niedziela, 28 lutego 2021

Podsumowanie kończącego się weekendu

Rowerowo ten weekend się już kończy, a więc można zacząć o nim pisać, jako o minionym. Przynajmniej pod względem pedałowania. Samego pedałowania było nie wiele, bo wciąż coś wyskakiwało pobocznego, ale koniec końców w sobotę Rochowi udało się wyskoczyć wieczorem na rower, a w niedzielę było pedałowanie z bombelkiem, który chciał odkrywać nowe drogi. Więc bujali się po osiedlach i skręcali w coraz to dziwniejsze trasy, aż w końcu udało się wyjechać na jakąś bardziej "główną" drogę, która prowadziła do domu. Na dłuższe wypady jeszcze jest ciut za zimno dla dzieciorów.

wtorek, 23 lutego 2021

Z impetem w nowy tydzień

Są na świecie dwie rzeczy, które u Rocha powodują przypływ chęci. Pierwsza z nich to kilka dni wolnego, a druga to zapowiedź wiosny. Ten czas, kiedy dzień robi się coraz dłuższy, a powietrze zaczyna pachnieć wiosną. Kiedy jeszcze Roch dojeżdżał do pracy to pamięta jak wychodząc z budynku czuć było powiew wiosny; świeże powietrze (nie licząc śląskiego smogu) uderzało do głowy i powodowało chęć do pedałowania, aż serce pękało, że trzeba było wracać autem. To był ten moment kiedy wszystko budziło się do życia i chęć robienia czegoś kiełkowała w Rochu. I tak jest w tym roku z tą różnicą, że Roch nie dojeżdża do pracy, bo teraz praca dojechała do niego.

niedziela, 21 lutego 2021

Odpoczynek od rowerów, czyli spóźnione ferie

No i udało się wyjechać na ferie. Dzięki łaskawości naszego "najjaśniej nam panującym czempionom" otwarła się możliwość spędzenia choć odrobiny czasu na smyczy dłuższej niż tylko "do sklepu i z powrotem". Korzystając z otwarcia stoków i hoteli Roch wraz z dzieciorami wyjechał na spóźnione ferie, bo te właściwe dzięki nieudacznictwu naszych czempionów zostały spier*ne doszczętnie, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

poniedziałek, 15 lutego 2021

No i jak tam po weekendzie?

Czas najwyższy trochę zaktualizować postęp prac nad składaniem kół, których Roch pisał w tej notce Zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01 - część pierwsza. Później pojawiła się rozkmina, czy koła dętkować, czy mlekować i ostatecznie pojawiła się ankieta. Udział w niej był liczny; jedna odpowiedź sugerowała żeby mlekować. Temu anonimu bardzo dziękuję za popchnięcie Rocha w dobrą stronę. I tak na zamówione zostały tarcze, wentyle i opaska uszczelniająca. Tarcze jedynie słuszne i w sumie jedne z niewielu dostępnych modeli. Nie licząc XTR, czy Ultegry to wszystko inne jest fest ciężko dostać od ręki. COVID faktycznie odcisnął piętno na branży rowerowej. Z tego co Roch dowiedział się w zaprzyjaźnionym sklepie rowerowym to zamówienia przychodzą jak chcą i kiedy chcą, a najczęściej to przychodzą niekompletne. Tak więc jeśli coś się opóźnia to na prawdę sklep jest najmniej winny, cały łańcuch dostaw dostał w łeb.

niedziela, 7 lutego 2021

Mroźne pedałowanie, ale w końcu się udało

Kolejny weekend, który upłynął pod znakiem pedałowania. Tym razem pogoda była pół na pół, bo w sobotę było sucho, bez śniegu i całkiem ciepło. Jednak niedziela była już zupełnie inna. Przez noc napadało tony śniegu, temperatura spadła i zaczął wiać wiatr. I to były idealne warunki żeby potwierdzić to, co napisał w przedostatniej recenzji kurtki rowerowej XLC:

"Szczerze to Roch nie miał okazji sprawdzić, przy jakiej temperaturze założyłby dodatkową warstwę, ale na pewno kurtka zda egzamin przy mroźnej pogodzie."

I teraz może oficjalnie potwierdzić, że przy przy -8℃, które dzięki wiatrowi było odczuwalne jako -14℃ kurtka dalej dzieła i zapewnia ciepło. Co prawda Roch przejechał tylko 5 kilometrów, ale to dlatego, że spodnie już nie dały rady. W nogi wiało trochę bardziej, ale też temperatura było sporo niższa. Jednak kurtka dawała radę.

piątek, 5 lutego 2021

Zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01 - część pierwsza

Mamy początek lutego, jeszcze ostatni test kurtki XLC nie zdążył ostygnąć, a już wchodzi kolejny. Tym razem jednak będzie inaczej. Z kilku powodów, o których Roch postara się napisać w "zajawce". Po pierwsze primo, na blogu zaczynają się pojawiać zmiany, związane właśnie z "zajawką", czyli wstępniakiem, który jest na stronie głównej i ma zachęcać do przeczytania całej notki. Po drugie primo i najważniejsze: ten test będzie wyjątkowy, tak jak to co Roch będzie testował. Cały test będzie składał się z dwóch części. Pierwsza z nich to będą wrażenia i jakość wykonania, czyli to co da się uchwycić bez konieczności używania testowanego produktu, a druga część to będą właśnie wrażenia z użytkowania. Tak więc zaczynamy pierwszą część testu, a testować będziemy zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01.

Zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01 - część pierwsza

Mamy początek lutego, jeszcze ostatni test kurtki XLC nie zdążył ostygnąć, a już wchodzi kolejny. Tym razem jednak będzie inaczej. Z kilku powodów, o których Roch postara się napisać w \"zajawce\". Po pierwsze primo, na blogu zaczynają się pojawiać zmiany, związane właśnie z \"zajawką\", czyli wstępniakiem, który jest na stronie głównej i ma zachęcać do przeczytania całej notki. Po drugie primo i najważniejsze: ten test będzie wyjątkowy, tak jak to co Roch będzie testował. Cały test będzie składał się z dwóch części. Pierwsza z nich to będą wrażenia i jakość wykonania, czyli to co da się uchwycić bez konieczności używania testowanego produktu, a druga część to będą właśnie wrażenia z użytkowania. Tak więc zaczynamy pierwszą część testu, a testować będziemy zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01.

Jakość wykonania

Tak jak Roch napisał we wstępniaku, dziś skupimy się na cechach, które możemy wyłapać bez używania kół, bez zakładania ich do roweru. Ot, wyjmujemy z kartonu i pierwsze co to ogromny efekt \"WOW\". Później jest tylko lepiej. Koła są czarne, z szarymi napisami, na piastach też są napisy XLC, więc od razu wiemy, z jaką marką mamy do czynienia. Po krótkim rozpoznaniu tematu koła dla XLC zostały zbudowane przez włoską firmę \"Miche\". Szukając głębiej dochodzimy do tego, że \"Miche\" została założona w 1919 we Włoszech i specjalizuje się głównie w kołach i napędach rowerowych.

Mamy więc pewność, że to co z kartonu wyjęliśmy to nie jest chiński wytwór, który ma niedoszlifowane ranty, czy obręcz na złączeniu jest przesunięta. Tutaj Roch bardzo próbował znaleźć coś co będzie świadczyło o kiepskiej jakości, ale szczerze nie ma się do czego przyczepić. Każde połączenie jest szlifowane, nawet dziury na nyple widać, że są wygładzone.

Piasty przystosowane są do sztywnych osi 12 mm i kręcą się bardzo gładko. Tylna piasta jest wręcz bezgłośna. Bębenka prawie w ogóle nie słychać, co dla Rocha jest pewnym \"kłopotem\" bo akurat lubi jak koło brzęczy, ale obiektywnie patrząc nie ma powodu do narzekania. Jest cicho, koła kręcą się bardzo dobrze, wręcz aksamitnie. Chyba nie trzeba wspominać, że są fabrycznie wycentrowane.

Co do jakości to nie ma obaw. Solidna robota, kawał dobrego koła. Jako, że są one w rozmiarze 700 to na pewno wpadną do gravela. Warto wspomnieć, że koła przystosowane są do tarcz w systemie Center Lock, czyli nie mamy śrub, a nakrętkę i wielowypust na kołnierzu piasty.

Dane techniczne

Od strony technicznej koła prezentują się następująco:

  • Przeznaczenie: Szosa/Gravel,
  • Materiał obręczy: Aluminium,
  • Mocowanie tarczy: Centerlock,
  • Rozmiar kół (ETRTO): 622-19 mm,
  • Przystosowane do opon: 28-35 mm,
  • Rodzaj osi przedniego koła: 12x100 mm,
  • Rodzaj osi tylnego koła: 12x142,
  • Maksymalne obciążenie: 120 kg,
  • Kompatybilne z systemami Shimano i SRAM 8, 9, 10 i 11 rzędów,
  • Piasty: Wykonane z kutego aluminium 7075-T6, obrabiane CNC,
  • Łożyska piasty mogą być regulowane z założonym kole,
  • Szprychy: Stal nierdzewna 16 + 8/16 + 8 (Sapim),
  • Nypel: Mosiądz,
  • Waga przedniego koła: 890 g,
  • Waga tylnego koła: 1050 g.


Cechy szczególne


  • Doskonałe do gravelu,
  • Solidna konstrukcja z aluminium,
  • Piasty wykonane z kutego aluminium i obrabiane metodą CNC,
  • Precyzyjnie wykonane we Włoszech.

Warto wspomnieć o zaplocie kół. Od strony tarczy są to dwa krzyże, czyli szprychy \"przecinają\" się w dwóch miejscach, co jest konieczne z uwagi na to, że podczas hamowania koło musi wytrzymać siły działające na tarczę.

Natomiast po przeciwnej stronie mamy zaplot na \"słoneczko\", czyli szprycha idzie prosto od otworu w piaście do obręczy nie krzyżując się z innymi szprychami. Jak promienie słońca. Taki zaplot ma na celu zredukowanie wagi przez zastosowanie krótszych szprych.

Wrażenia z użytkowania

I tutaj stawiamy przecinek. Nie można bowiem opisać swoich wrażeń z używania czegoś, czego nie używało się dostatecznie długo. Póki co, Roch miał okazję jedynie wyjąć koła z kartonu, zaliczyć stan \"WOW\", wyobrazić je sobie na gravelu, ale na tym koniec. Owszem, są doskonale spasowane, precyzyjnie pracują, ale jak ogarną szuter? Jak poradzą sobie z krawężnikami? Te pytania pozostają bez odpowiedzi i dopóki Roch nie wjedzie na szuter i nie przywali w jakiś krawężnik to nie będzie mógł - z czystym sumieniem - powiedzieć, czy warto zainwestować około 1300 zł (po przecenie to ok. 800 zł) w zestaw kół XLC.

Jednak na te i inne pytania Roch odpowie dopiero jak na nich pojeździ. Tymczasem na pewno będą wpisy o dopieszczaniu tych kół, bo trzeba założyć im tarcze, opaskę, dętkę i oponę.

Podsumowanie

Podsumowanie tej empirycznej części jest proste: zestaw kół XLC WS-D01 jest wykonany z oszałamiającą dbałością o detale, nie mamy tu żadnego niedociągnięcia. Łączenie jest niewidoczne, otwory na nyple są idealnie szlifowane. Piasty pracują aksamitnie, bębenek jest cichy. Całość daje nam poczucie, że mamy do czynienia z produktem wysokiej jakości, który będzie pracował bezawaryjnie przez lata.

Szczerze to Roch nie może się doczekać, aż założy je do gravela. Początkowo miał je zamiar uszczelniać i przerabiać na bezdętkowe, ale po rozpakowaniu ich od razu doszedł do wniosku, że będą \"dętkowe\". Nie pozostaje nic innego jak uzbroić je w tarcze, dętkę i oponę i sprawdzić co te cacka potrafią, a sądząc po ich budowie to jeszcze nie raz wywołają efekt \"WOW\" u Rocha.

I na tym zakończymy tę część recenzji. Pierwsza część miała przybliżyć Wam to czym te koła są — a są efektem doświadczenia w budowie kół i precyzji wykonania. Druga część, która pojawi się w marcu, odpowie Wam na pytanie, ile te koła są w stanie znieść.

Artykuł powstał przy współpracy z rowertour.com - sklep rowerowy online i XLC parts.

Zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01 - część pierwsza

Mamy początek lutego, jeszcze ostatni test kurtki XLC nie zdążył ostygnąć, a już wchodzi kolejny. Tym razem jednak będzie inaczej. Z kilku powodów, o których Roch postara się napisać w \"zajawce\". Po pierwsze primo, na blogu zaczynają się pojawiać zmiany, związane właśnie z \"zajawką\", czyli wstępniakiem, który jest na stronie głównej i ma zachęcać do przeczytania całej notki. Po drugie primo i najważniejsze: ten test będzie wyjątkowy, tak jak to co Roch będzie testował. Cały test będzie składał się z dwóch części. Pierwsza z nich to będą wrażenia i jakość wykonania, czyli to co da się uchwycić bez konieczności używania testowanego produktu, a druga część to będą właśnie wrażenia z użytkowania. Tak więc zaczynamy pierwszą część testu, a testować będziemy zestaw kół do szosy i gravelu XLC WS-D01.

Jakość wykonania

Tak jak Roch napisał we wstępniaku, dziś skupimy się na cechach, które możemy wyłapać bez używania kół, bez zakładania ich do roweru. Ot, wyjmujemy z kartonu i pierwsze co to ogromny efekt \"WOW\". Później jest tylko lepiej. Koła są czarne, z szarymi napisami, na piastach też są napisy XLC, więc od razu wiemy, z jaką marką mamy do czynienia. Po krótkim rozpoznaniu tematu koła dla XLC zostały zbudowane przez włoską firmę \"Miche\". Szukając głębiej dochodzimy do tego, że \"Miche\" została założona w 1919 we Włoszech i specjalizuje się głównie w kołach i napędach rowerowych.

Mamy więc pewność, że to co z kartonu wyjęliśmy to nie jest chiński wytwór, który ma niedoszlifowane ranty, czy obręcz na złączeniu jest przesunięta. Tutaj Roch bardzo próbował znaleźć coś co będzie świadczyło o kiepskiej jakości, ale szczerze nie ma się do czego przyczepić. Każde połączenie jest szlifowane, nawet dziury na nyple widać, że są wygładzone.

Piasty przystosowane są do sztywnych osi 12 mm i kręcą się bardzo gładko. Tylna piasta jest wręcz bezgłośna. Bębenka prawie w ogóle nie słychać, co dla Rocha jest pewnym \"kłopotem\" bo akurat lubi jak koło brzęczy, ale obiektywnie patrząc nie ma powodu do narzekania. Jest cicho, koła kręcą się bardzo dobrze, wręcz aksamitnie. Chyba nie trzeba wspominać, że są fabrycznie wycentrowane.

Co do jakości to nie ma obaw. Solidna robota, kawał dobrego koła. Jako, że są one w rozmiarze 700 to na pewno wpadną do gravela. Warto wspomnieć, że koła przystosowane są do tarcz w systemie Center Lock, czyli nie mamy śrub, a nakrętkę i wielowypust na kołnierzu piasty.

Dane techniczne

Od strony technicznej koła prezentują się następująco:

  • Przeznaczenie: Szosa/Gravel,
  • Materiał obręczy: Aluminium,
  • Mocowanie tarczy: Centerlock,
  • Rozmiar kół (ETRTO): 622-19 mm,
  • Przystosowane do opon: 28-35 mm,
  • Rodzaj osi przedniego koła: 12x100 mm,
  • Rodzaj osi tylnego koła: 12x142,
  • Maksymalne obciążenie: 120 kg,
  • Kompatybilne z systemami Shimano i SRAM 8, 9, 10 i 11 rzędów,
  • Piasty: Wykonane z kutego aluminium 7075-T6, obrabiane CNC,
  • Łożyska piasty mogą być regulowane z założonym kole,
  • Szprychy: Stal nierdzewna 16 + 8/16 + 8 (Sapim),
  • Nypel: Mosiądz,
  • Waga przedniego koła: 890 g,
  • Waga tylnego koła: 1050 g.


Cechy szczególne


  • Doskonałe do gravelu,
  • Solidna konstrukcja z aluminium,
  • Piasty wykonane z kutego aluminium i obrabiane metodą CNC,
  • Precyzyjnie wykonane we Włoszech.

Warto wspomnieć o zaplocie kół. Od strony tarczy są to dwa krzyże, czyli szprychy \"przecinają\" się w dwóch miejscach, co jest konieczne z uwagi na to, że podczas hamowania koło musi wytrzymać siły działające na tarczę.

Natomiast po przeciwnej stronie mamy zaplot na \"słoneczko\", czyli szprycha idzie prosto od otworu w piaście do obręczy nie krzyżując się z innymi szprychami. Jak promienie słońca. Taki zaplot ma na celu zredukowanie wagi przez zastosowanie krótszych szprych.

Wrażenia z użytkowania

I tutaj stawiamy przecinek. Nie można bowiem opisać swoich wrażeń z używania czegoś, czego nie używało się dostatecznie długo. Póki co, Roch miał okazję jedynie wyjąć koła z kartonu, zaliczyć stan \"WOW\", wyobrazić je sobie na gravelu, ale na tym koniec. Owszem, są doskonale spasowane, precyzyjnie pracują, ale jak ogarną szuter? Jak poradzą sobie z krawężnikami? Te pytania pozostają bez odpowiedzi i dopóki Roch nie wjedzie na szuter i nie przywali w jakiś krawężnik to nie będzie mógł - z czystym sumieniem - powiedzieć, czy warto zainwestować około 1300 zł (po przecenie to ok. 800 zł) w zestaw kół XLC.

Jednak na te i inne pytania Roch odpowie dopiero jak na nich pojeździ. Tymczasem na pewno będą wpisy o dopieszczaniu tych kół, bo trzeba założyć im tarcze, opaskę, dętkę i oponę.

Podsumowanie

Podsumowanie tej empirycznej części jest proste: zestaw kół XLC WS-D01 jest wykonany z oszałamiającą dbałością o detale, nie mamy tu żadnego niedociągnięcia. Łączenie jest niewidoczne, otwory na nyple są idealnie szlifowane. Piasty pracują aksamitnie, bębenek jest cichy. Całość daje nam poczucie, że mamy do czynienia z produktem wysokiej jakości, który będzie pracował bezawaryjnie przez lata.

Szczerze to Roch nie może się doczekać, aż założy je do gravela. Początkowo miał je zamiar uszczelniać i przerabiać na bezdętkowe, ale po rozpakowaniu ich od razu doszedł do wniosku, że będą \"dętkowe\". Nie pozostaje nic innego jak uzbroić je w tarcze, dętkę i oponę i sprawdzić co te cacka potrafią, a sądząc po ich budowie to jeszcze nie raz wywołają efekt \"WOW\" u Rocha.

I na tym zakończymy tę część recenzji. Pierwsza część miała przybliżyć Wam to czym te koła są — a są efektem doświadczenia w budowie kół i precyzji wykonania. Druga część, która pojawi się w marcu, odpowie Wam na pytanie, ile te koła są w stanie znieść.

Artykuł powstał przy współpracy z rowertour.com - sklep rowerowy online i XLC parts.

wtorek, 2 lutego 2021

Podsumowanie rowerowego weekendu

No i tak, mamy weekend za sobą, nawet udało się ominąć poniedziałek, a więc czas najwyższy żeby pochwalić się ostatnim weekendem stycznia, który był rowerowy do granic możliwości. Oczywiście nie było epickich wypadów w nieznane, ale jazda "wokół komina" też powinna się zaliczać do kategorii epickich szczególnie, że temperatura oscylowała w okolicach -4℃. No i leżał śnieg; dużo śniegu. Do tego stopnia, że Roch kilka razy się wywalił, a i prawie co nie zaliczył OTB (over the bar), ale to zima - musi być zimno i ślisko, a śnieg też ma swoje uroki.