wtorek, 12 listopada 2019

2. Częstochowski Bieg Niepodległości

Tak, tytuł posta to nie pomyłka. Znajduje się tam słowo "bieg", ale Ci co obserwują bloga wiedzą, że Roch zaczął przygotowywać się do Bike Atelier Maratonu właśnie biegowo. I to się Rochowi na tyle spodobało, że truchtał sobie raz dłuższe dystanse, a raz krótsze. Idąc za ciosem postanowił, że oprócz maratonu MTB zaliczy sobie jakiś bieg. Wiadomo było, że nie będzie to maraton, pół maraton, czy nawet ćwierć maraton, ale takie 5 kilometrów to by przebiegł.

I tak od myśli do myśli Roch znalazł idealny bieg. Bo miał dystans 5 kilometrów, był w Częstochowie, był niedaleko i dawali w pakiecie medal i koszulkę. Jak się później okazało to koszulka jest ekstra, a medal bombowy, ale od początku. Roch zapłacił opłatę startową no i czekał. Przejechał maraton MTB, trochę sobie odpuścił bieganie, ale cały czas miał z tyłu głowy, że w tym roku zostały jeszcze jedne zawody. Im było bliżej do 11 listopada tym jemu się bardziej nie chciało.

Doszło do tego, że Roch zaczął myśleć nad odsprzedaniem pakietu startowego, a chętnych nie brakowało, bo medal jest bombowy. Jednak nie mógłby założyć koszulki gdyby nie zaliczył biegu. Inaczej mógłby iść do sklepu i kupić sobie koszulkę. Tak więc był w moralnym rozkroku. Z jednej strony nie był przekonany co do swojej formy, z drugiej nie chciał zrobić z gęby cholewy. No i ten bombowy medal.

Koniec końców, w dniu biegu, pojechał do biura zawodów i odebrał pakiet. Do ekstra koszulki było dołożone piwo bezalkoholowe od jednego ze sponsorów, ale tego bombowego medalu nie było. I dobrze, bo to miała być nagroda za przebiegnięty dystans, a nie za stawienie się w biurze zawodów. Jednak Roch dalej miał moralną zagwózdkę. Jednak Żonka, na swój sposób, zmotywowała go no i Roch wbił się w obcisłe.

Sam wyścig był całkiem w porządku. Roch nauczony swoim pierwszym startem nie popełnił wszystkich błędów, jakie można było popełnić, tylko zaczął spokojnie, wybadał grupki biegaczy. Szukał takiej, do której mógł się podłączyć i wytrzymałby ich tempo. I tak się stało. Jednak lektura portali biegowych nie poszła na marne. Mocny start, to słaby finisz; no chyba, że ktoś biega tempem poniżej 5 min/km to jemu zanim start się skończy to meta się zacznie, ale to inna kategoria. Dla Rocha ważne było żeby nie wystrzelić jak z procy i utrzymywać stałe tempo.

Wynik się nie liczył. Tylko ten bombowy medal i sam fakt udowodnienia sobie, że da się to zrobić, bo Roch nie pierwszy raz pokonał 5 km. I tak się stało, na mecie stawił się po 30 minutach od startu co dla Rocha jest życiówką. Poprawił się o 6 minut, a tempo miał 6:36 min/km i tutaj też się poprawiło. I w końcu miał pełne prawo nosić ekstra koszulkę i bombowy medal.

Zapis śladu z 2. Częstochowskiego Biegu Niepodległości:


Roch pozdrawia Czytelników.

PS. No przecież, że będzie fotka z bombowym medalem:


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza