“Przelotne” opady deszczu

·

Jest coraz lepiej, poranki nie są już deszczowe, choć nadal wdać kałuże po nocnych opadach, ale w nocy to Roch śpi i to, czy pada, czy nie go nie interesuje. Niemniej nadal deszcze padają, a nawet zrywają się gwałtowne burze. Roch nie chciał kisnąć w domu i – korzystając z okazji – wybrał się na rower. Pojechał na Pniowiec żeby sprawdzić, czy pączkarnia jeszcze istnieje. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że wszystko jest na miejscu i można śmiało uderzać na pączki, pod warunkiem, że pogoda się poprawi.

Z Pniowca Roch wrócił przez las do domu, bo zaczynało robić się parno, a to oznaczało, że można spodziewać się deszczu. I nie mylił się, chwilę po tym jak wszedł do domu lunął deszcz, a przy okazji przeszła burza. Całe zamieszanie trwało piętnaście minut, a później wyszło słońce i tak już zostało. Jednak Roch nie chciał ryzykować i nie wychodził z domu. Zajął się płytkami, bo w końcu naszła go ochota na programator. Wkrótce efekty końcowe, bo Rochowi tak szybko jak się zachciało, tak się odechciało.

Roch pozdrawia Czytelników.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *