Kategorie
Bez kategorii

Victor(ek)

Od czwartku szamani od pogody straszyli, że nad południe nadciąga straszny Victor, który sieje chaos i spustoszenie, ale na szczęście nie gwałcił. Miał być deszcz, wiatr i grad. Jednym słowem miał być armagedon. Z całego Victora ostał się jeno deszcz, ale za to mocny. Na tyle mocny, że pozatykane odpływy w Megi nie podołały i trochę wilgoci przedostało się do wnętrza. Podszybie nadaje się do czyszczenia, co Roch zrobi w poniedziałek, czyli będzie druga wycieczka autobusem do pracy gdyż samochód pojedzie do mechanika.

W sobotę Roch robi zamiennie dwie rzeczy: jeździ na rowerze albo śpi; dziś robił to drugie, bo ślady po Victor(ku) nie wyschły i Rochowi nie chciało się brnąć przez kałuże. Jutro jednak pogoda ma być dużo ładniejsza, a asfalt dużo suchszy więc Roch nie odpuści okazji i trochę pojeździ na rowerze. Może nawet podjedzie na lotnisko z aparatem, bo dawno już tam nie był. Wszystko to uzależnione jest od pogody i od tego, czy Victor(ek) przestanie \”straszyć\”.

Roch pozdrawia Czytelników.

5 odpowiedzi na “Victor(ek)”

Obamą to straszą jeszcze dzisiaj — lepiej go zostawmy, bo w statystykach zobaczę jakąś domenę *.cia.gov i będzie kłopot. Choć może o 6:00 rano nie przyjdą (a jak przyjdą to już będę w drodze do pracy :D).Wzajemnie, miłej jazdy 🙂

ja w piątek późnym popołudniem przemieszczałam się miejską komunikacją z Sadyby na Bemowo. W samym Centrum autobus 501 zamiast w lewo skręcił w prawo. Tu był kres. Pozostał mi marsz ok 12 km pieszo lub szukanie dróg okrężnych. Zeszłam do podziemi, metro działało, od placu Wilsona autobus 122. W domu 4 koty pytały czemu ich kolacja spóźniona o 1,5h. Tłumaczyłam: Czterdziesty Czwarty (unikam nazwisk ;)itp- prychnęły bez zrozumienia dla polityki i zasad bezpieczeństwa.

Fakt, u nas zawsze trzeba zamykać drogi na 3 godziny przed przejazdem. W kraju Elżbiety II jakoś potrafili to zorganizować sprawniej, ale u nas muszą być orszaki, wiwaty i tłumy. Taka polska mentalność.

@Roch: Ok, niech to będzie temat tabu – lepiej żeby właściciele wspomnianych przez Ciebie domen nie zawitali do naszego pięknego kraju, bo znowu zablokowaliby pół miasta :>Dzięki, zaiste – miło się jeździło ;)@Catta: Hm, po pierwszym przeczytaniu Twojego komentarza zdziwiłem się, że koty miały Cię zjeść na kolację… Ech, niedobrze ze mną 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *