Pogoda super, ciepło, ale wietrznie. Tuż po spełnieniu domowych obowiązków Roch, z Michałem, pojechali się przewieźć na Chechło, ale celem był Świerklaniec. Gdy byli już w Świerklańcu padł pomysł żeby pojechać do Piekar Śląskich, bo jazda dobrze żre i szkoda zmarnować taką okazję.
Do Piekar Śląskich dojechali przez las. Ponętne rowerzystki, których po drodze było sporo, jechały w przeciwnym kierunku (SIC!) i Roch jedynie mógł narzekać, na pecha, który tak ukarał Rocha. W Piekarach nastąpił odpoczynek, konsumpcja i całkiem niespodziewane spotkanie.
Dalszy plan to Radzionków, przez Księży Las, bo trzeba było kierować się do domu. Z Radzionkowa Roch z Michałem pojechali na Dolomity, bo dobrze żarło i można było uskutecznić kilkadziesiąt kilometrów. Na Dolomitach czekała na Rocha niespodzianka.
Otóż dwie dziewczyny próbowały wejść pod górkę. Niby nic specjalnego, ale tak piszczały, że zwróciły uwagę Rochowego aparatu, który nieustannie czekał na to, aż jednej z nich powinie się noga, a Rocha przesłona uchwyci ten moment. Jednak nic takiego nie stało się, i dobrze, ale i tak aparat nie nudził się. Stosowną galerię można zobaczyć na Picasie.
Po powrocie do domu Roch zaległ na krześle i ani myśli ruszać się sprzed komputera. Nawet sernik go nie odciągnie.
Roch pozdrawia Czytelników.
Czyli zapiski cudownego dziecka dwóch pedałów
Wchodzimy pod górę
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia kwietnia 11, 2009
Etykiety:
700km,
Chechło,
Cross Country,
Dolomity,
Nowe Chechło,
Nowy Album,
Piekary Śląskie,
Radzionków,
Świerklaniec

Komentarze:
Myślę,że Roch przesadza z tym sernikiem, na pewno się skusi ;)
No może tak, ale Roch będzie się czynnie opierał ;)
Wesołych Świąt! :)
Nawzajem! :)
Dodaj komentarz