Dawno Roch nic nie pisał, ale też okazji nie było, bo musiał przygotować się do wyjazdu i pierwszego wdrożenia na kopalni. Początkowo miało to być w poniedziałek, ale wpadł prezes z niezapowiedzianą wizytą i trzeba było przełożyć wyjazd na wtorek. Kiedy wtorek nastał Roch musiał załatwić papierki, czyli delegację, zabrać co potrzeba i można było jechać. Oczywiście sam Roch nie jechał, bo miał towarzysza bardziej doświadczonego, który był mentorem dla Rocha.
Na miejscu, czyli na KWK Sośnica-Makoszowy pierwszym problemem okazała się ochrona, które nie za bardzo chciała uwierzyć w to, że nic nie jest wnoszone, potem nie było nikogo kompetentnego, który mógłby otworzyć biuro, w końcu okazało się, że komputer nie ma internetu, a próba "włamania" się do sieci skończyła się niepowodzeniem. Ostatecznie udało się wszystko wdrożyć, Internet też się znalazł, ale w delegacji Roch spędził prawie osiem godzin.
Teraz pozostało rozliczyć się z papierków, oddać jakieś protokoły i spokojnie doczekać do weekendu, czyli do rowerowania.
Roch pozdrawia Czytelników.
Czyli zapiski cudownego dziecka dwóch pedałów
Pierwsze wdrożenie Roch ma za sobą
Opublikowane przez: Roch Brada
dnia lipca 06, 2011
Etykiety:
Praca
Komentarze:
Już dawno mnie tak nic nie przeraziło, jak pierwszego zdanie tego wpisu. Na szczęście dalszy ciąg wyjaśnił, że Roch nie zmienił zawodu (z całym szacunkiem dla górników).
weekend będzie ładny :)
Nie, górnikiem nie jest, ale ma styczność z górnictwem (dzięki automatyce dla tej branży) ;-)
no to wielka odpowiedzialność...
Te urządzenia czasem myślą nawet za swoich twórców, więc nic nie da się zepsuć (przynajmniej jeszcze nie zepsułem) :D
Spokojnie na kopalni wszystko się da zepsuć :P W końcu to dość specyficzne warunki...
Zależy gdzie - mi na dół nie wolno zjeżdżać, a na górze wieje nudą :D :D
Dodaj komentarz