Awatar Roch Brada

Poszukiwanie drogi – część druga i ostatnia

Notka napisana w takim czasie, że można by śmiało planować nadchodzący weekend, a Roch będzie pisał o tym co działo się cztery dni wcześniej, ale tak to jest – czasem tydzień bywa zwalony „robotą” i taki właśnie jest ten aktualny. Trzeba przygotować materiał do kolejnej recenzji, tym razem podwójnej, ale o tym jeszcze nic Roch nie wspomni. Do tego dochodzą urodziny Żonki i o ile z prezentem nie ma problemu, to już z jego kolorem jest tragedia, ale i to ogarnie. Ogarnął też trasę do Kamyka.

A dokładnie to potwierdził, że ślad którym miał jest do bani. Nieaktualny, bo w międzyczasie ktoś wybudował w okolicy autostradę A1 i ślad kończy się bramie oddzielającej dwa światy. Ten rowerowy, zwany drogą techniczną i ten, na który wjeżdżać nie można. Tak więc Roch znalazł się w punkcie wyjścia, ale za to odkrył po drodze lokalną winnicę z opcją degustacji, wiec może ten kierunek stanie się jego głównym. Dopóki nie zdobędzie tam lokalnej legendy (w degustowaniu wina). Tak więc trasa do Kamyka nadal pozostaje do odkrycia lub do wymyślenia. Na chwilę obecną jednak Roch nie wie jak tam dojechać w sposób bezpieczny, czyli lokalnymi drogami – najlepiej leśnymi tak żeby Bombelki nie musiały ryzykować w ruchu drogowym.

I tak zakończył się poprzedni tydzień, a nowa notka obsunęła się o kolejny tydzień, bo Roch musiał zorganizować urodziny Żonki. Tort, prezent, laurki od dzieci i reszta całego anturażu urodzinowego. Finalnie wszystko się udało, Żonka zadowolona, prezent trafiony, a Bombelki załapały się jeszcze na kino. Tak więc ostatni tydzień nie był w ogóle rowerowy, ale to nie znaczy, że Roch nie poczynił pewnych kroków w kierunku kolejnego wypadu do Tarnowskich Gór. Tym razem jednak z Żonką, którą udało mu się namówić na taką wycieczkę rowerową. Oczywiście na końcu wędki jest Miasteczko Śląskie i te słynne hamburgery, a w przypadku Żonki wegeburgery.

Do tego Roch zapewnił sobie odpowiednią ilość dodatkowego prądu, bo zakupił powerbank, żeby nie stresować się, że nie będzie mógł okazać biletu do kontroli, albo nawigacja padnie. Oczywiście w zapasie jest Garmin, ale nawigowanie na zegarku nie jest aż tak fajne jak na telefonie. Tak więc Roch jest już w pełni przygotowany do kolejnego długiego wypadu i powrotu pociągiem. Przy obecnych cenach paliwa to podróżowanie pociągiem wydaje się najrozsądniejsze, co widać z resztą po obłożeniu składów.

W normalnych czasach Roch zapakowałby się w samochód, wlał do pełna i nie liczył się z tym, czy przejedzie 60 km, czy 80 km, ale teraz koszt biletu Kolei Śląskich jest mocno konkurencyjny z pełnym bakiem, a nawet z połową baku. Poza tym to coś nowego, kolejna przygoda i kolejne zdjęcia. A więc w najbliższy weekend, o ile pogoda dopisze, można się spodziewać kolejnego wypadu i kolejnych zdjęć.

Ostatnio sporo nazbierało się rowerowych spraw, bo i kolejna recenzja, którą Roch już przygotowuje i serwis roweru, który niedługo będzie wystawiony na sprzedaż, bo już wszystkie Bombelki wyrosły z niego, ale tym Roch zajmie się bliżej weekendu, bo póki co musi pokończyć swoje sprawy, które zyskały status zaległych, jak na przykład notka, którą teraz Roch pisze. Jednak po urodzinach jest już spokój, więc Roch zacznie się odgrzebywać z zaległości.

Roch pozdrawia Czytelników.


Opublikowano

w

przez

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *