Pożegnanie z lotniskiem

Niedziela zapowiadała się na pochmurną, ale z biegiem czasu robiło się coraz ładniej i Roch zaraz po obiedzie poszedł na rower. Musiał iść. Musiał przemyśleć kilka spraw, a najlepiej myśli się na rowerze, a jeszcze lepiej jeśli Roch pedałuje w stronę lotniska. Długa trasa pozwala na głębokie przemyślenia, a tego Rochowi było dziś potrzeba. Ciepło nie było, ale Roch ciepło się ubrał, owinął twarz i pojechał przed siebie. Chciał ostatni raz zobaczyć lotnisko, położyć się na trawie i zobaczyć jak przelatuje nad nim samolot.

Lotnisko, ostatnia wizytaDroga przyjemna, w lesie sucho i pełno rowerzystów chcących — podobnie jak Roch — wykorzystać do maksimum ciepłe i pogodne dni. Na miejscu Roch widział ogon CargoJeta i kilka innych stojących pod terminalem. Powstało zdjęcie dokumentujące osiągnięcie zaplanowanego celu, czyli lotniska. Nic niestety nie chciało wytoczyć się spod terminala, więc Roch szybko schował telefon, ubrał rękawiczki i ruszył w powrotną drogę. Pierwsza wersja była taka żeby jechać prosto do domu, ale wyszło słońce i Roch odbił w lesie w jakąś ścieżkę i dojechał nią do Chechła. Tam też sporo ludzi jeździło na rowerach, czyli nie tylko Rochowi chce się jeździć.

Przy czterdziestym kilometrze zaczęło mu się robić zimno i stwierdził, że to zupełnie wystarczy i pora wracać do domu. Jakby nie patrzeć to już koniec października i można szaleć, ale z umiarem. Łatwo przesadzić i złapać jakiegoś paskudnego wirusa. W domu gorąca kawa postawiła Rocha na nogi i pewnie na tych nogach dochodzi do wieczora. Z wypadu powstał ślad GPS, ale jakiś oszukany. Według telefonu Roch pojechał, ale nie wrócił, a to nie prawda. Trzeba będzie rozejrzeć się za jakimś alternatywnym oprogramowaniem zapisującym ślad GPS. Dla ciekawskich ucięty ślad GPS: Pożegnanie lotniska.

I na koniec Roch w wersji jesiennej:

Roch w wersji jesiennej

Roch pozdrawia Czytelników.

4 komentarze do “Pożegnanie z lotniskiem

  1. Anonim

    Roch bez kaaasku?!? ;)Odnośnie przelatujących nad głową samolotów – ostatnio właśnie miałem okazję tego doświadczyć przy naszym Okęciu. Robi wrażenie, oj robi… 🙂

    Odpowiedz
  2. Anonim

    W takim razie, w celu uzyskania kompatybilności 🙂 polecam szczerze czapeczkę Biemme (z Windtexu/SuperRoubaix) pod kask. Jeśli Roch zamierza jeździć przy jeszcze niższych temperaturach czy w ogóle w zimie, to wg mnie naprawdę warto się w nią zaopatrzyć. Jest ciepło (ale nie za ciepło), a i jednocześnie głowę można chronić. To nie miała być reklama, nawet jeśli tak wyszło 😉

    Odpowiedz
  3. Anonim

    Teraz nie ma potrzeby chronienia głowy – dystanse są takie, że nawet nie opłaca się angażować w nie kasku, a i licho ma ciekawe sprawy niż czyhanie na Rocha na piątym kilometrze.Poza tym to kolejny wydatek, a Roch już zaopatrzył się w manetki 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *