Tak się złożyło, że ostatnio Roch sporo czasu spędzał na rozkminach nad dalszym losem blogaska. Wszystko zaczęło się na początku roku, jak sprawdził prognozowaną fakturę za hosting, którą miał zapłacić w październiku. Cena, jaka tam się pokazała, wyrwała go z butów. Dosłownie, za amatorski blog, który w ostatnich latach raczej niewiele wniósł w życie Rocha, płacenie ponad 400 zł za rok to dużo za dużo. Szczególnie, że wewnętrzna cebula podpowiadała mu, że ma przecież darmową alternatywę. No i się zaczęło.
(więcej…)Kategoria: Osobiste
Własne przemyślenia. Najczęściej luźne.