Kategorie
Bez kategorii

Było milczeć

Jakieś weekendowe fatum nad Rochem wisi. Trzeci weekend z rzędu Roch umawia się na rowerową randkę z Koyotem i trzeci raz pada deszcz. Roch postanowił, że nie będzie pisał o pogodzie bo szkoda nerwów i klawiszy, a w dodatku Roch nie miał weny, żeby spłodzić jakąś notkę, która trzymała by poziom. Początek tygodnia wzbudził w Rochu nadzieję, że w końcu nadejdzie wiosna, zrobi się ciepło i przyjemnie. Popołudnie było już pogodne, ale Roch nie wychodził z domu.

Rano pojechał do miasta, żeby poszukać kleju epoksydowego, który znalazł dopiero w pewnym markecie budowlanym, ale to nie ważne. W mieście Roch spotkał Koyota, bez roweru, ale i tak spotkanie zostało zaliczone. Po powrocie do domu, wraz z klejem, Roch udał się na zasłużony spoczynek, a po przebudzeniu się postanowił, że sklei to co ma skleić. Wymieszał klej, przyłożył i zaczął suszyć.

Klej, cud nowoczesnej techniki, schnie 4 godziny, a pełną twardość uzyskuje się po dobie, więc musi trzymać. Jak nie, to Roch przyklei sprzedawcę do sufitu. Jutro Roch idzie na rower, pogoda ma był ładna, więc nie ma sensu siedzieć w domu.

Roch pozdrawia Czytelników.

2 odpowiedzi na “Było milczeć”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.