Kategorie
Bez kategorii

Bezsenność. W Częstochowie.

Tytuł nieco przewrotny ponieważ Roch jakby chciał to zasnąłby wszędzie, ale nie o tym mowa. Dziś dziewczyny – umęczone upałami – poszły wcześniej spać. Roch oczywiście czytał przygody Baltazara Gąbki do poduszki. Kiedy wszystko było już ogarnięte Roch mógł zacząć myśleć o tym żeby iść na rower. No bo co można robić o 2200? No właśnie. Lepiej iść pojeździć na rowerze.

Prawda jest taka, że od dawna chce się Rochowi fest pedałować. Tylko nie ma na to czasu albo chęci albo Roch zaśnie z głową w książce. Tak już natura tej – jak to nazywają – dorosłości. Swoją drogą dziś Roch miał ciekawą dyskusję z Żonką na temat \”kiedy tak naprawdę przestajemy robić głupoty\”? Wszystko przy akompaniamencie zawodów downhill\’owych na Eurosporcie.

Dla Rocha okres \”przestaję szaleć na rowerze\” zaczął się w momencie kiedy zdał sobie sprawę z tego, że jest za kogoś innego odpowiedzialny i ten ktoś inny może czeka na Rocha całego. Do tego czasu Roch był sobie statkiem i kapitanem. Kiedy chciał to brał rower i szedł jeździć. Jeździł jak chciał i gdzie chciał. Jak wjechał w drzewo to w pierwszej kolejności sprawdzał czy z rowerem jest wszystko OK. Dopiero na drugim miejscu była spuchnięta i zdarta ręka.

Nie było górki z której Roch by nie zjechał albo nie wjechał na nią nawet kosztem urwanego łańcucha. Teraz jest inaczej – bynajmniej nie gorzej, ale inaczej. To inaczej objawia się tym że Roch myśli – i pewnie każdy z Was również – nad tym co się stanie i jakie będą konsekwencje. Zaczynamy podświadomie analizować, kalkulować i nasza wewnętrzna waga \”za i przeciw\” podejmuje decyzje. Czy słuszną? To już indywidualna sprawa – u Rocha zazwyczaj jest to celna decyzja, ale gdzieś głęboko, fest głęboko drzemie w nim ten młody Roszek, dla którego liczyło się jedno: rower. W każdej ilości i postaci.

Teraz rower też jest bardzo ważny (zimą ma honorowe miejsce w piwnicy żeby mu było ciepło), ale czasem musi ustąpić miejsca osobom które są ważniejsze. Jednak Roch próbuje wpleść rower w wolny czas, choć nie jest to łatwe. Jak dziś Rocha pamięta słowa Koyota i Michała:

\”Zobaczysz jak zaczniesz pracować\” – mówili – \”rower ci się skończy\”.

Kończąc tę część – coś się kończy, ale też coś się zaczyna. Zaczyna się nowy etap – jeżdżenie z córką, a później z drugim bąblem, a jeszcze później z całą trójką. A propos Michaliny – Roch próbuje jej zaszczepić miłość do roweru i chyba mu się to udaje. Może to złe i niepoprawne, ale waga \”za i przeciw\” podpowiada mu, że robi dobrze.

Jednak koniec tych wywodów, zbyt późna to pora i jeszcze nie ten czas. Wkrótce Rochowi przybędzie kolejna wiosna i to będzie odpowiedni czas na takie wspominki. Jak na wstępie Roch wspominał dziś jeździł na rowerze. Nawet dwa razy.

Pierwszy z nich to oczywiście z Michasią, choć ten był krótki bo dziś wyjątkowo kombinowała i w końcu wykombinowała. I tu kolejna \”rada\”: jeśli rower to tylko w komplecie z kaskiem. I nie ważne, że jedziemy tylko przed bramę. Dziecko wsiada na rower w kasku na głowie. Dziś to święte przykazanie dla Rocha uratowało głowę Michaśki. Przewracając się uderzyła kaskiem w chodnik. Kaskiem, a nie głową. Różnica jest kolosalna.

Drugi rowerowy raz już był wieczorem i trochę dłuższy. Pogoda fajna, ciepło jak w dzień, lampki z Lidla dają czadu (Roch ma w planach notkę na ich temat) więc można było śmiało pedałować. Na zakończenie ślady GPS:

Roch pozdrawia Czytelników.

2 odpowiedzi na “Bezsenność. W Częstochowie.”

Jazda z dzieckiem to inna para kaloszy, ale i cudowna przyjemność. My już mamy dwa wehikuły, fotelik na krótkie wypady i przyczepkę Weehoo, gdzie dziecko siedzi, ale może już samo pedałować. Taka dziecięca poziomka na holu. No i oczywiście rowerek biegowy, na którym mała śmiga coraz lepiej, choć miała późny start. Może uda się ominąć etap 4 kółek i za dwa, trzy lata zacznie śmigać od razu na dwóch. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *