niedziela, 6 listopada 2016

Pobity przez Żonę

I stało się to czego Roch bał się od dawien dawna. Został pobity przez swoją Żonkę. Na razie tylko w pedałowaniu w miejscu, ale dziś po raz pierwszy Roch przejechał mniej kilometrów niż Ona, a to dotychczas Roch narzucał tempo. Jednak dziś było jakoś tak inaczej. Nie że gorzej czy ciężej, ale Roch miał wrażenie jakby stał w miejscu. Co chwila spoglądał na licznik, a kilometrów nie przybywało.

Na Youtubie też mało co się działo, później Roch wrzucił na telefon Dr No i zaczął oglądać, ale dalej było tak, że Roch miał wrażenie, że pedałuje w miejscu. W końcu nie wytrzymał tego kilometrowego lejka i zsiadł z roweru. Licznik wskazał marne 11 kilometrów co przy 15 od Żonki było blade jak nogi po zimie. No ale jak to mówią "raz na żonie, raz pod żoną". Tym razem Roch był pod Żonką.

Na zakończenie tradycyjnie "ślad GPS":

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza