Tag: Serwis

  • A po majówce zrobiło się zimno

    A po majówce zrobiło się zimno

    Po majówkowych szaleństwach zostały tylko kurz i kartonik po dętce, którą Roch szczęśliwie zdobył pomiędzy dniami wolnymi, żeby nie tracić majówki przez brak dętki. I przyszedł czas na naprawy, bo trochę się tego uzbierało. Lekko krzywe koło, BMX z poluzowaną korbą i coś tam jeszcze, co wyszło w trakcie serwisowania rowerów. Cała akcja mocno rozciągnęła się w czasie, ale Rochowi nie spieszyło się jakoś bardzo, bo pogoda się załamała, więc nie było parcia na rower. To znaczy, parcie jest zawsze, ale warunki pogodowe skutecznie Rocha ostudziły (dosłownie!) i zamknął się w swojej norze.

    (więcej…)
  • Majówka i trzy awarie

    Majówka i trzy awarie

    Po tym, jak pogoda wystrzeliła, o czym pisał Roch w poprzedniej notce, zaczął częściej wychodzić z nory, bo pogoda była na tyle zachęcająca, że żal było ją marnować, a poza tym nie wiadomo, kiedy znowu spadnie deszcz, więc Roch chciał jak najbardziej wykorzystać istniejące warunki. Dobrą okazją ku temu była zbliżająca się majówka, czyli trzy dni wolnego i — teoretycznie — ciepłego. No i taka majówka była, ciepła i wolna. Na tyle ciepła, że Roch jeździł zarówno na BMX-ie, jak i na gravelu. Ale tak łatwo to nie było. Wszystko zaczęło się w piątek.

    Piątek — pierwsza awaria gravela

    Pierwszy dzień majówki zaczął się od tego, że Roch poszedł na rower, a w sumie to rower był tylko środkiem transportu, bo Młody umówił się z kolegą i wszyscy pojechali na rowerach. Kiedy Młody został już u kolegi, to Roch pojechał jeszcze się przejechać kawałek, bo szkoda było wracać, kiedy pogoda nie żałowała słońca. I wszystko było fajnie, noga podawała, ciepełko, jakiś plan w głowie był, ale jak to bywa — życie zweryfikowało ten plan.

    Okazało się bowiem, że gdzieś w połowie swojego planu Roch złapał gumę, ale to taką porządną, po której powietrze uciekło w ciągu ułamków sekund, więc zdążył się zatrzymać i powietrza już nie było. No cóż — pomyślał i wyłączył licznik, bo ślad się skończył, a włączył na zegarku „spacer” i zaczął wracać do domu. Szło się dobrze, choć SPD trochę przeszkadzały w tym, ale innego wyjścia nie było. Oczywiście, początek sezonu to okazało się, że łatki są, ale klej już wysechł i nawet jakby Roch chciał skleić na drodze, to i tak by się nie udało.

    Po powrocie do domu wziął się za łatanie, bo jeszcze ⅔ majówki przed nim i szkoda ją zmarnować. Jednak brak kleju utrudnił załatanie dziury i finalnie użył ratunkowych łatek samoklejących, ale szczęście nie trwało długo, bo łatka nie wytrzymała i powietrze zeszło. W sumie to dętka sama z siebie pękła, chyba w najsłabszym miejscu, pewnie Roch za dużo napompował swoją nową pompką, w każdym razie bez nowej dętki nie będzie jeżdżenia. I bez nowej opaski też nie będzie jeżdżenia, bo i ona wymagała wymiany. No na piątek było pojeżdżone, ale jeszcze musiał odebrać Młodego od kolegi. No i tu przydał się BMX, na którym Roch pojechał po Bombelka. Jechało się dobrze, cały czas na stojąco z niewielkimi przerwami na siedzenie, ale ostatecznie dało się dojechać i wrócić. I tak zakończył się piątek.

    Sobota — poszukiwanie dętki i kolejna awaria

    Drugi dzień majówki zaczął się od sprawdzenia, czy 2 maja są otwarte sklepy, bo trzeba było dętkę kupić i opaskę, a przy okazji jeszcze nowy zestaw naprawczy, bo zaczynało się robić pechowo, a kolejny spacer nie wchodził w grę, bo Rochowi się zwyczajnie nie chciało. Całe szczęście, że 2 maj nie był niehandlowy i można było jechać do Decathlonu po dętkę i opaskę. O ile z dętką nie było żadnego problemu, o tyle z opaską już było trudniej.

    Największy rozmiar jaki był dostępny to 26/27.5 cala, a Roch potrzebował 29 cali, czyli takie gravelowe 700C. Jednak tego rozmiaru nie było, no więc wziął mniejszą opaskę, licząc na to, że uda mu się naciągnąć ją na obręcz. Szczęście, że chociaż szerokość się zgadzała, resztę powinno się dać naciągnąć. Do tego Roch dorzucił zestaw naprawczy łatki+klej i poszedł do kasy. Po powrocie do domu zabrał się za naprawianie, ale tym razem udało się bez problemu. Opaskę dało się naciągnąć, więc pełne zwycięstwo.

    Popołudniu Roch mógł iść na rower. W sumie nie było jakiegoś planu, ale Bombleki chciały jechać na lody i nawet nie miały nic przeciwko żeby pojechać na Blachownię i dopiero tam dostać lodową nagrodę. Wypad całkiem fajny, drugi dzień pogody, nowa dętka i opaska, nic nie mogło się stać. No i w sumie nic się nie stało, poza tym że Roch w lesie wjechał w gałąź, która wkręciła się w koło i pociągnęła za sobą grubszą gałąź, która też się wkręciła w koło i finalnie trochę je scentrowała.

    Z krzywym kołem dało się jechać, więc Roch nie przejmował się tym, bo w domu ma centrownicę, no i sobie je wyprostuje jednak nie to było najgorsze. Otóż Roch uświadomił sobie, że zabrał nowo zakupione łatki, pompkę, ale nie wziął łyżek do opon, więc czekałby go kolejny spacer, albo jazda po samochód w przypadku awarii u Bombleków.Na szczęście nic takiego się nie stało i sobotni wypad był bardzo dobry, pierwszy dłuższy wyjazd, dobra pogoda no i pierwsze lody na rowerze. Scentrowanego koła Roch nie liczy, bo „póki nic nie ociera to można jeździć”.

    Niedziela — to tylko luz na korbie, można się rozejść!

    Trzeci dzień zaczął się od porannego wypadu na BMX do Kłomnic i — oczywiście od awarii — bo przecież majówka bez awarii to nie majówka. Jak już pisał wcześniej, Roch zaczyna swoją przygodę na BMX i robi to małymi kroczkami. Na skate parku chciał potrenować fakie i jeżdżenie do tyłu, ale to nie miało znaczenia, bo jak pedałował to korba dziwnie się ruszała. Nie dziwiło go to wcale, ale oczywiście nie wziął kluczy żeby ją dokręcić. No więc odstawił BMX, siadł sobie na ławce i wygrzewał się na słońcu. Bombleki jeździły do upadłego, aż w końcu doszły do wniosku, że chcą wracać do domu. Samochód załadowany dwoma rowerami i hulajnogami Roch rozładował dopiero wieczorem, bo po południu pojechał w końcu do Olsztyna (tego jurajskiego). To był jego cel — nie koniecznie na majówkę, ale chciał rozpocząć sezon jadąc właśnie do Olsztyna. No i udało się, choć dzieci już nie chciały jechać, ale Roch pojechał z Żonką.

    Fajnie się pedałowało, a nawet czasami dobre tempo wchodziło, na miejscu szybkie piwo 0% i można było wracać. Poza butelką piwa 0%, Roch ściągnął jeszcze dwa bidony wody, więc pilnował się z piciem (i wody i piwa) na rowerze. Tym razem jednak nic się nie zepsuło i nie przebiło, więc ostatni wypad okazał się bezproblemowy (choć i wcześniejszym wypadom nic nie brakowało).

    Podsumowanie majówki — trzy dni jazdy i tydzień naprawiania

    Okej — czy Roch uważa, że majówka była udana? Jeszcze jak! Awarie się zdarzają. Jedne unieruchomiły Rocha, a z innymi dało się jeździć, bo koło aż tak mocno nie jest scentrowane, więc nie zdarzyło się tak, że Roch chciał jeździć, ale nie mia na czym, bo rower był zepsuty. To jest też zaleta tego, że Roch uniezależnił się od serwisów robiąc wszystko w swojej norze. Zimą dobrze przepracował czas i teraz zbiera tego efekty. Co prawda koła jeszcze nie naprawił, a korbę z BMX dopiero wyjął, ale Rochowi na razie się nie śpieszy, bo jest środek tygodnia i ma inne zajęcia. Dodatkowo popołudniami jeździ na rolkach, więc rowery na spokojnie się ogarnie i kolejny weekend znowu będzie jeżdżący.

    Dodatkowym problemem było to, że Roch nie przewidział zrobienia zapasów części rowerowych — tych krytycznych przynajmniej — bo gdyby 2 maj był wolny i niehandlowy to Roch musiałby mocniej kombinować albo zostałby uziemiony, więc też sporo szczęścia miał. Finalnie udało się wygrać z przeciwnościami i jeździć na rowerze. Dodatkowo Roch zrobił zapasy tych najważniejszych rzeczy żeby nie musieć kombinować jeśli akurat byłaby niedziela niehandlowa (albo inny wolny dzień). I na koniec jeszcze jedno…

    Czy mleko w oponach ułatwiłoby życie?

    Z pewnością — Roch nie wie. Dziura była raczej z spowodowana tym, że dętka miała swoje już przejechane, a dodatkowo Roch kupił sobie kompresorek w zamian za zagubioną pompkę, więc mógł trochę poszaleć z PSI czy tam innymi barami. W każdym razie dętka nie podołała. I trzeba było ją wymienić. Czy z mlekiem byłoby mniej problemów? Roch już miał mleko i dalej uważa, że to właśnie oni jest bardziej problematyczne, chociażby dlatego że po zdjęciu opony trzeba ją szybko uszczelinić, co zwykłą pompką jest niemożliwe do zrobienia.

    Tak więc odpowiadając na pytanie, czy mleko ułatwiłoby życie Roch dalej jest na stanowisku, że jemu by nie ułatwiło. Lepiej wymienić dętkę niż bawić w czyszczenie opony i obręczy z zaschniętego mleka. Zapas dętek jest, więc teraz nie musi się on martwić o to, czy jest wolna niedziela, czy jednak gdzieś uda mu się kupić dętkę.

    Podsumowanie

    Majówka pomimo tych wszystkich awarii była bardzo udana. Rowerowo weszło sporo kilometrów, bo i Blachownia i Olsztyn (ten na Jurze) więc Roch czuje się wyjeżdżony. Poza tym były też rolki, jakieś inne aktywności, które finalnie dały dobrze spędzony czas. A awarie? No cóż, kto nie jeździ, ten nie naprawia, więc siłą rzeczy nowy sezon musiał się zacząć od poprawy tego, co Roch zaniedbał w poprzednim roku. Choć tak prawdę pisząc, to Roch niczego nie zaniedbał, bo dętka pękła sama, gałąź też wkręciła się w koło sama, a BMX i tak wymagał serwisu i tutaj Roch przyznaje się — że ten aspekt zaniedbał, ale to materiał na osobną notkę.

    Ogólnie majówka ‘26 została dobrze spędzona, kilometrów przybyło, Strava została nakarmiona, a na ostatnim social medium, które Roch ma, czyli Instagramie ruch się trochę zwiększył. Choć to akurat nie było jego celem, a efektem ubocznym jeżdżenia na rowerze. I naprawiania go.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Pogoda wystrzeliła

    Pogoda wystrzeliła

    Po okresie zimowym Roch nie mógł się doczekać wiosny. Jednak ona nie przychodziła za bardzo. Sezon grzewczy w domu też nie chciał się zakończyć, a ogrzewanie co rusz się włączało. Perspektyw na polepszenie pogody nie było w ogóle; jednak Roch nie poddawał się i dalej próbował jeździć na rowerze. Były okresy lepszej pogody, kiedy jeździł z Młodym po Lisińcu, ale były też słabsze momenty, kiedy siedział w swojej norze i grzebał przy swoim nowym-starym rowerze. Aż pewnego dnia pogoda wstrzeliła.

    (więcej…)
  • Pierwszy serwis w Norze (no prawie…)

    Pierwszy serwis w Norze (no prawie…)

    Nora jest już prawie skończona. W zasadzie to już skończona, ale Roch wie, że zawsze znajdzie się coś do dokręcenia lub ulepszenia. Jednak rowery nie znają pojęcia „jeszcze niegotowe”. One po prostu albo się psują, albo wymagają natychmiastowego upgrade’u. Tak właśnie było z BMX-em Młodego, który przez święta przeszedł solidną metamorfozę. A to z kolei wywołało prawdziwą lawinę zakupów. Ale po kolei.

    (więcej…)
  • To nie będzie podsumowanie roku

    To nie będzie podsumowanie roku


    Początkowo Roch miał wielkie plany co do napisania notki podsumowującej rok 2025. Jednak im bardziej się do niej zabierał, tym trudniej było mu uporządkować fakty w sensowną chronologię. Uznał, że skakanie od wydarzenia do wydarzenia wprowadziłoby jedynie chaos. To efekt tego, że w minionym roku Roch nie prowadził bloga zbyt starannie. Złożyło się na to sporo zajęć, ale też poczucie, że w coraz bardziej dynamicznym świecie pisanie przegrywa z nagrywaniem – a Roch, jak sam twierdzi, „nie potrafi w te media”. Jednak przyszło opamiętanie i Roch dalej będzie pisał, nawet gdyby miał być ostatnią osobą na Ziemi, która wciąż używa klawiatury.

    (więcej…)
  • Status blogowo-garażowy

    Status blogowo-garażowy

    Co jakiś czas Roch zagląda na bloga i trochę ogarnia rzeczy, takie jak aktualizacja, czy backup, ewentualnie odnowienie domeny / hostingu. Ogólnie chce wrócić do blogowania, ale jak już pisał wcześniej, teraz jest to trochę utrudnione. Głównym powodem jest oczywiście ogarnianie swojej nory (nazwy są różne, Roch może zrobi ankietę albo sam coś wymyśli). W każdym razie to nie jest tak, że Roch porzucił bloga. Po prostu musi teraz trochę odpuścić, żeby później móc wejść w blogosferę na pełnej.

    (więcej…)
  • Jak to jest z tym blogiem?

    Jak to jest z tym blogiem?

    Ostatnia notka, a w zasadzie to cała aktywność, która zatrzymała się na 18 lipca 2025 roku. To wtedy Roch napisał ostatnią notkę i zaczęło się dziać. Działo się dużo, naprawdę dużo. W sumie to ciężko nawet zacząć w jakiś sposób, który porządkowałby to co od lipca się działo. W tej notce Roch postara się opisać to, co jeszcze pamięta i wyjaśni dlaczego dalej będzie prowadził blog, co w erze streamingu, YouTube i reelsów chyba przestało być „cool”, ale Roch nie podda się.

    (więcej…)
  • Nowy kask, nowy suport i nowy sezon

    Nowy kask, nowy suport i nowy sezon

    Z tym nowym suportem to Roch trochę popłynął, bo nowy to on był dwa sezony temu, jak Roch kupował go w zaprzyjaźnionym Adventure i myślał, że od razu go wymieni, ale prowizorki są najtrwalsze, więc jeszcze dwa sezony przejeździł na rozwalonym suporcie. Poza tym rozleciał się kask, o którym Roch pisał wcześniej, czyli Abus Viantor to już przeszłość. Ogólnie w ostatnim czasie sporo się działo i sporo serwisowało się. Jednak, pomimo tych niedogodności, powoli się rozkręca. A w sobotę będzie pierwszy, poważny, test kondycji i roweru.

    (więcej…)
  • Wiosno! Przyjdź!

    Wiosno! Przyjdź!

    Luty to trudny okres dla Rocha; po całkiem ciepłym styczniu przyszedł mróz i śnieg. I wszystkie plany Rocha związane z brakiem śniegu stopniały, podobnie jak ten śnieg, który padał i topniał, czasem nawet tego samego dnia. Rower poszedł w odstawkę, szczególnie że podziała się jeszcze jedna rzecz, która spowodowała, że Roch nie jeździł. Patrząc w statystyki, jest jakiś ruch, ale znikomy. Garmin coś tam nagrał, igpsport też coś wrzucił, a Strava to zapisała. Luty średnio zapisał się w statystykach, ale coś tam wpadło. Zupełnie inaczej niż notki na blogu, ale w sumie, o czym pisać. Sezonowość bloga weszła na pełnej.

    (więcej…)
  • Projekt Dirt’23 skończony. I co dalej?

    Projekt Dirt’23 skończony. I co dalej?

    Cały ten projekt Dirt’23 na początku wcale nie był projektem. Był luźnym zbiorem myśli i pomysłów jak można zagospodarować długie, zimowe wieczory, a przy okazji pokazać Bąbelkowi jak fajne jest składanie roweru. Zaczęło się od opowieści Rocha, o tym, jak sam składał sobie rowery — oczywiście to nie do końca tak było, że sam sobie składał, bo spory wkład w rowery Rocha miał zaprzyjaźniony Adventure i W. który nie raz poświęcił obiad, żeby pomóc Rochowi poskładać rower. Roch miał szczęście, że na swojej rowerowej drodze spotkał — i spotyka dalej — pozytywnych ludzi, którzy mają ogromną wiedzę i chcą się nią dzielić. I Roch też chce zarażać pasją do rowerów i wszystkiego, co jest dookoła roweru. Młody podchwycił te opowieści i postanowił, że też złoży swój rower. Roch to rozumiał i czuł ten rodzący się płomień rowerowej pasji.

    (więcej…)
  • Giant z nową owijką – w końcu!

    Giant z nową owijką – w końcu!

    Historia tego owijania jest pisana przez poziomicę, (suw)miarkę i patyczek, który służył jako wzorzec. To było wyjątkowe przeżycie zaczynając od początku, czyli od wyboru tej idealnej owijki, aż do końca, czyli do wetknięcia korków do kierownicy. Wszystko – jak zapewne wiecie – zaczęło się od tego, że Roch doszedł do wniosku, że kolejny sezon na wąskiej kierownicy nie wchodzi w grę, a że miał jeszcze fabryczną kierownicę Gianta to postanowił, że wróci do ustawień jakie miał. Oczywiście z drobnymi modyfikacjami, ale o tym dopiero będzie. Jako, że miał to być projekt idealny, który będzie już na stałe i który będzie tak wygodny, że nie będzie się chciało zsiadać z roweru to Roch obrał nieco inną strategię. Grecy powiedzieliby „Siga-Siga” i tak właśnie Roch podszedł do tematu. Tak więc „Siga-Siga”!

    (więcej…)
  • Kolejne serwisowe plany

    Kolejne serwisowe plany

    Pogoda coraz łaskawsza się robi, choć chwilami jeszcze potrafi sypnąć śniegiem, czasem krupą albo deszczem. Zimno tez jeszcze bywa, ale to już Rochowi nie przeszkadza. Najważniejsze w tym zimowym przedwiośniu jest to, że asfalt jest czarny, a w lesie już mnie lodowato, choć błoto też nie jest fajne, ale lepsze niż błoto ze śniegiem. Korzystając ze skróconych piątków Roch wychodzi na rower po pracy – takie dwie godzinki działają na niego zbawiennie szczególnie, że o 14 jest jeszcze pełnia dnia i można trochę dłużej popedałować. Jednak taki stan rzeczy nie będzie już trwał długo, bo dnia przybywa i po 16 też niedługo da się jeździć. Tylko, żeby mieć przyjemność za jazdy Roch musi zrobić kilka rzeczy przy rowerze i dlatego niedługo znowu zejdzie do piwnicy żeby ogarnąć gravela.

    (więcej…)