Miesiąc: styczeń 2009

  • Źle z Rochem

    Ooo a co tu robi czekolada? – Zdziwił się Roch otwierając lodówkę.
    No wczoraj ci kupiłam – Odpowiedziała Mama.
    A soczek też pewnie wczoraj kupiłaś? – Zdziwił się Roch widząc sok obok czekolady.
    No tak, razem z czekoladą – Odpowiedziała Mama.
    No to ja chory jakiś jestem – Popadł w zadumę Roch.

    Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby tak wyczekiwane produkty przeleżały gdziekolwiek dłużej niż godzinę, a w szczególnych przypadkach półtorej jak Roch był zajęty czymś innym. Jednak Roch szybko zrehabilitował się i oba produkty zostały wchłonięte niemalże równocześnie. Waga pewnie wskaże kilka kilogramów więcej, ale co tam – Roch w nowych butach będzie jak rakieta.

    Zima nadal nie odpuszcza, jednak temperatura lekko wzrosła co zwiastuje rychłe nadejście odwilży, ocieplenie się i będzie możliwe wyjście na rower. Po tych marzeniach pora wrócić do białej i mroźnej rzeczywistości, która Rocha wcale nie cieszy.

    No, a w międzyczasie Roch walczył z opornym routerem, który nie chciał poddać się Rochowi, ale po wgraniu oprogramowania router zmiękł i poddał się Rochowi. Molestowany cały dzień ani jęknie, że czegoś nie otworzy. I tak ma być.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Zima zła

    Termometr wskazał szalone -20 st. C co Rocha zmartwiło ponieważ taka temperatura mogła skutecznie unieruchomić Megi, a Roch musiał pojechać do Zabrza. Poczekał godzinę i termometr wskazał trochę mniej, bo już tylko -15 st. C co zmotywowało Rocha do wyjścia z domu.

    Najpierw trzeba było otworzyć samochód, co spowodowało pewien problem ponieważ pilot nie jest kompatybilny ze szronem i trzeba było trochę szyby oskrobać, żeby zamek zareagował. W środku panowała podobna temperatura jak na zewnątrz. Roch przekręcił kluczyk, włączył na chwilę światła żeby akumulator się obudził i..

    Uuuu.. uuu.. prych.. parsk.. – Silnik kręcił przez chwilę, aż zażarł.
    No wystartował – Pomyślał Roch szukając skrobaczki.

    Po dziesięciominutowej walce z szybami Roch wszedł do środka gdzie było już ciepło i przyjemnie. Można więc było jechać do Zabrza i zaraz potem wracać do domu. Ot taka szybka przejażdżka.

    Ze względu na katastrofę pogodową, bo kto widział taki mróz w styczniu, Roch nie wyszedł na rower bo pewnie do czegoś by przymarzł. Poza tym wdychanie tak zimnego powietrza pewnie skończyłoby się zapaleniem czegoś tam i Roch spędzałby urocze chwile w łóżku z anginą lub inną epidemią.

    Teraz leci już z górki, w marcu będzie ciepło to Roch zacznie odrabiać straty spowodowane katastrofalną pogodą.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Wszystko powoli się rozkręca

    W końcu wszystko zaczyna powoli się układać. Problemy z indeksowaniem nowego bloga zdają się być rozwiązane bo Google zaczyna widzieć nowy adres, ale jeszcze pozostaje kwestia wszystkich postów, ale tutaj Roch wykaże się daleko posuniętą cierpliwością.

    Na zewnątrz w końcu zrobiło się biało, śnieg pada niemalże cały czas dzięki temu jest biało, a nie szaro. W dodatku jest ślisko bo drogowcy zostali zaskoczeni więc można bawić się samochodem i uskuteczniać poślizgowy lans.

    Roch musiał udać się do Adventure celem oddania długu jaki zaciągnął po zakupie pedałów i teraz jest goły i wesoły. Stan konta wynosi zero złotych i zero groszy dzięki czemu Roch gwiżdże na światowy kryzys bo nawet gdyby padły wszystkie banki, czego oczywiście Roch nikomu nie życzy, to oszczędności Rocha byłyby bezpieczne ponieważ leżą na półce i czekają na lato.

    Tak więc problemy z blogiem zostały rozwiązane – bo Google widzi bloga i można zacząć myśleć co tu wybrać i gdzie osiąść na najbliższe kilka lat.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Roch prosi o wyrozumiałość

    W życiu każdego człowieka prowadzącego bloga nadchodzi taki okres, że pragnie zmian bo czuje, że powoli się wypala, a na nowym miejscu może płomyk nie zgaśnie do końca. U Rocha jest tak samo, od dłuższego czasu pragnął czegoś nowego bo czuł, że chęć dzielenia się z Wami, Czcigodni, zaczyna przygasać.

    Postanowił więc, że poszuka nowego miejsca, w którym na nowo odkryje przyjemność pisania i dzielenia się swoją pasją z Czytelnikami lub po prostu przesyłać kilobajty tekstu przez łącza żeby mieć jakieś zajęcie po powrocie z rowerowania.

    Wybór padł na Bloggera, ale Roch nie chciał palić za sobą mostów stary blog pozostawił działający i postanowił, że będzie prowadził oba równolegle, przynajmniej przez czas jakiś, żeby mieć do czego wracać gdyby przygoda na nowym miejscu szybko się zakończyła.

    Roch jest świadom, że nielicznej grupie Szanownych Czytelników taka zmiana wprowadziła zamęt w czytnikach i ulubionych, ale ma nadzieję, że zostaniecie z Rochem i jego przygodami i postaracie się zrozumieć jego poczynania i przymkniecie oko na wszelkie bolączki jakie Was niewątpliwie spotykają.

    Gogole nadal nie chce przełknąć tego, że Roch urzęduje pod innym adresem i usilnie go odrzuca, a przecież nowy adres nie jest w niczym gorszy od starego. Póki co Roch nie poddaje się i spróbuje wygrać z Google Botem, ale stary blog nadal będzie aktualizowany i traktowany na równi z nowym bo nigdy nie wiadomo gdzie Roch osiądzie.

    Na zakończenie zdjęcie płomyka, który wznieca w Rochu chęć do pisania:
    Roch pozdrawia Czytelników i prosi o wyrozumiałość.

  • Można pedałować

    Kilka dni temu Roch chwalił się, że kupił sobie buty SPD i myślał, że upłynie sporo postów i kilobajtów tekstu zanim napisze, że kupił sobie pedały i ma komplet. A tu taka niespodziewajka z rana czekała na Rochowym Jedynym słusznym Komunikatorze.

    Pedały czekają na ciebie w sklepie – Brzmiała wiadomość.

    Roch zapakował się w samochód i ruszył do miasta, aby odebrać swoje całkiem nowe pedały. W domu odpakował i odetchnął z ulgą bo już połączenie Rocha z rowerem jest kompletne. Pedały są, bloki są, buty są. Brakuje tylko lata żeby móc to wszystko przetestować.

    Popołudniu Roch miał iść na rower, ale jakoś przestało mu się chcieć i wybrał się na kawkę. Po powrocie do domu Roch zaczął się zastanawiać dlaczego jego prawdopodobnie nowy blog nie jest indeksowany przez Google. Okazało się, że ktoś zrobił psikusa i zablokował tą czynność.

    Jednak Roch znalazł obejście problemu i jest całkiem prawdopodobne, że Google w końcu zacznie indeksować posty i blog Rocha.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Kolejna porcja puchu

    Wszystko wskazywało na to, że spadnie śnieg. No i spadło trochę białego puchu skutecznie przekrywając resztę zielonej trawy, która na Rocha działała antydepresyjnie. Na drogach oczywiście chlapa i breja zmieszana z solą. Sprzętu szkoda więc rower stał w domu, ale Roch pojechał do miasta zapłacić za Internet.

