niedziela, 26 kwietnia 2015

Częstochowa - Blachownia. I kolejna awaria.

I stało się. Kolejna awaria roweru, w zasadzie ta sama co trapiła rower Rocha niedawno. Ponownie rozkręciła się piasta i jutro koło jedzie do Wojciecha, który zajmie się tym problemem. Jednak nie jest tak, że wczoraj Roch nie jeździł na rowerze. Otóż jeździł i to całkiem sporo. Wcześniej zaplanował sobie trasę, którą chciałby pojechać i wyszło mu, że przejechałby około 30 kilometrów, co było dla niego satysfakcjonujące.

Kiedy młodzież poszła na popołudniową drzemkę Roch wskoczył w buty i pojechał żeby pokonać zaplanowaną trasę. Co prawda trochę ją zmodyfikował tak żeby nie wjeżdżać na kordeckiego-rondo bo jak chciał przejechać całą trasę to nie mógł się zmęczyć na jej początku. Wjeżdżanie pod górkę miał zaplanowane na dziś, ale awaria się stała i rower ma odpoczynek.

Okazuje się, że do dojechanie do Blachowni od "drugiej strony" jest banalnie proste szczególnie, że droga jest mało ruchliwa i prowadzi przez las, więc było chłodno i mało wietrzenie (biorąc pod że przez całą Częstochowę Rochowi wiało pod koło). Droga powrotna to bajka; wiatr w plecy, prędkość porównywalna z tą samochodową i równy asfalt. Tak więc 30 kilometrów jest przejechane, co zostało zapisane na GPSie:

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza