Miesiąc: luty 2010

  • Kolejny dzień przestoju

    Roch powziął decyzję o kolejny postojowym, bo przyjemność trzeba umieć sobie dawkować i nie można tak wszystkiego od razu zrobić i mieć z głowy. Roch hołduje zasadzie “jestem leniwy, ale się staram” i dlatego u niego czas jakby zwolnił, a niektóre czynności są wykonywane w ślimaczym tempie, które nawet nie jest znane naszym dzielnym Pocztowcom. Na stacji też Roch nie był, a nie miał powodu żeby tam iść. Wczoraj taki powód był, ale zgodnie z tym co Roch sobie przysiągł nie będzie przelewał swoich sercowych rozterek na blog, który w bardzo szerokim założeniu jest tylko rowerowy (u Rocha to szerokie pojęcie, co systematycznie udowadnia).

    Odżyły za to inne wspomnienia i pragnienia; mityczne już lądowanie CARGO w Pyrzowicach, na które Roch wybierał się co tydzień, ale nigdy tam nie dojeżdżał. W tę niedzielę są szanse na pomyśle zrealizowanie planu, o ile pogoda nie da popalić gigantycznym mrozem lub jakimś opadem śniegu, który zasypie drogi i zaskoczy drogowców. Roch wyrwa kolejne strony ze swojego kultowego kalendarza i odlicza dni do wiosny, bo wiosna to pora roku, w której wszystko może się zdarzyć, nawet Roch może się (ponownie) zakochać.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Na peronach

    Roch ogłosił przestój w składaniu roweru, bo nie można wszystkiego tak od razu złożyć i później nudzić się. Korzystając z planowanego przestoju Roch wybrał się na stację kolejową żeby pooglądać pociągi, a dziś wyjątkowo obrodziły. Nie dość, że na peronach stały trzy EN57 to jeszcze pojawił się cymes w postaci dwuczłonowej lokomotywy ET41. Roch żałował, że nie wziął aparatu, ale jeszcze mrozy są i mógłby zmarznąć, a Roch nie dorobił się jeszcze futerka dla aparatu.

    Pomiędzy jedną lokomotywą, a drugą Roch spoglądał w bezchmurne niebo, bo i tam spory ruch. Tutaj z pomocą przyszedł Lotniczy Guru, który tłumaczył Rochowi, że to leci Ryanair, a tam LOT. Roch patrzył w niebo i dziwił się jak można rozpoznać, który jest który, ale jak widać można. Później jeszcze wypad w miasto i można było kierować się ku domowi.

    Oby rychło nadeszła wiosna; pociągi i samoloty kuszą.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Lekki wżer

    Wżer” – słowo, które u wielu osób nie wywołuje gorączki, nie powoduje wystąpienia stanu bliskiego omdlenia. Słowo jak słowo, można się pomylić, ale nic poza tym. Jednak “Wżer” zaatakował Rocha. Wżarł mu się w miski przedniej pasty i tak żarł i żarł. W końcu Wżer spowodował ubytki przez co kulki tocząc wpadały w wyżarte przez wżer żerowisko, które zeżarte było doszczętnie. Na szczęście w zaprzyjaźnionym Adventure nie takie wżery widzieli i szybko z dużego wżera zrobił się malutki wżerek, który nadal powoduje opór, ale dużo mniejszy.

    Prędzej, czy później jednak czeka Rocha kupno nowej piasty. Dostał niezłą propozycję, aby zanabyć drogą kupna najbardziej wypasioną, najbardziej kultową, przewspaniałą piastę XTR, czyli kultowość przedniego koła wystrzeli w górę, ale to znowu wydatek, który będzie konieczny jak wżer ponownie zaatakuje i zeżre bieżnie tak, że każdy rozłoży ręce i stwierdzi, że na wżera nie ma rady. Roch musi zasiąść nad Excelem, otworzyć arkusz wydatki i sprawdzić, czy ma gotówkę na taki zastrzyk kultowości.

    Oba koła są w domu, rama stoi na kołach, Bomberek jest założony, pozostaje tylko zdecydować się, czy wymieniać mostek i można dokręcać śrubki. Pogoda chyba widzi, że Roch kończy akcję “Rower 2010” i już powoli nadchodzi odwilż. Dziś okrągłe zero, ale śnieg więc to co stopniało zostało szybko zastąpione tym co spadło.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Los kołem się toczy

    A właściwie kołami. Dwoma kołami. Zgodnie z zapowiedziami Roch zjawił się ponownie w zaprzyjaźnionym Adventure z kołami, do których trzeba zajrzeć, czy kulki są jeszcze okrągłe, a bieżnie płaskie. Roch idzie na całość, z małego remonciku, który miał obejmować wyłącznie napęd zrobiło się przedsięwzięcie na skalę akcji serwisowej jednego z producentów samochodów, w których zacina się pedał gazu. Logistycznie Roch jeszcze to ogrania, ale tylko i wyłącznie dzięki kalendarzowi, który Rochowi przypomina co ma odebrać, a co zanieść.

    Jutro koła będą gotowe i rozpocznie się składanie roweru. W planach – o ile Roch finansowo podoła – jest zakup mostka, ale bardziej jako realizacja fanaberii niż realna potrzeba. Na zakończenie Roch założy linki, pancerze i ogłosi sukces, bo akcja “Rower 2010” zostanie oficjalnie zakończona i będzie można wyczekiwać wiosny, aby wbić się w koszulkę, spodenki i zaliczyć pierwszy, wiosenny ból części ciała, która styka się z siodełkiem.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Prawie niespodziewany wydatek

    Czasem jest tak, że wiemy o czymś, ale nie chcemy w to uwierzyć. Roch też wiedział, że stery prawdopodobnie osiągnęły kres żywota, ale nie chciał przyjąć tego do wiadomości. Jednak w zaprzyjaźnionym Adventure szybko dowiedział się, że nie ma dla nich ratunku i trzeba myśleć o nowych. Skoro już Roch przytargał ramę to nie było sensu wracać z pustymi rękoma i szarpnął się na całkiem nowe i błyszczące stery FSA, bo jak szaleć to szaleć na całego.

    Jutro ponowna wizyta w zaprzyjaźnionym Adventure; tym razem koła idą na serwis, bo trzeba piasty sprawdzić, tryb odkręcić i modlić się do Rowerowego Boga żeby przednia piasta nie podzieliła losu sterów, bo i tam opór jest większy niż zazwyczaj, a i oś pracuje “krokowo”, a nie płynnie jak to jest w tylnej piaście. Jednak zbytnia oszczędność nie popłaca i niekupienie Shimano XT było błędem, a wszyscy mówili, że co XT to XT, choć trochę droższe.

    Na zakończenie trochę cyferek, a właściwie zer, bo tak wyglądają statystyki Rocha za styczeń. Nie ma jednak w tym nic dziwnego, nawet najtwardsi, przy -15°C, nie wychodzą z domu. Roch z niecierpliwością czeka na odwilż, bo kilometry rosną, a jazda na tak wycacanym i wychuchanym rowerze to sama przyjemność i ponowne 10 tyś. km nie powinno być problemem. Właściwie to samo powinno się zrobić.

    Roch pozdrawia Czytelników.