    Na drogach wszechobecna panika, trochę śniegu potrafi zniszczyć jakąkolwiek płynność, kierowcy jakby bardziej zestresowani, a zima to pora jak każda inna i nic specjalnego się nie dzieje, jednak nerwowość i niepewność królują na drogach.

    Po powrocie do domu Roch wyjął z szafy pudełko z nowymi butami i zaczął sobie wyobrażać jak to będzie, gdy Roch dostanie pedały, zainstaluje wszystko razem i będzie próbował wpiąć się z w pedały. O ile wpięcie niczym nie grozi to zapomnienie o wypięciu się może skutkować utratą równowagi i przyjęciem pozycji poziomej wraz z rowerem. Jednak to dopiero przed Rochem i pewnie kilka siniaków będzie na Rochu.

    Pedały oczywiście zostały zamówione, ale okres remanentów skutecznie opóźni ich dostawę, a więc póki co buty wróciły do firmowego pudełka SIDI, w którym czekają na definitywne rozpoczęcie sezonu kolarskiego 2009, w którym to sezonie Roch ma pewien plan do zrealizowania i – jak wszystko się uda, a uda się na pewno – to Roch będzie generował sporą ilość kilometrów w krótkim czasie. Oby ilość kilometrów przełożyła się na wynik 10 000km na koniec roku, ale to odległa przyszłość i nie ma co gdybać.

    Na zakończenie kilka kwestii organizacyjnych bo zrobiło się delikatne zamieszania z dwoma blogami. Otóż póki co funkcjonują oba równoprawne blogi, ale nadejdzie taki czas, że jeden zostanie zamknięty, ale który to zależy od tego jak nowy blog będzie wypozycjonowany w Google.

    Roch pozdrawia Czytelników.

  • Powitanie Nowego Roku

    Znane powiedzenie mówi, że jaki Nowy Rok taki cały rok, więc Roch nie mógł nie iść na rower pierwszego dnia Nowego Roku. Nie zniechęcił go słupek rtęci, który wskazał -10 st. C, nie zniechęcił go lekko padający śnieg. Roch ubrał się podwójnie, pod kominiarkę zarzucił jeszcze Buffa i dzięki temu kask został w domu bo się nie mieścił na Rocha głowę.

    Nie zrażony przeciwnościami Roch zszedł na dół, wziął trzy głębokie wdechy i otworzył drzwi. Dostał falą zimna prosto w twarz, ale i to go nie powstrzymało. Wsiadł na rower i pognał przed siebie. Co prawda robiło się coraz zimniej, palce Rocha zaczynały przymarzać do klamek, a olej w amortyzatorze skutecznie zgęstniał, ale Roch parł dalej przed siebie. Chwila zwątpienia przyszła gdy na szkłach okularów pojawił się lekki szron, ale i to nie zmusiło go do powrotu.

    W końcu Roch przestał czuć stopy, palce jakby zdrętwiały i zrobiło się dziwnie bo niby cały czas pedałował, ale uczucie braku stóp przybierało na sile.

    Kurna, chyba zrobiłem 50km – Myślał Roch.

    Jednak gdy spojrzał na licznik i zobaczył szalone 8km stwierdził, że pora wracać do domu bo po kolejnych ośmiu kilometrach Roch może przestać czuć cokolwiek, a ktoś musi przywitać Czcigodnych Czytelników w Nowym Roku.

    Kończąc Roch pragnie podziękować za wszystkie komentarze, za ciepłe słowa, których nie szczędziliście Rochowi i za wszystkie wizyty na blogu. Kiedyś tam, dawno temu, Roch pisał, że jest nowy blog i, owszem, blog na Bloggerze ujrzał światło dzienne. Roch przez jakiś czas będzie publikował na obu blogach jednocześnie i to samo, więc nie ma powodów do paniki, a potem się zobaczy.

    Adres, dla ciekawskich, jest następujący: http://gusioo.blogspot.com większość udało się przenieść, więc i archiwum jest pełne.

    Roch pozdrawia Czytelników w Nowym Roku.