Dlaczego dopiero teraz!?

Chronologia wydarzeń była mniej więcej taka: majówka -> urlop -> koniec urlopu. Wcześniej Roch pisał, że majówka była kompletnie do kitu, czas urlopowy też pozostawił wiele do życzenia, ale czas po urlopie okazał się wystrzałem zieleni, ciepła i słońca. Z dnia na dzień Roch wskoczył w krótkie spodenki i ani myśli już zmieniać na długie. No, ale okres \”po urlopie\” ma to do siebie, że jest się po, więc trzeba wrócić do pracy. Nawet jak to oznacza, że przejście z łóżka do biurka. To też jest powrót do pracy. A pogoda kusi.

– \”Gdyby tak mieć nieograniczoną ilość urlopu…\” – czasem zastawia się Roch, ale szybko dochodzi do wniosku, że na wiecznym urlopie nie kupowałby sobie fajnych rzeczy do rowerów, więc chęć na wieczne wakacje natychmiast mu przechodzi. Pogoda będzie już tylko lepsza, a dzień dłuższy więc po pracy Roch wskoczy na swoją ulubioną trasę i zrobi około 18 kilometrów. A skoro już przy ulubionej trasie jesteśmy to Roch polubił ten odcinek tak bardzo, że Strava dała mu tytuł lokalnej legendy na tym segmencie.

Lokalna legenda (local legend) to taki nowy ficzer na Stravie. Za najbardziej uparte i najczęstsze pokonywanie danego segmentu Strava daje tytuł lokalnej legendy. Oczywiście jeśli ktoś przejedzie ten odcinek więcej razy to tytuł przechodzi na inną osobę, ale funkcja fajna i motywująca. Tak więc jutro wskoczy w obcisłe i pojedzie ugruntować (dosłwnie) swoją lokalność. Wtorki u Rocha są zajęte. Bombleki jeżdżą na swoje zajęcia popołudniowe, więc Roch szoferuje i rozwozi dziatki, a później przywozi.

* * * *

Weekend, bo w sumie o nim też trzeba wspomnieć, upłynął pod znakiem pedałowania. Sobota była bombelkowa, a w niedzielę Roch pojechał na swój ulubiony fragment, żeby podtrzymać tą lokalną legendę. Pogoda normalnie idealna do pedałowania. Nie licząc wiatru, który trochę przeszkadzał, ale wiatr był, jest i będzie, więc nie ma co narzekać tylko zacisnąć zęby i jechać dalej.

Obecny tydzień też zapowiada się rowerowo, po pracy szybka rundka \”dookoła komina\” i można wracać. Ważny żeby weszło w nogi. Na zakończenie ślad pogodnego wypadu:

Roch pozdrawia Czytelników.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *