Miesiąc: marzec 2011

  • Przedwiośnie

    Co prawda nie to \”Przedwiośnie\” od Żeromskiego, ale to wynikające z naturalnego biegu pór roku. Już rano Roch nie musiał skrobać szyb, tylko wsiadł i pojechał, później w sweterku biegał z budynku do zalewowni i z powrotem, a na koniec czapka została w plecaku bowiem na zewnątrz było +7°C i w czapce robiło się ciepło. Przez osiem godzin Roch zrobił dużo, zalał zasilacze i inne rzeczy, a przede wszystkim najadł się pączków.

    Firma zafundowała ich mnóstwo i każdy brał ile chciał. Roch wziął dwa, bo na więcej nie miał siły, poza tym sezon rowerowy tuż tuż i trzeba jednak chudnąć, a nie grubnąć. Jeśli w weekend pogoda dopisze Roch wyskoczy na rower, bo siedem stopni powyżej zera już pozwala myśleć o rowerze.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Coraz cieplej, coraz więcej zajęć

    Od jakiegoś czasu Roch wdraża się w życie firmy, dziś dostał umowę o pracę, a potem dostał lutowanie; pysk śmiał mu się od ucha do ucha, bo w końcu miał zajęcie, które lubił. Lutował płytki z \”semaforami\” (choć nazwa znajoma, nie były one kolejowe), potem lutował kabelki, a na koniec programował układy, żeby mrugało i świeciło. W międzyczasie Roch zalewał bezpieczniki, żeby nie iskrzyły. Fajna praca, nie trzeba siedzieć za biurkiem i przekładać papiery z lewej na prawą tylko można na własnej skórze przekonać się jak pachnie zalewa i jak się ją robi.

    Wracając do domu Roch patrzył na okolicę i czekał kiedy zrobi się cieplej, bo wtedy będzie można jeździć na rowerze. O 1700 Roch już jest pojedzony, wypoczęty i można ze dwie godzinki pojeździć. W sam raz na wypad pod lotnisko i z powrotem. Temperatura już jest trochę normalniejsza, choć rano jest jeszcze zimno, ale przecież Roch rano nie jeździ na rowerze.

    Roch pozdrawia Czytelników.