieć, a przecież zostało już tak niewiele do założenia. Hamulce, korba, przerzutki i koniec. Ze dwadzieścia minut powolnej pracy przerywanej popijaniem ulubionej kawy zbożowej. Sobota znowu upłynęła Rochowi pod znakiem lenistwa i nic nierobienia, choć bardzo się starał żeby zakończyć przestój. Tak bardzo się starał, że w końcu zasnął, a jak wstał to nie chciało mu się jeszcze bardziej.

Roch dochodzi do wniosku, że się starzeje. Kiedyś śrubki to była jego pasja, cały czas miał jakieś palmy ze smaru, bo to tu, to tam dokręcał, regulował i smarował. Teraz też ma na to ochotę, ale jakoś jego wewnętrzne “rochostwo” mówi mu nie i koniec. Roch śpi, je i myśli. Być może to zimowe przygnębienie spowodowane tym, że trzeba siedzieć w domu, a jak już się wyjdzie to z czterema kilogramami ubrań na sobie. Pozostaje czekać na moment, w którym Roch będzie mógł założyć coś luźniejszego, niezobowiązującego i bardzo niemodnego.

Roch pozdrawia Czytelników.

4 odpowiedzi na “Przestój przestojem popychany”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *