Zapiski rowerowe, dzień 1: O tym jak frytki zaprzepaściły rowerowanie

Jest późny wieczór. Roch po kolacji; stoi, chodzi. Byle nie usiąść na fotelu i nie zasnąć. Dziecka śpią, kolektywnie jak mało kiedy. Roch w głębi duszy powtarza sobie:

\”Znaleźć 20 minut, znaleźć 20 minut\”

Powtarzanie jednak przerwał głos z kuchni.

\”Dziś na kolacje masz frytki. 2 kg frytek\” – Powiedziała Żonka.
\”Jadłem kolację\” – Odpowiedział Roch.
\”Nie interesuje mnie to\” – Zawołała – \”Nie mam gdzie mięsa włożyć. Twoje frytki przeszkadzają\”.

Jako, że Żonce i frytkom się nie odmawia, rozgrzał piekarnik, wywalił 2 kg ziemniaka na dwie blachy i poczuł się jak Master Chef. Po dwudziestu minutach wszystko było gotowe.

\”Jedna blacha teraz\” – Mówił – \”A druga jutro w pracy\”

Skończyło się, na tym, że w pracy miał około 1.5 kg frytek, czego oczywiście nie przejadł, a więc po powrocie do domu znowu zrobi sobie frytki.

* * * *

Cały ten zbieg okoliczności spowodował to, że Roch znalazł 20 minut na umycie się i zaśniecie. Frytki pokonały Rocha na całej linii. Oby dziś owe 20 minut było przeznaczone na rower, a nie na frytki. W sumie już nie ma frytek.

Z rowerowym pozdrowieniem,
Roch.

2 komentarze do “Zapiski rowerowe, dzień 1: O tym jak frytki zaprzepaściły rowerowanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *