Sezon rowerowy z Młodym otwarty

Chyba każdy ma tak, że po zimie trzeba trochę czasu na pełny rozruch i wejście na pełnej prędkości w wiosnę. Młody też potrzebował tego czasu na rozruch i ponowne odkrycie roweru. Jednak udało się. Początkowo kręcili się z Rochem \”dookoła komina\”, ale z dnia na dzień promień wypadów się powiększał, aż doszedł do zeszłorocznego. Młody przypomniał sobie, że kiedyś zaczynał odrywać koła, że najfajniejsza zabawa jest jak koła odrywają się od ziemi, a w krzakach i na górkach jest super. I tak o to zaczął się dla Młodego sezon rowerowy.

Nim jednak jeżdżenie zaczęło się na dobre to potrzebował trochę czasu na oswojenie się z nową sytuacją. Największą traumą na rowerze były owady, które zaczęły latać, ale Młody się przyzwyczaił, a może oswoił się z tym, że natura ma swój cykl, a jednym etapów są różnego rodzaju robaki, które chodzą lub latają, ale ten fakt też Młody ogarnął wzorowo. I zaczęli odważniej wjeżdżać w krzaki i górki, aż odkryli gdzieś głęboko w krzakach amatorski bike park, który młodemu spasował bardzo.

Do tego stopnia, że nawet spróbował wyskoczyć z hopki, ale skończyło niedolotem, za to przez kierownicę przeleciał wzorowo. Zanim Roch do niego dobiegł Młody zdążył się pozbierać, a zamiast rozpłakać się to zapytał \”dlaczego się wywróciłem\”. Na to pytanie Roch odpowiedział, że \”dlatego, że jechałeś za wolno i nie doleciałeś\”. Młody zniszczył go odpowiedzią \”aha, to kiedyś jeszcze spróbuję\”. Prawda jest taka, że Roch spodziewał się raczej płaczu i powrotu do domu, a tymczasem młody jeszcze dzikował po górkach, choć hopki już omijał. Widać, że sprawia mu to frajdę, a wywrotki są wpisane w jazdę na rowerze, choć można się przed nimi zabezpieczyć, ale o tym za chwilę. Pewnie będzie jeszcze próbował wyskoczyć, a Rocha zadaniem jest zminimalizować ryzyko kontuzji, bo nie można w dziecku zabić pasji do czegokolwiek. Tak więc obecny tydzień upływa na pedałowaniu z bombelkami, a w weekend może uda się wyskoczyć na godzinkę jakiegoś gravelowania.

Chyba, że Roch zbierze się w sobie i zabierze się za serwis Cuba, bo ten po zimie jeszcze czeka na swoją kolej. Trochę na nim Roch jeździł, ale piszczący łańcuch skutecznie go odstrasza. W sumie to dziś jest dobry dzień na serwisowanie roweru. Więc dlaczego by nie. Młody ciągle chce żeby Roch wziął Cuba, bo na gravelu Roch jest zachowawczy.

* * * *

I na zakończenie parę słów o bezpieczeństwie. Bezpieczeństwie na rowerze, oczywiście. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać do kasku, zresztą Roch jest najlepszym przykładem, że kask potrafi uratować zdrowie. Od tamtego wypadku nawet Żonka zaczęła jeździć w kasku, bo widok Rocha na masce samochodu chyba fajny nie był.

Jednak na samym kasku sprawa naszego bezpieczeństwa nie powinna się kończyć. Wiecie, że nawet w dzień mrugająca tylna lampka może zwiększyć nasze bezpieczeństwo? Mrugające światełko może zwrócić uwagę kierowcy jadącego za nami. Nie ma co się oszukiwać, nasze bezpieczeństwo na drodze zależy od nas i od tego jak się zachowujemy w ruchu drogowym.

I dlatego Rowertour zorganizował akcję Bezpieczny Rower, która ma na celu propagowanie bezpiecznego poruszania się na rowerze, ale także ma pokazać jak zabezpieczyć rower przed kradzieżą i jak być widocznym na drodze. A do tego można zgarnąć fajne nagrody w konkursach. Warto poczytać co jeszcze możemy zrobić, żeby rowerowanie było jeszcze przyjemniejsze i bezpieczniejsze. Bo, cytując Lecha Janerkę:

A rower jest wielce okej, Rower to jest świat.

Roch pozdrawia Czytelników.

PS.
To nie jest sponsorowana akcja, bezpieczeństwo jest najważniejsze, a poza tym Roch polubił się z Rowertourem więc dlaczego nie miałby wesprzeć tak szczytnej inicjatywy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *