Po majówkowych szaleństwach zostały tylko kurz i kartonik po dętce, którą Roch szczęśliwie zdobył pomiędzy dniami wolnymi, żeby nie tracić majówki przez brak dętki. I przyszedł czas na naprawy, bo trochę się tego uzbierało. Lekko krzywe koło, BMX z poluzowaną korbą i coś tam jeszcze, co wyszło w trakcie serwisowania rowerów. Cała akcja mocno rozciągnęła się w czasie, ale Rochowi nie spieszyło się jakoś bardzo, bo pogoda się załamała, więc nie było parcia na rower. To znaczy, parcie jest zawsze, ale warunki pogodowe skutecznie Rocha ostudziły (dosłownie!) i zamknął się w swojej norze.
(więcej…)Tag: BMX
-

Pogoda wystrzeliła
Po okresie zimowym Roch nie mógł się doczekać wiosny. Jednak ona nie przychodziła za bardzo. Sezon grzewczy w domu też nie chciał się zakończyć, a ogrzewanie co rusz się włączało. Perspektyw na polepszenie pogody nie było w ogóle; jednak Roch nie poddawał się i dalej próbował jeździć na rowerze. Były okresy lepszej pogody, kiedy jeździł z Młodym po Lisińcu, ale były też słabsze momenty, kiedy siedział w swojej norze i grzebał przy swoim nowym-starym rowerze. Aż pewnego dnia pogoda wstrzeliła.
(więcej…) -

Pierwszy serwis w Norze (no prawie…)
Nora jest już prawie skończona. W zasadzie to już skończona, ale Roch wie, że zawsze znajdzie się coś do dokręcenia lub ulepszenia. Jednak rowery nie znają pojęcia „jeszcze niegotowe”. One po prostu albo się psują, albo wymagają natychmiastowego upgrade’u. Tak właśnie było z BMX-em Młodego, który przez święta przeszedł solidną metamorfozę. A to z kolei wywołało prawdziwą lawinę zakupów. Ale po kolei.
(więcej…) -

Lasy rudzkie, pierwszy epicki wypad
Od początku roku Roch jeździł — w zasadzie — tylko dookoła komina. Nie było dalszych wypadów, ale były spory serwis rowerowy, który upewnił Rocha w tym, że rower jest gotowy do epickich wypadów. Co prawda zostały jeszcze do wymiany opony, ale jeszcze „chwilę” muszą pojeździć stare gumy. Pisząc „chwilę” Roch ma na myśli kilka dni, a nie tak jak było z suportem, dwa sezony. Jednak i bez opon Roch załapał się na całkiem solidny wypad i dystans, po którym spodziewał się śmierci, a okazał się całkiem znośnym pedałowaniem. Na pewno nie lekkim, ale też nie było jakichś kryzysów. I wszystko to, w okolicach Rud.
(więcej…) -

Rowerowy styczeń – taki nie za ciepły, nie za zimny
Pierwszy rowerowy miesiąc przeszedł do historii. Roch obiecał sobie, że nie będzie robił żadnego podsumowania roku 2024, ale coraz bardziej go to męczy i może jednak przełamie się i usiądzie do tego tematu, ale równie dobrze może do tego nie dojść. Jednak podsumowanie stycznia 2025 jest całkiem prawdopodobne, bo pod względem rowerowym trochę się działo. Głównie przez pogodę, która — jak co roku — okazała się łaskawa, ale tak nie za bardzo. Ogólnie było fajnie, nie licząc tych momentów, w których padał śnieg, a jeśliby odrzucić jeszcze te, w których ten śnieg topniał — to był całkiem fajny miesiąc.
(więcej…)

