Jak to jest z tym XLC

Pogoda spowodowała drobny przestój w pedałowaniu i bieganiu więc Roch ma trochę czasu żeby wrzucić parę słów aktualizacji w kwestii jego współpracy z XLC i tego co będzie się działo w najbliższych miesiącach na blogasku. Trzeba się śpieszyć z tą aktualizacją, bo pogoda wraca na wiosenne tory*, a niedługo Roch zaczyna urlop, który o ile wszystko pójdzie pomyślnie – będzie rowerowy, ale też będzie zdjęciowy, bo trzeba wszystko przygotować do kolejnych testów. Bo techniczne piątki wracają na blogaska. I to na dłużej.

Nie jest żadną tajemnicą, że Roch wcześniej współpracował z Rowertour i tak zaraził się sympatią – szczerą i prawdziwą – do XLC. Do tego stopnia zaraził się, że nawet za własne, ciężko zarobione, „piniondze” kupował XLC. Z dwóch powodów; jakość i solidność. Nie ważne, czy klucze, koła, czy kurtka – wszystko działa idealnie i nic się zepsuło. Nawet imbusy wyglądają jak nowe, a skręciły cały dom mebli, bo podczas ostatniego remontu Roch miał akcent rowerowy, mimo, że na rowerze w zeszłym roku jeździł mało.

Drugi powód to przywiązania do marki, a w sumie to sympatia dla niej. Po co kombinować i eksperymentować jak można postawić na sprawdzone rozwiązanie. Można też iść w droższe rozwiązania, ale po co skoro mamy idealne połączenie jakości i ceny. Mając to w pamięci Roch nie mógł nie wznowić współpracy z XLC, ale tym razem z XLC bezpośrednio. I tak przechodzimy do najważniejszego.

Od kwietnia będą ponownie pojawiać się testy różnych fajnych rzeczy. Oczywiście będą to dalej piątki, bo tak już weszło Rochowi w krew, poza tym to dobry czas. Poranna kawusia sprzyja czytelnictwu, a „piątek, piąteczek, piątunio” budzi w głowie miłe plany rowerowego weekendu. Zresztą sam Roch nabrał wiatru w żagle dowiedziawszy się, że współpraca pykła, bo szczerze mówiąc tracił już nadzieję, że był to jednorazowy strzał, który w dłuższej perspektywie okazał się niewypałem. Nic z tych rzeczy!

Roch został ambasadorem XLC! Co robi taki ambasador? No pewnie pokazuje się na rautach, zachwala i pije szampana. W sumie to Roch nie spodziewał się, że aż tak to zażre. Jego plan pięcioletni, który sobie opracował i zaczął wdrażać okazuje się coraz bardziej realny. Co prawda dalej go nie zdradzi, ale idzie do przodu. Pomijając całą tę otoczkę to Roch dalej robi swoje. Pisze, naprawia, wymienia i testuje.

Tak więc, podsumowując, Roch odzyskał nadzieję, że jego plany jednak uda się zrealizować w ciągu tych kilku lat i kto wie, może na koniec okaże się, że wszystko poszło zgodnie z planem, ale póki co Roch nie chce zapeszać i skupia się na trzech rzeczach: pedałowaniu, serwisowaniu i testowaniu. I na tym w sumie Roch mógłby skończyć, ale to dopiero początek. I tego Roch nie mógł się doczekać.

Roch pozdrawia Czytelników.

* z tymi wiosennymi torami wyszło tak średnio.


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *