68. Tour de Pologne wystartował!

Z racji tego, że pogoda nie pozawala amatorom jeździć na rowerze Roch leżał przed telewizorem i oglądał zawodowców, którzy rozpoczęli zmagania w Tour de Pologne. Dziś rozgrzewka, jedyne 101 kilometrów z Pruszkowa do Warszawy. Dla kolarzy to tylko prolog, większość pewnie na ostatniej pętli poczuła, że w ogóle pedałuje. Jeśli pogoda dalej będzie taka jaka

Czytaj dalej

Czy to już jesień?

Cały tydzień lało, było pochmurno i zimno; takie objawy daje tylko jesień, ale przecież mamy jeszcze lipiec i powinno być w miarę ciepło (za ciepło też jest źle). Skoro nadszedł już weekend to Roch postanowił, że mimo pogody pod psem pójdzie trochę pojeździć na rowerze, w końcu ten rower ma jeszcze tylko parę tygodni, a

Czytaj dalej

A po rowerze czas na deszcz

Wczoraj było ładnie, chciało się jeździć i było z kim uprawiać rower, a dziś jest brzydko i choć było by z kim jeździć to nie ma jak, bo co chwilę z nieba spada deszcz. Nawet gdyby przestało padać to i tak asfalt byłby mokry i też nie dałby się jeździć (niby dla chcącego nic trudnego,

Czytaj dalej

A po burzy czas na rower

– \”Kolejny tydzień z głowy\” — Pomyślał Roch wstając o 700 rano. I tak też rozpoczęła się leniwa sobota, która przyniosła ładną pogodę, choć wietrzną, i pewne ustalenia odnośnie składania roweru, o których Roch już wspominał był, ale wtedy to jeszcze nic pewnego. Teraz natomiast Roch jest zdecydowany i zmotywowany by zacząć składać nowy rowerek. Na

Czytaj dalej

Niedziela z przebojami

Co prawda już poniedziałek, w dodatku pora drugiego śniadania, ale Roch czuje się w obowiązku nadrobić zaległości, bowiem niedziela była rowerowa, a notki wciąż brak. Od samego początku Roch planował odwiedzić lotnisko i nawet rozpoczął przygotowania, które skończyły się gdzieś w okolicach Nowego Chechła ponieważ wtedy zadzwonił Koyocik z propozycją wspólnej kawy w Świerklańcu. Roch

Czytaj dalej

Spokojna przejażdżka

W końcu nastał weekend i Roch mógł zacząć regenerować się po całym tygodniu większego (lub mniejszego) wysiłku związanego z wymyślaniem coraz to nowych rozwiązań, a także uczeniem się, bo do doskonałości jeszcze mu daleko. W dodatku przyszło mu poprawiać po kimś kod, co nie jest łatwym zadaniem szczególnie kiedy komentarz brzmi mniej więcej tak: \”przypisanie

Czytaj dalej

Świętowanie i uzgadnianie

Zapowiadane niedzielne burze okazały się kolejnym wymysłem niektórych szamanów pogodowych, choć trzeba im oddać to, że rano dwa razy zagrzmiało, ale nie padało pomimo, że na mapach były chmurki nad Katowicami. Była więc okazja pojeździć w przyjacielskim gronie i poczynić pierwsze ustalenia co do atakowania Lublińca. Wyjazd planowany jest na przyszły weekend, a powrót — całkiem

Czytaj dalej

Różowe popołudnie

Korzystając z dobrej pogody Roch postanowił pojeździć na rowerze; nie miał jakiegoś sprecyzowanego celu, choć Lubliniec czeka na zdobycie, więc pojechał na lotnisko. Sobota zazwyczaj była bardziej ruchliwa niż niedziela, a poza tym na jutro zapowiadane są burze, więc lepiej było dziś posiedzieć pod płotem, a jutro — ewentualnie — pójść pojeździć rekreacyjnie w przyjacielskim gronie.

Czytaj dalej

Pierwsze wdrożenie Roch ma za sobą

Dawno Roch nic nie pisał, ale też okazji nie było, bo musiał przygotować się do wyjazdu i pierwszego wdrożenia  na kopalni. Początkowo miało to być w poniedziałek, ale wpadł prezes z niezapowiedzianą wizytą i trzeba było przełożyć wyjazd na wtorek. Kiedy wtorek nastał Roch musiał załatwić papierki, czyli delegację, zabrać co potrzeba i można było

Czytaj dalej

Poranne jeżdżenie

Pogoda ostatnio nie była łaskawa dla Rocha; ciągle padało, a w Katowicach dochodziło do tego, że pokonanie 20 metrów z firmy do samochodu kończyło się mokrą koszulką i zalanymi butami. Dziś, chcąc pokonać wredną pogodę, umówił się z Koyocikiem na poranne jeżdżenie. Co prawda to Koyocik wyciągnął Rocha na rower, ale koniec końców Roch też

Czytaj dalej