Coraz bliżej tysiąca

Niedziela, podobnie jak sobota, należała do roweru. Roch od rana myślał gdzie tu pojedzie i ile kilometrów zrobi. W końcu słońce świeci, temperatura w okolicach 15°C, czyli nie trzeba jeździć w kurtce. Ogólnie mamy polską złotą jesień i dobrze, bo Roch musi zrobić tysiąc kilometrów na nowym rowerze. Taki postawił sobie cel i go zrealizuje (chyba, że pogoda zdecyduje inaczej). Dziś jednak Roch zbliżał się do tej granicy. Na początek chciał jechać do Świerklańca, ale co niby miał tam robić? Słoneczny dzień to musiał by lawirować między ludźmi. Postanowił, że wjedzie do lasu.

I tym lasem dojechał aż do Brynicy, potem pojechał na lotnisko (tak, Roch ogłosił już pożegnanie z lotniskiem, ale — podobno — tylko krowa nie zmienia zdania) i z powrotem chciał wrócić przez Bibielę i Żyglin. W międzyczasie zadzwonił Koyot, że się ubiera i można zrobić jakiś szybki rower. Roch poczekał na niego i razem pojechali na Chechło. Koyot w krótkich spodenkach. Rochowi było zimną patrząc na niego. W Chechle rozjechali się w kierunku domów. W tym punkcie wypadu Rochowi stuknęło już 40 kilometrów i w sumie mógł już nie pedałować, ale przecież musiał jakoś dojechać do domu.

Pod domem miał całe 49 kilometrów i doszedł do wniosku, że nie będzie jeździł dookoła bloku żeby dobić do pełnych pięćdziesięciu kilometrów. Takie \”nie okrągłe\” liczby kręcą go bardziej niż takie pełne (stąd jego sympatia do liczby Π) . Do pełni szczęścia, czyli tysiąca kilometrów na nowym rowerze* brakuje mu już 18 kilometrów. Jeśli w przyszły weekend pogoda dopisze, a dopisać ma, Roch ogłosi, że zrealizował postawiony sobie cel.

A przyszły weekend stoi pod znakiem jakiegoś dłuższego wypadu. Plany już są, dosyć klarowne, kierunek też już wybrany, ale póki co Roch nie będzie zapeszał, szczegóły pod koniec tygodnia lub po fakcie. W każdym razie całkowita odległość nie mniejsza niż pięćdziesiąt kilometrów, ale nie będzie to Lubliniec. Na niego za późno, a poza tym Roch nie ma już tam żadnego interesu. Z dzisiejszego wypadu powstał ślad GPS, ale oszukuje, bo pokazuje 45 kilometrów, a powinno być ich 49.

Roch pozdrawia Czytelników.

*Roch celowo zaznacza, że na nowym rowerze, bo przez cały rok 1 000 kilometrów to byłby wstyd dla niego.

Komentarze

11 odpowiedzi na “Coraz bliżej tysiąca”

  1. Awatar

    Obyś miał rację 🙂

  2. Awatar

    Ja mam zawsze rację z wyjątkiem tych sytuacji, w których nie mam 😀

  3. Awatar

    Ale wtedy też masz rację? 😉

  4. Awatar

    Nie nie, nie popadajmy w skrajności 😉 To był tylko taki niewinny żarcik 😉

  5. Awatar

    Za skromny jesteś, uwierz mi 😀

  6. Awatar

    Okej, wierzę! 😀

  7. Awatar

    Kierunek wtedy dobry jest, ale punkt przyłożenia jednak po drugiej stronie 😀

  8. Awatar

    Ojoj szkoda, a taki ładny byl, Francuzki 😛 A tak serio to mam nadzieję że nic Ci się nie stało ?? Bo auto się naprawi, a człowieka to już nie jest takie proste.

  9. Awatar

    Paliwo już po 5.44 więc trzeba kupić mniejszy silniczek ;-)Ze mną jest w porządku, skończyło się na wyrzucie adrenaliny 😉

  10. Awatar

    Ech, widzę że dla samochodów rowerzystów nastały ostatnio ciężkie czasy. Wyrazy współczucia z powodu Meganki, mojemu (A)Pol(l)o 😉 postawiono ostatnio diagnozę, że to mogą być jego ostatnie setki kilometrów. To chyba znak, że lepiej jednak pozostać wiernym rowerowi 😉 Powodzenia z tym całym zamieszaniem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *