I co dalej?

Już dawno Roch nie pisał nic na blogu, ale też wydarzenia ostatnich dni są dla niego na tyle przytłaczające, że nie ma ochoty na kontakt ze Światem. Najlepiej byłoby wystrzelić się w kosmos i tam już zostać. To, co się wydarzyło jest zbyt osobiste żeby pisać o tym publicznie, więc ta sprawa zostanie tajemnicą Rocha i jego Żonki.

Poza tym Roch walczy na polu malowanie; pomalowana jest już kuchnia i łazienka, w kolejce czeka przedpokój i sypialnia. Na rower nie ma czasu, a właściwie czas jest, ale nie ma ochoty. Tak jak na inne rzeczy, które Roch kiedyś robił z przyjemnością. Są takie sprawy, które zmieniają człowieka. Na zawsze.

Roch pozdrawia Czytelników.

1 komentarz do “I co dalej?

  1. Anonim

    Roch trzym się chłopaku. Nie wszystkie rzeczy dzieją się po coś. Niektóre rzeczy dzieją się, bo się dzieją. Bez jakiegokolwiek celu czy uzasadnienia. Shit sometimes happens. Kiedyś kiedy myślałem już, że osiągnąłem dno poznałem kiedyś taką parę, gdzie kobieta trzy albo cztery razy poroniła, nim donosiła ciąże i urodziła dziecko. Gdy to usłyszałem, to byłem w szoku. Nie mogłem zrozumieć jak w ogóle dali radę nie utonąć w żałobie i depresji już po pierwszym dziecku, skąd mieli energię i optymizm by podejmować jakiekolwiek próby i usłyszałem, że to właśnie był ich test. Mogli się znienawidzić. Mogli się rozstać. Mogli załamać się i stoczyć na dno. Życie jednak jest jak ocean. Ciągle faluje i nie zatrzymasz go. Możesz utonąć gdy przyjdzie sztorm ale możesz też postawić żagle i przetrwać i sztorm i deszczową pogodę. I oni wybrali to drugie. Nie było łatwo. Ale razem dali radę. Usłyszałem też, że jutro jest NOWY dzień. Nowe szczęscie. Nie ważne co było wczoraj, jest tylko dzisiaj i teraz. I nawet jeśli dziś nie jest dobrze, to nie ważne, bo jutro jest nowy dzień i jutro słońce wstaje od nowa. Żyjcie jednym dniem jakby nie było jutra. To nie znaczy, że należy udawać, że to co było, się nie zdarzyło. Po tym wszystkim co przeszli nie było dla nich rzeczy nie do zrobienia. Wszystko co im przeszkadzało, było zaledwie małą niedogodnością. Życzę Wam obojgu mocy. Mocy na przetrwanie złych chwil. Cokolwiek się dzieje macie siebie. Nie zapominajcie o tym. pozdrawiam również rowerowoJ.PS. Rany zmieniają Cię na zawsze. Ale twoja dusza jest ciągle taka sama. Kiedy już nie masz siły na nic, weź w środku nocy rower i zrób kilka kółek dookoła dzielnicy. Po którymś razie sam zobaczysz że ochota i radość z czasem do Ciebie wrócą. Nie od razu. Ale wrócą.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *