Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

Powrót na siodełko

Po okresie choroby nadszedł czas rekonwalescencji, czyli powrót do jeżdżenia. Rochowi się poprawiło na tyle, że chętnie siadł na rower i kawałek się przejechał. Żonce też się spodobało wieczorne jeżdżenie więc jeżdżą na zmianę, kiedy Roch czyta bajeczki Miśce to Żonka pedałuje, a kiedy Żonka wraca to Roch się ubiera i wskakuje na siodełko. Jakoś oboje nie mają serca zostawić Miśki pod opieką kogokolwiek. No więc Roch wybrał się w okolice Jasnej Góry , zrobił rundkę dookoła klasztoru i wrócił. Jednak zaczął od wyjazdu na Politechnikę i dopiero stamtąd pojechał w stronę "Świętej Ziemi. Tej ziemi" . Wieczorne  rowerki chyba na dobre weszły w harmonogram dnia Rocha. I Żonki też. Roch pozdrawia Czytelników.

Przymusowa przerwa w rowerowaniu

I stało się; Rocha dopadło przeziębienie, ale najważniejsze, że Miśka zdrowieje. Teraz pora na Rocha, ale z małym dzieckiem to już tak jest, z domu robi się szpital i każdy z domowników swoje przejść musi. Na szczęście Miśce odpuściło, Rochowi wciąż tak samo, a Żonka przeszła to delikatnie. Grunt, że dziecko zdrowe. Z okazji przeziębienia, aaaapsik , Roch odstawił rower żeby "nie przeziębić przeziębienia" i nie dostać zapalenia płuc czy innego cholerstwa. Za to Żonka tłucze wieczorami kilometry. Kiedy Rochowi się polepszy też będzie wieczorowo pedałował. Niestety, ale tylko wieczory mu zostają - praca, a potem "chwilka" dla Michasi, bo czeka aż tatuś przyjedzie z pracy i trochę pogłupcują. Tak więc kilka dni bez roweru Roch musi wytrzymać.

Krótka przerwa w rowerowaniu

No i pojawiła się pierwsza przerwa rowerowa, która spowodowana była na początku pogodą, a raczej jej brakiem, a później przeziębieniem Miśki , które dopadło ją w niedzielę. Koniec końców wizyta u naszej Złotej Pani Pediatrki , która zaleciła syropek i wyjaśniła jak przebiega przeziębienie u niemowlaka. U Miśki jest to raczej łagodny przebieg, ale jak potrzeba to szuka mamy i tylko do niej się tuli. Popołudniu Roch wyskoczył na 40-o minutowy rower w czasie kiedy dziecię spało. Szybko się uwijał, pedałował żeby dojechać do domu przed wstaniem Miśki, ale jednocześnie żeby się najeździć i rozciągnąć trochę stare mięśnie. Udało się; rower przewietrzony, Roch rozciągnięty, a córka wyspana. Na zakończenie mapka wyjazdowa. Roch pozdrawia Czytelników.

Rocha pierwszy wyjazd z córką

Grafika
Do tej pory Roch jeździł z córką, ale ta siedziała w foteliku, który był na rowerze Żonki, ale - jak wiecie - Roch zrobił się zazdrosny i resztką wysiłków finansowych zakupił w Zaprzyjaźnionym Adventure. Resztą sił założył do roweru siedząc w garażu do 23 00 . Ale w końcu się udało i w sobotę Roch śmigał z córką na rowerze. Dystanse co prawda nie są powalające, ale trzeba Miśkę rozjeździć więc na początek jeżdżą z nią po 10 - 15 minut żeby dziecko się przyzwyczaiło do pewnego rodzaju wysiłku i bujania na foteliku. Sam fotelik jest w porządku, dziecku się podoba, jest wygodny i stabilny, no i ma system odchylania do 20°, czyli do pozycji półleżącej. W niedzielę pogoda się załamała, udało się odbyć poranny spacer, ale na nic więcej nie wystarczyło słońca. Zaczął padać deszcz tak jakby chciał dać Michalinie odpocząć od aktywności fizycznej. Ostatecznie bawiliśmy się w domu. Trochę odpoczynku też się należy. Roch pozdrawia Czytelników.

