Pora chyba zacząć notkę od słów: „jest zima, to musi być zimno”, ale czy to prawdziwa zima – to już kwestia dyskusyjna. Przynajmniej w miejscu, w którym przebywa Roch. I żeby była jasność: nie jest to żadna Hiszpania (jeszcze), Malediwy czy inne Dubaje. To Częstochowa i w niej jest zimno, a nawet bardzo zimno, ale śniegu nie ma. Więc to taka prawie zima, za to z całkiem srogim mrozem. Roch nie byłby sobą, gdyby nie wymyślił czegoś na ten zimowy czas. I – oczywiście, dobrze się domyślacie – poszedł na rower. Bardzo zimny rower.
(więcej…)Kategoria: Rower
Kategoria wpisów rowerowych
-

Pierwszy serwis w Norze (no prawie…)
Nora jest już prawie skończona. W zasadzie to już skończona, ale Roch wie, że zawsze znajdzie się coś do dokręcenia lub ulepszenia. Jednak rowery nie znają pojęcia „jeszcze niegotowe”. One po prostu albo się psują, albo wymagają natychmiastowego upgrade’u. Tak właśnie było z BMX-em Młodego, który przez święta przeszedł solidną metamorfozę. A to z kolei wywołało prawdziwą lawinę zakupów. Ale po kolei.
(więcej…) -

To nie będzie podsumowanie roku
(więcej…)
Początkowo Roch miał wielkie plany co do napisania notki podsumowującej rok 2025. Jednak im bardziej się do niej zabierał, tym trudniej było mu uporządkować fakty w sensowną chronologię. Uznał, że skakanie od wydarzenia do wydarzenia wprowadziłoby jedynie chaos. To efekt tego, że w minionym roku Roch nie prowadził bloga zbyt starannie. Złożyło się na to sporo zajęć, ale też poczucie, że w coraz bardziej dynamicznym świecie pisanie przegrywa z nagrywaniem – a Roch, jak sam twierdzi, „nie potrafi w te media”. Jednak przyszło opamiętanie i Roch dalej będzie pisał, nawet gdyby miał być ostatnią osobą na Ziemi, która wciąż używa klawiatury. -

Status blogowo-garażowy
Co jakiś czas Roch zagląda na bloga i trochę ogarnia rzeczy, takie jak aktualizacja, czy backup, ewentualnie odnowienie domeny / hostingu. Ogólnie chce wrócić do blogowania, ale jak już pisał wcześniej, teraz jest to trochę utrudnione. Głównym powodem jest oczywiście ogarnianie swojej nory (nazwy są różne, Roch może zrobi ankietę albo sam coś wymyśli). W każdym razie to nie jest tak, że Roch porzucił bloga. Po prostu musi teraz trochę odpuścić, żeby później móc wejść w blogosferę na pełnej.
(więcej…) -

Jeździłem na rowerze. Bez telefonu.
Ostatnio sporo czasu zajmuje Rochowi remontowanie piwnicy. Tak, w końcu zabrał się za swój „garażowy serwis rowerowy”, o którym już kilka razy wspominał, ale na tym się kończyło. Poza tym, że Roch grzebie w piwnicy, to jeszcze wyjeżdża. Z dzieciorami i Żonką oczywiście, a w wolnym czasie – którego ma ciągle za mało – jeździ na rowerze. A przynajmniej stara się jeździć. Od czasu ostatniej notki w jeżdżeniu zaszło sporo zmian. Nie, Roch nie zmienił roweru i dalej uważa, że gravel to najlepsze, co przemysł rowerowy mógł dać światu (pomijając wszelkie zelektryfikowane i zamortyzowane gravele). Zmienił za to podejście do chwalenia się tym, że jeździł.
(więcej…) -

Pustynia Błędowska
Roch długo nie mógł wysiedzieć w miejscu, bo zaraz po powrocie z Lasów Lublinieckich zaczął planować kolejny wypad. Tym razem chciał pojechać w inną stronę i niekoniecznie znowu w lasy. Uruchomił Komoota i zaczął przeglądać kierunki, w które mógłby się udać. Finalnie padło – znowu – na południe, ale nie były to lasy. Było to coś zupełnie innego. Niby blisko, bo od Częstochowy wyszło jakieś niecałe sto kilometrów, a jednak Roch nigdy tam nie był. Nie był też w innych miejscach tego typu, bo większość z nich znajduje się za granicą. Mowa oczywiście o pustyni – bo na pustyni jeszcze go nie było. Roch zaliczył Pustynię Błędowską.
(więcej…) -

Lasy lublinieckie + staw Posmyk
Ostatnio coś się Rocha trzymają lasy albo to Roch stara się trzymać w lesie. Trochę zasługi w tym ma niechęć do asfaltów, a trochę ostatnie trasy, które Roch planuje, albo znajduje, na Komoocie. Wcześniej Roch jeździł po lasach raciborskich, teraz dla odmiany pojechał bliżej, bo do Lublińca. Co prawda jeszcze nie rowerem, ale i to ma w planach. Planowanie wypadu zaczęło się od pomiaru bagażnika, czy poza rowerem zmieści się coś jeszcze. Bo to, że rower wchodzi, to Roch wiedział od początku, ale czy zmieszczą się kaski, „drabinka”, bidony i sakwy tego już nie był pewny. I tak zaczęła się lubliniecka przygoda.
(więcej…) -

Lasy rudzkie, pierwszy epicki wypad
Od początku roku Roch jeździł — w zasadzie — tylko dookoła komina. Nie było dalszych wypadów, ale były spory serwis rowerowy, który upewnił Rocha w tym, że rower jest gotowy do epickich wypadów. Co prawda zostały jeszcze do wymiany opony, ale jeszcze „chwilę” muszą pojeździć stare gumy. Pisząc „chwilę” Roch ma na myśli kilka dni, a nie tak jak było z suportem, dwa sezony. Jednak i bez opon Roch załapał się na całkiem solidny wypad i dystans, po którym spodziewał się śmierci, a okazał się całkiem znośnym pedałowaniem. Na pewno nie lekkim, ale też nie było jakichś kryzysów. I wszystko to, w okolicach Rud.
(więcej…) -

Nowy kask, nowy suport i nowy sezon
Z tym nowym suportem to Roch trochę popłynął, bo nowy to on był dwa sezony temu, jak Roch kupował go w zaprzyjaźnionym Adventure i myślał, że od razu go wymieni, ale prowizorki są najtrwalsze, więc jeszcze dwa sezony przejeździł na rozwalonym suporcie. Poza tym rozleciał się kask, o którym Roch pisał wcześniej, czyli Abus Viantor to już przeszłość. Ogólnie w ostatnim czasie sporo się działo i sporo serwisowało się. Jednak, pomimo tych niedogodności, powoli się rozkręca. A w sobotę będzie pierwszy, poważny, test kondycji i roweru.
(więcej…) -

Wiosno! Przyjdź!
Luty to trudny okres dla Rocha; po całkiem ciepłym styczniu przyszedł mróz i śnieg. I wszystkie plany Rocha związane z brakiem śniegu stopniały, podobnie jak ten śnieg, który padał i topniał, czasem nawet tego samego dnia. Rower poszedł w odstawkę, szczególnie że podziała się jeszcze jedna rzecz, która spowodowała, że Roch nie jeździł. Patrząc w statystyki, jest jakiś ruch, ale znikomy. Garmin coś tam nagrał, igpsport też coś wrzucił, a Strava to zapisała. Luty średnio zapisał się w statystykach, ale coś tam wpadło. Zupełnie inaczej niż notki na blogu, ale w sumie, o czym pisać. Sezonowość bloga weszła na pełnej.
(więcej…)
