W końcu Roch doszedł do wniosku, że te wszystkie migracje to nie jest próba znalezienia idealnego (czyt. najtańszego) miejsca na dalsze blogowanie. Łudził się przez wiele miesięcy, że jak dobrze wybierze, a potem dopieści szczegóły, to jego kolejne notki będą produkowały się same, niczym asy z rękawa magika. Jednak im głębiej w to wchodził tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że to jednak nie jest ta droga. W końcu doszedł do tego, co tak naprawdę jest przyczyną jego niemocy.
(więcej…)