poniedziałek, 15 lipca 2019

O tym jak przemycić rower do pracy

Ostatnio tak się składa, że Roch ciągle pedałuje. Jak nie ze Staśkiem, to z Żonką, a ma w planach też zabrać rower do pracy. Tam jeszcze nie był, a ostatnio administrator rozluźnił zakaz wprowadzania rowerów do budynku. Zaczynają z tego korzystać inne osoby, więc dlaczego Roch nie miałby z tego przywileju skorzystać. Trzeba tylko iść pewnie z rowerem i się uśmiechać, ten sposób podobno działa, więc Roch zastosuje swój uśmiech numer 2 i podąży pewnym krokiem ku schodom. Na wszelki wypadek jednak weźmie zapięcie ze sobą. Tak jakby uśmiech nie zadziałał, a krok nie był dość pewny.

Poza tym spokój, rower jest, czasem nawet dłuższy, ale do lipcowego celu, czyli 200 km, zostało jeszcze całkiem sporo, bo aż 180 kilometrów. Tak więc codziennie musiałby przejeżdżać około 12 kilometrów żeby wyrobić założony cel, a jak wiadomo nie zawsze jest okazja do pedałowania, ale może wypadami do pracy Roch nadgoni i zrealizuje postawiony sobie cel. Póki co to raz jest krócej, a raz dłużej, ale codziennie rower jest używany, a to już wielki postęp.

Obowiązkowe są wieczorne wycieczki rowerowe z młodzieżą, której to bardzo podoba się pedałowanie i już całkiem dobrze radzi sobie na rowerze. Nawet są pierwsze próby jazdy na stojąco, czy z jedną ręką. Dobrze, że kaski są na swoim miejscu. Przynajmniej głowy mają zabezpieczone. 

Na zakończenie ostatni wypad. Taki dłuższy.


Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza