Sprawa ma się tak: Roch bardzo chce pisać i nawet znajduje na to czas, choć łatwo nie jest, bo musi też robić inne rzeczy, ale ogólnie to trochę czasu ma i potrafi zejść do swojej nory i zacząć pisać. No właśnie — zacząć, bo Roch zaczyna pisać, potem wpada drugi, trzeci akapit i nawet dobrze idzie. Wena jest, palce podają i nawet tematy by się znalazły do tego, żeby pisać. Tylko jakoś tak w połowie, a może nawet w 3/4 pisania Roch wstaje i idzie, bo dokończy jutro. Zapisuje notkę w roboczych i robi coś innego. I właśnie w tym jest problem.
Gdyby chcieć mierzyć aktywność blogową Rocha słowami: „mężczyznę poznaje się, nie po tym, jak zaczyna, a jako kończy” to Rochowi daleko do mężczyzny. Fakt, że zaczyna z werwą, potem utrzymuje tempo, jak już przychodzi w wykończenia sprawy, to Roch wstaje i jak gdyby nigdy nic idzie sobie, „bo jutro dokończy”, stawia go w niezbyt korzystnym świetle. Bo przecież mógłby skończyć, a takie przerywanie wpędza tylko w depresję. Często spotyka się — szczególnie na Youtube — z określeniem prokrastynacja (aż musiał to skopiować z Google).
I coś w tym jest, bo Roch też odkłada wszystko, bo jeszcze trzeba ładne zdjęcia wrzucić, a to jeszcze nie jest gotowe, bo niedopisane, jeszcze Stravka, ślad GPS i w ogóle jeszcze nie nadaje się do niczego. I w sumie w roboczych są notki o inauguracji sezonu (2026 na szczęście), o wiośnie i nawet o tym, jak Roch zrezygnował z Garmina na rzecz Samsunga, choć ten Galaxy Ultra przeszedł już kilka dużych aktualizacji i działa lepiej niż Garmin, to Roch nie dokończył tego. Tera to nawet nie ma większego sensu, trzeba postawić grubą kreskę, wyczyścić robocze i zacząć od nowa. Po raz kolejny.
No, ale koniec utyskiwań; jako że nie wyszło z początkiem wiosny, inauguracją sezonu rowerowego, czy nawet z pucowaniem się nowym zegarkiem, to Roch napisze zbiorczo, o pierwszym kwartale roku 2026. Z historii opublikowanych (na szczęście!) notek Roch wie, że pisał o tym, że robi plugin do WordPressa z własnymi statystykami i idzie mu doborze. W sumie to ma takie 10% Stravy na blogu i to akurat sprawia mu frajdę. Może nawet Roch wrzuci go na jakiegoś githuba, oczywiście za darmo – open-sourcowa natura Rocha bierze górę.
Nie napisał natomiast o tym, że ferie spędził na Węgrzech (to było w notce o początkach wiosny). Bynajmniej nie starał się tam o azyl, ale wiosenny Budapeszt du*ę urywał i gorąca polecjaka. Było fajnie — termy robiły robotę, a prawdziwe leczo jest zupełnie inne niż to polskie. No i gulasz — życie w Polsce nie będzie już takie samo. Przynajmniej od strony kulinarnej. No i kolbasz, czyli po naszemu kiełba tylko, że taka trochę „na ostro”. Do tego tokaj, dla niego Roch mógłby zrezygnować z piwa.










Poza feriami Roch zaczął jeździć na rowerze. Po powrocie z Węgier pogoda i tu stała się wiosenna, choć nie ma term i tokaju to też nie jest źle. Młody ma spore parcie na pedałowanie i codziennie z Rochem jeżdżą, ale Roch jakoś nie ma ochoty wrzucać zdjęć na social media, a w sumie to social medium, bo już tylko jedno mu zostało i w sumie też takie zaniedbane. Jednak rowerowo jest spoko, niedługo wpadną statystyki, jak tylko Roch dopisze je w swoim plug-inie — tak, ma on nazwę: StatPress.
Poza rowerem to jeszcze Roch planuje kolejną La Pomę, ale sytuacja geopolityczna nie ułatwia tego. Jednak nic na to nie poradzi, może uda się jeszcze zjeść czurrosa i pośmigać po La Pomie. Bardzo by chciał. Chciałby też Roch więcej pisać, bo poza tym trudnym słowem zaczynającym się na P i kończącym się na rokrastynacja, nie ma żadnych innych przeszkód do pisania, a nawet ostatnio podpytywał AI, czy jest sens jeszcze pisać bloga, skoro obecnie internety stoją filmami i rolkami. Okazuje się, że sens jest zawsze.
Tak więc pierwszy kwartał 2026 roku daje nadzieje, że pozostałe kwartały nie będą gorsze, a jeśli Roch pokona swoje słabe strony, to może i na blogu zapanuje wiosna; pojawią się przebinotki i będzie sporo nowalijek. Tak więc kończąc tę notkę, Roch ma nadzieję, że była fajna — niezadoskonała, może z błędami (oby nie), ale na pewno skończona i opublikowana, bo folder robocze może nie znieść więcej draftów.

Roch pozdrawia Czytelników.

Dodaj komentarz