Wieczorna pętla

Od samego rana Roch załatwiał sprawy rowerowe, a miał do odbioru swój prywatny i nienaruszalny uchwyt na fotelik. Na szczęście Wojciech mógł rano wyjść przed blok więc Roch szybko odbił w prawo na którymś ze skrzyżowań i podskoczył przed pracą po odbiór tegoż cuda. Przyokazyjnie zadłużył się na małą sumkę, ale nie miał przy sobie pieniędzy, a przecież już prawie koniec miesiąca jest, więc i gotówki może trochę brakować. Popołudniu, po powrocie z pracy, poszedł na rower. Nie miał nic lepszego do roboty, więc wsiadł na siodełko i pojechał w poszukiwaniu jakiejś sensownej trasy, nie koniecznie jeżdżąc kilka razy dookoła żeby nabić kilometrów. W końcu pojechał drogą którą wraca z pracy, trochę pozmieniał kierunki i wyszedł całkiem ładny dystans (przyp. Roch od dwóch lat nie siedział na rowerze) . Koniec końców kilometrów wyszło 12, ale to dopiero początek. Trzeba przyznać, że Częstochowa ma całkiem fajne drogi dla rowerów, mało ich, ale jak już się wjedzie na jakąś ścieżkę to można pod

Pierwszy wyjazd Michaśki

Grafika
No i nadeszła TA chwila. Michasia pierwszy raz jeździła na rowerze, co prawda to Żonka pedałowała, ale Michasia aktywnie uczestniczyła w nadawaniu tempa jazdy. Była takim sternikiem w "dwójce pojedynczej ze sternikiem" . Początkowo Roch chciał fotelik zamontować u siebie, ale z drugiej strony to Żonka będzie jeździła z dzieckiem jak Roch będzie w pracy, a dla Rocha zostają weekendy. Więc kiedy tylko ruszyli Roch stał się zazdrosny. Szybki telefon do zaprzyjaźnionego Wojciecha i na jutro Roch ma do odbioru dodatkowy uchwyt na fotelik do swojego roweru. I tym samym w najbliższy weekend Roch jeździ na rowerze z Córką! Ogólnie chęć pedałowania wróciła ze zdwojoną siłą. Chyba dwuletnia przerwa mu pomogła. Jutro wieczorem, po powrocie z pracy, Roch zamontuje w swoim rowerze uchwyt na fotelik i w weekend ma fotelik w swoim rowerze i spędzają aktywnie cały weekend. We trójkę. I na koniec historyczny, pierwszy wypad Michasi. PS. Tak na marginesie Roch pedałował także po wyniki

Zmian ciąg dlaszy

Grafika
Zmian w rowerowym życiu Rocha coraz więcej; od jakiegoś czasu (czyli od około dwóch lat) rower stał w garażu i się psuł. W końcu zatarł się tłoczek w hamulcu i płyn zaczął cieknąć. Roch nie mógł patrzeć jak jego rower się męczy, ale z drugiej strony "nie ma kasy" brało górę, bo Roch chce zapewnić swojej szalonej rodzince wszystko czego potrzebują a swoje przyjemności odsunął daleko w tył. Ale w końcu Żonka wręcz kazała Rochowi zawieźć rower do Wojciecha żeby go naprawił. No i tak od słowa do słowa, od smsa do smsa Roch zapakował rower do samochodu i podrzucił go do Wojciecha. Po kilku dniach rower był gotowy; Wojciech zrobił dużo więcej niż Roch planował, ale za to rower śmiga jak nowy, sklepowy. I za to W. należało się to co dostał. Po przywiezieniu roweru do domu Roch zabrał się za naprawę koła w wózku, bo Michasia przebiła koło jadąc na spacerku. Po zaklejeniu opony Roch wsiadł na rower i pojechał napompować koło na stację chociaż nie musiał tego robić akurat wieczor