Torba na ramę XLC BA-W32

Tegoroczne wakacje dla Rocha to nieustanna walka z czasem i złośliwością nieprzychylnej materii, ale są też rzeczy przyjemniejsze. Do tych przyjemniejszych należy oczywiście zaliczyć rower. Jest go mało, to prawda, ale jak już jest to cieszy podwójnie, a przy okazji Roch ogarnia swoje recenzje. Tak się składa, że akurat kiedy zbliża się kolejny „techniczny piątek” to Roch coś sobie popedałuje „ode wsi dode wsi”. Od niedawna ma więcej czasu albowiem remont ma się ku końcowi. Z niewinnego malowania skończyło się na wymianie elewacji, nowych meblach, cyklinowaniu parkietu, a przed Rochem jeszcze wymiana poddasza i nowa podłoga u Młodego. Także dzieje się; ale dzieje się też rowerowo. Bo oto Roch dostał do testów kolejny element bikepacking’owego zestawu. Tym elementem jest torba na ramę XLC BA-W32.

Jakość wykonania

Jeszcze do niedawna Roch nie spodziewał się, że będzie miał w co zapakować swoje rzeczy, które jeżdżą z nim. I tak na krótkie wypady ma nerkę, do której pakuje telefon, kompaktowe zapięcie Abus BORDO, klucze do domu i bidon z piciem. Na dłuższe wypady, najczęściej z Dzieciorami Roch zapina do grawela torbę podsiodłową XLC BA-W39 i pakuje tam cały swój dobytek, a teraz doszła do tego zestawu torba na ramę (a dobytku w tym czasie nic nie przybyło).

Wykonanie tej torby po raz kolejny utwierdza Rocha w przekonaniu, że XLC to solidna marka. Podobnie jak jej siostra, czyli torba podsiodłowa, wykonana jest z wodoodpornego Poliestru 600D, zapinana na wodoodporny zamek. Dzięki temu możemy być spokojni, że przewożone w niej rzeczy pozostaną suche.

Torbę do ramy przypina się trzema rzepami do górnej rury i po jednym rzepie do rury podsiodłowej i dolnej. Takie mocowanie ma swoje oczywiste zalety, ale też wady, z którymi nie każdy będzie w stanie żyć. Do zalet należy zaliczyć stabilność, tak przypięta torba na pewno nie będzie się przesuwać ani przeszkadzać w pedałowaniu.

Do wad należy zaliczyć fakt, że pozbywamy się możliwości przewożenia bidonu lub bidonów. Torba szczelnie wypełnia trójkąt i przez to eliminuje możliwość zamontowania koszyków z bidonami. Dla Rocha to nie jest problem, bidon albo jedzie w nerce, albo w torbie podsiodłowej, ale warto o tym wspomnieć żeby nie było niedomówień. Robiąc zdjęcie torbie Roch odkrył coś genialnego w swojej prostocie, a szczerze – nie był świadomy istnienia takiego rozwiązania.

Roch myślał, że paski mocujące mają tylko jedną pozycję, a okazuje się, że torba ta ma kilka szlufek na paski i dzięki temu można jeszcze lepiej dopasować mocowanie torby do geometrii ramy. No genialne po prostu. Jeśli dołożyć do tego różne długości pasków w zestawie mamy obraz zaje*iście przemyślanego produktu, który jest w stanie zaspokoić każdego bikepackera oczekującego od torby bezkompromisowych rozwiązań.

Dane techniczne

Dane techniczne wcale nie ustępują jakości:

  • Materiał: Polyester 600D,
  • Wymiary: 40 x 6 x 23 cm,
  • Pojemność: ok 5.5 litrów,
  • Waga: 260g,
  • Kolor: Czarny.

Cechy produktu

  • Wodoodporny materiał,
  • Zapinana na trwały, wodoodporny zamek,
  • Wygodny system rzepów,
  • Elementy odblaskowe zwiększające widoczność.

Wrażenia z użytkowania

Nie ma co ukrywać — Roch bikepacking’u dopiero się uczy — i nie wstydzi się tego, że czasem zagląda na Google i sprawdza co do jakiej torby się wkłada. Owszem, można wrzucić wszystko byle jak, ale zaraz okaże się do 20 litrowej torby zmieści się kilka rzeczy i na tym koniec. Ideą bikepackingu jest zabranie takiej ilości rzeczy, żeby zapewniły komfort pedałowania na kilka dni. Przeglądając inne blogi, czy słuchając podkastów o bikepackingu Roch dochodzi do przekonania, że dobranie ekwipunku to jedna sprawa, ale chyba ważniejsze jest odpowiednie rozłożenie przewożonych rzeczy.

Cięższy ekwipunek trafia właśnie do torby na ramę z racji jej umiejscowienia, czyli na środku roweru to idealne miejsce; niezależnie od tego, czy włożymy tam kuchenkę turystyczną, czy zapasowy zestaw odzieży. Co prawda Roch nie ma (jeszcze) kuchenki turystycznej, ale woził w niej kamizelki dla Dzieciorów i co tam jeszcze Młody dorzucił „po cichu”.

Najważniejsze jest to, że torba jest stabilna. Nie przesuwa się, nie przeszkadza. Po tym jak Roch odkrył dodatkową możliwość regulacji torba jest idealnie dopasowana do trójkąta, a to dzięki różnej długości paskom i właśnie szlufkom, które dają spore możliwości regulacji. Obiektywnie trzeba przyznać, że stabilność i pewność mocowania została uzyskana kosztem bidonów, ale to można zastąpić jakimś bukłakiem w plecaku, czy bidonem w torbie lub nerce.

To już Roch pozostawia indywidualnej ocenie. Dla Rocha posiadanie bidonów w rowerze zakłóca jego „feng szui”, ale o gustach się nie dyskutuje, a „racja jest jak du*a, każdy ma swoją”.

Podsumowanie

Bikepacking to temat rzeka; Roch pamięta jak zaczynał biegać i siłą rzeczy zaczął czytać o butach. Kiedy doszedł do pojęcia supinacji i pronacji dał sobie spokój. Tak samo jest z bikepacking’iem. Roch stawia w nim pierwsze kroki, zastępuje swój plecak (nota bene też XLC) torbami, a to z kolei skutkuje tym, że Roch przerzuca ciężar odzieży, piłki nożnej i bidonów z pleców na ramę roweru. I o to w tym wszystkim chodzi. Żeby koniem pociągowym stał się rower, a nie nasze plecy. My mamy zapewnić odpowiednią ilość watów, żeby wprawić tego konia w ruch.

Torba na ramę XLC BA-W32 gwarantuje nam stabilność, pewność mocowania i dopasowanie do ramy. Do tego nie musimy martwić się o wodoszczelność, a cena w okolicach 140 zł (torba jest teraz w atrakcyjnej promce na rowertour.com) jest do przeżycia. I zostanie nam jeszcze coś na kuchenkę turystyczną, na przykład.

Artykuł powstał przy współpracy z rowertour.com – sklep rowerowy online i XLC parts.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *