Kategorie
Bez kategorii

Objazd włości

Jako, że Rochowi przyszło jeździć w samotności postanowił objechać swoje włości, po których jeździ żeby zobaczyć, czy wszystko jest po staremu. Jako, że wyjechał wcześnie, bo o 1300 już był na rowerze, żaden samochód mu nie przeszkadzał, poza kilkoma maruderami zabłąkanymi gdzieś pomiędzy Nowym Chechłem, a Świerklańcem.

Na Świerklańcu robiło się tłoczno, ale wczesna pora, wręcz obiadowa, uchroniła nieużywane sumienie Rocha przed przekleństwami, który pojawiłby się gdyby ludzi była masa. Ze Świerklańca Roch pojechał w kierunku Piekar Śląskich, ale porzucił pomysł pchania się w miasto i w Dobieszowicach wyjechał z lasu kierując się na Kozłową Górę.

Droga z Dobieszowic pusta jak portfel Rocha, który dumnie jechał środkiem bo pobocze przypomina poligon wojskowy. Jak do tej pory wszystko po staremu, nigdzie nie położyli asfaltu, a tam gdzie jest to tylko dziur przybyło. Zgodnie z postanowieniem, że Roch zrzuci zimowy tłuszczyk, wybierał drogę cały czas pod górkę, co w połączeniu z “pod wiatr” dawało doskonały efekt odchudzający.

Gdy Roch wdrapał się pod górę zobaczył Radzionków, na którym był festyn, balony, dmuchany zamek, a nawet petardy i kapiszony, jednym słowem prawdziwy festyn, ale Roch nie zatrzymywał się. Kolejna górka czekała na Rocha przed Dolomitami, na które pojechał, kierując się ku domowi. Na Dolomitach pusto, żadnego spacerowicza, ale nie ma co się dziwić, jak zegarek wskazywał godzinę 1400 więc wszyscy wisieli nad talerzami, a Roch pedałował.

Z Dolomitów pojechał na Repty i tam zakończył wypad. Przejechał krzakami, żeby nie psuć sobie dobrego nastroju i wyjechał prawie pod domem. W dwie godziny Roch objechał całe włości, po których już od kilku lat pomyka, a – o ile zdrowie pozwoli – to jeszcze kilka(naście) lat przed nim.

Roch pozdrawia Czytelników.

W odpowiedzi na “Objazd włości”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *