Weekend i lżejsze mrozy

Przez ostatnie dni, o 530, kiedy Roch wychodził do \”najlepszej na świecie pracy\” temperatura nie była wyższa niż -15°C, a to powodowało, że Roch niechętnie zdejmował czapkę i rękawiczki w samochodzie. Później było już lepiej, ale i tak daleko od doskonałości. Jednak jest już bliżej niż dalej, wiosna musi przyjść, tak jak po kryzysie przychodzą tłuste dni (w normalnych krajach).

A skoro już przy tłustych dniach jesteśmy, to Roch zapowiada, że w najbliższy tłusty czwartek Roch nie będzie obżerał się pączkami. Jeden, symboliczny i w dodatku pochłonięty z wyrzutami sumienia, wystarczy. Sam Roch przypomina już pączka, a do sezonu rowerowego jeszcze daleko i perspektywy dużego dystansu całkowitego oddaliły się, ale Roch nie żałuje. W końcu robi to co lubi.

Roch pozdrawia Czytelników.

6 komentarzy do “Weekend i lżejsze mrozy

  1. Anonim

    O 5:30 wychodzę z domu, na miejscu jestem 6:40 – jeszcze trochę czasu upłynie zanim \”skalibruję\” godzinę wyjazdu z godziną przyjazdu, ale chce się wstawać 😉

    Odpowiedz
  2. Anonim

    Nie da się i nie chodzi o odległość – w pewnym momencie wjeżdżam na kawałek autostrady, a tam nie wolno wjeżdżać rowerem. Poza tym ominięcie tych wszystkich \”dwupasmówek\” spowodowałoby, że musiałbym o 3:00 rano wyjechać.Planuję autobusem jeździć – teraz mi jeszcze zimno jest na przystanku (przy -15). Potem może kupię jakiegoś małego samochoda tylko do pracy.Początki zawsze są trudne.

    Odpowiedz
  3. Anonim

    No to niech się Roch trzyma ciepło 🙂 Mieć dobrą pracę to fajna sprawa w dzisiejszych czasach, nawet jeśli trzeba jechać do niej trochę dalej. A za jakiś czas, może służbowy samochodzik…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *