Tag: zima

  • Mroźny rower i pewna nowość na blogu

    Mroźny rower i pewna nowość na blogu

    Pora chyba zacząć notkę od słów: „jest zima, to musi być zimno”, ale czy to prawdziwa zima – to już kwestia dyskusyjna. Przynajmniej w miejscu, w którym przebywa Roch. I żeby była jasność: nie jest to żadna Hiszpania (jeszcze), Malediwy czy inne Dubaje. To Częstochowa i w niej jest zimno, a nawet bardzo zimno, ale śniegu nie ma. Więc to taka prawie zima, za to z całkiem srogim mrozem. Roch nie byłby sobą, gdyby nie wymyślił czegoś na ten zimowy czas. I – oczywiście, dobrze się domyślacie – poszedł na rower. Bardzo zimny rower.

    Termoaktywne kalesony i walka o wyjście z domu

    Wszystko zaczęło się od próby zachęcenia Bombelków do wyjścia na dwór. Może i było zimno, ale za to niebo zalewało cudowne słońce, które zwiastowało nadchodzącą zmianę pory roku – tej, której Roch nie może się już doczekać. Jednak trzeba się cieszyć tym, co jest w danej chwili. Tu i teraz. A tu i teraz były dwa Bombelki, które nie chciały wyjść na zewnątrz. W końcu dały się namówić na rower. Odzież termoaktywna (dawna nazwa: kalesony/rajtuzy), ciepłe buty, kurtki, czapki i rękawice. Wszystko po to, żeby było ciepło i w sumie dzieciory nie marudziły, że im zimno.

    Zimowy ekwipunek i krótka trasa

    Roch też wskoczył w swoje rowerowe getry, dorzucił ocieplacze na buty i niezawodną kurtkę XLC, która jest ciepła jak kołderka po dobrze przejeżdżonym dniu. Do tego kominiarka, kask i rękawiczki, które też dają radę, bo jedyne, co Rochowi marznie na rowerze, to dłonie. Tak tylko do nadgarstków. Później jeszcze wyciągnięcie roweru z piwnicy i można było ruszać w mroźne i nieznane.

    Tak naprawdę plan zakładał krótki wypad, ale dobrze się pedałowało, dzieci nie marudziły, a wręcz przeciwnie – zaczęły czerpać z tego przyjemność, więc dlaczego nie pojechać gdzieś dalej? O tej porze roku słowo „dalej” oznacza kilka kilometrów więcej, może jakiś Lisiniec albo inną znaną drogę. Ot, żeby się tylko poruszać, a nie kisnąć w domu przed telefonem albo telewizorem. Finalnie wyszedł z tego całkiem fajny wypad na początek roku – choć to tylko 7 kilometrów, to zawsze coś.

    Nowy rok, nowe statystyki: Żegnaj, Excelu!

    Do Rochowego Excela zawsze… no właśnie, już nie do Excela! I to jest ta nowość na blogu oraz powiew świeżości w Nowym Roku. Od jakiegoś czasu Roch rozmyślał nad swoimi statystykami; szukał nowego softu, statystyk online, trochę tego przerobił, ale zawsze coś było nie tak. Najczęściej kolejna subskrypcja, a Roch ma już Stravę i to mu wystarcza, ale chciał też mieć swoje miejsce, które gromadziłoby dane. No i tak rozmyślał, aż w końcu postawił sobie za cel stworzenie własnego pluginu do WordPressa.

    Cel nie byle jaki, bo nie dość, że PHP nie jest jego mocną stroną, to jeszcze API WordPressa było dla niego kompletną tajemnicą. Ale co tam, języka programowania można się nauczyć, a dokumentacja WordPressa doskonale nadawała się do poduszki. Z trudniejszymi tematami zwracał się do AI. I tak powstała pierwsza wersja pluginu, którego teraz Roch będzie używał do publikowania swoich statystyk.

    Plugin „Free as a beer” – premiera nadchodzi!

    Póki co wtyczka będzie tylko dla Rocha, ale kto wie – może jak ją dopieści i bardziej rozwinie, to udostępni ją za darmo (free as in beer). Ewentualnie wrzuci jakieś „buy me a beer”, żeby mieć motywację i energię do pisania.

    No więc, pora na premierę pierwszego dystansu zapisanego za pomocą autorskiej wtyczki Rocha:

    Mroźno, ale słonecznie

    31 stycznia 2026

    Dystans7,42 km
    Czas trwania00:41:25
    Średnia prędkość10,7 km/h
    Suma wzniosów62 m
    KategoriaRower
    SprzętGiant Rovolt
    StravaZobacz aktywność
    Oś X:   

    Do Stravy jeszcze daleko, ale zabawy przy tworzeniu tego jest całkiem sporo.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Rowerowy styczeń – taki nie za ciepły, nie za zimny

    Rowerowy styczeń – taki nie za ciepły, nie za zimny

    Pierwszy rowerowy miesiąc przeszedł do historii. Roch obiecał sobie, że nie będzie robił żadnego podsumowania roku 2024, ale coraz bardziej go to męczy i może jednak przełamie się i usiądzie do tego tematu, ale równie dobrze może do tego nie dojść. Jednak podsumowanie stycznia 2025 jest całkiem prawdopodobne, bo pod względem rowerowym trochę się działo. Głównie przez pogodę, która — jak co roku — okazała się łaskawa, ale tak nie za bardzo. Ogólnie było fajnie, nie licząc tych momentów, w których padał śnieg, a jeśliby odrzucić jeszcze te, w których ten śnieg topniał — to był całkiem fajny miesiąc.

    (więcej…)
  • Kąpiele w błocie pośniegowym

    Kąpiele w błocie pośniegowym

    Pogoda lubi robić figle, ale czasem te figle są mocno irytujące. O ile w grudniu było całkiem dobrze i przewidywalnie, pewnie dlatego, że Roch nie jeździł wtedy na rowerze, to już styczeń zaczął grać Rochowi na nosie. Najpierw kontynuował całkiem dobrą pogodę z grudnia, potem spadł śnieg, a z nim temperatura, a potem znów wyszło słońce, temperatura podskoczyła, a zamiast śniegu zrobił się błoto pośniegowe. Obecnie znowu napadło śniegu, ale tym razem — jak zacznie to topnieć — to będzie bagno pośniegowe.

    (więcej…)
  • Zima, zima i po zimie

    Zima, zima i po zimie

    Sezon rowerowy, a tym samym aktywność Rocha, stał się trochę mniej aktywny. To normalne u Rocha, szczególnie że w ostatnim czasie spadł śnieg i zrobiło się niefajnie. Choć w tym roku było nieco inaczej, bo śniegu było na tyle dużo, że dało się po nim jeździć. Nie było chlapy, błota pośniegowego i kilka razy Roch poszedł na rower. Z dwojga złego, jeśli zima ma w ogóle istnieć to właśnie w takiej formie. Dużo śniegu, który jest ubity, lekki mróz, żeby śnieg się nie stopił i w sumie tyle. Tyle wystarczy dla Rocha, żeby móc choć trochę wyjść na rower. Młodemu też taka pogoda się spodobała, więc razem pedałowali, choć łatwo nie było.

    (więcej…)
  • Jakie plany na zimę?

    Jakie plany na zimę?

    Kto by pomyślał, że lato tak szybko minie. Co prawda każdego roku te słowa powtarzane są jak mantra, ale coś tym jest. Bo każdy jest zdziwiony, że ten fajny i ciepły czas tak szybko minął, a teraz za oknem jedynie deszcz i zimno. I tak właśnie jest u Rocha za oknem; temperaturę dałoby się jeszcze znieść, bo nie jest taka zła, ale deszcz krzyżuje wszystkie rowerowe plany, a tych jeszcze trochę zastało. Na przykład wypad do Kamyka, żeby tę trasę znaleźć, albo pojawił się też temat wypadu do źródełka św. Huberta. Tak więc planów jest wiele, ale czy deszcz pozwoli je zrealizować?

    (więcej…)