Wyż afrykański

Wczorajsze upały spowodowane były tajemniczym wyżem afrykańskim, który zaatakował w nocy. Atak był skuteczny, bo opady deszczu spowodowały lekką powódź w aucie, ale cóż poradzić. Klimat się ociepla, lodowce topnieją, woda paruje, a wyż afrykański grasuje nad Europą.

Dziś o niebo chłodniej, wiaterek powiewa, słoneczko świeci i jest tak jak być powinno, czyli chłodno i przyjemnie. W sam raz na rower, na który Roch zabrał aparat, żeby uskutecznić kilka zdjęć. Za cel wybrał Świerklaniec i tam też się udało. Wiatr, o dziwo, wiał w plecy dlatego średnia prędkość z jaką Roch pedałował wyszła 26km/h. W tym sezonie taka prędkość do rzadkość, ale jak pogoda dopisuje to Roch pedałuje, że tak nieśmiało zrymuję.

Na Świerklańcu Roch pokręcił się godzinkę i wrócił do domu. Droga powrotna też była \”z wiatrem\” więc nie było problemu. W domu Roch sprawdził pogodę na jutro, ale lepiej o tym nie pisać. Znowu deszcze, znowu wyż afrykański, znowu burze.

Na zakończenie skromna galeryjka:

http://picasaweb.google.pl/s/c/bin/slideshow.swf

Gdyby nie działało to link na pewno działa: Świerklaniec.

Roch pozdrawia Czytelników.

Komentarze

2 odpowiedzi na “Wyż afrykański”

  1. Awatar

    Zmian widzę więcej: nic Roch nie pisze o pączkach, pierogach, brukselkach, ciastach szanownej Mamy…Odchudza się Roch?

  2. Awatar

    Nie, ale:- Na pączki nie ma z kim jechać,- Pierogi (te z Mirowa) są nieosiągalne, bo nie ma z kim jechać,- Brukselek jeszcze nie ma,- Ciasta też zbytnio nie ma :(Ogólnie albo nie ma z kim jechać, albo nie ma, bo nie.. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *