Tylny błotnik XLC MG-C27

Lato w pełni, sezon wakacyjny uraczył wszystkich lejącym się żarem z nieba. Pogoda doskonała jak na wakacje. Nie licząc tych nawałnic i setek alertów RCB można powiedzieć, że lato tego roku jest wyjątkowo sprzyjające i oby tak pozostało jak najdłużej. Za Rochem już wakacyjny urlop, z którego przywiózł tonę piachu w samochodzie, setki zdjęć i zadowolone bombelki, które w morzu wyszalały się na cały rok. Przywiózł także nienachalną opaleniznę i rozwalony łokieć, ale tej dramy już chyba wystarczy. Najlepsze w tych wakacjach – oczywiście poza pogodą, miejscówką i rodzinnym wypoczynkiem ‒ było to, że jak Roch wrócił do domu to czekała na niego paczka z dobrem od rowertour.com. O paczce wiedział jeszcze podczas urlopu i ten fakt dodawał +100 do wypoczynku i relaksu. Po powrocie rozerwał gigantyczny karton i wyjął z niego tylny błotnik XLC MG-C27. I właśnie on jest bohaterem dzisiejszej recenzji.

Jakość wykonania

Błotnik wykonany jest z czarnego plastiku, a mocowany do sztycy za pomocą sprytnego mechanizmu, który nie wymaga użycia narzędzi. Dzięki temu można go zdjąć lub założyć w trasie. Cały mechanizm składa się z trzech elementów, śruby mocującej, zaślepki i „wsuwki”. Po rozłożeniu błotnik wczepiamy na sztycę, „wsuwką” blokujemy, zakładamy zaślepkę i wkręcamy śrubę. Prawda, że proste?

Wszystkie elementy wykonane są z plastiku, co w przypadku takiego elementu jak błotnik nie jest niczym złym. Błotnik z założenia ma przyjąć na siebie wodę, błoto i co tam jeszcze spod kół wyleci, tak więc im prostsza konstrukcja i materiały tym lepiej. Jednak do tego plastiku nie można mieć zastrzeżeń. Wszystko jest dobrze spasowane i nie sprawia, wrażenia, że za chwilę to wszystko się rozkręci i zostanie gdzieś na trasie.

Dodatkowo mamy też regulację „góra-dół” błotnika, czyli tego jak blisko koła ma się znajdować i tutaj mamy już śrubę imbusową 5 mm, ale tę regulację wykonuje się jednorazowo. Błotnik delikatnie rozszerza się na końcu przez co zapobiega też wydostawaniu się wody z boku przy szybszej jeździe. Cała konstrukcja jest sztywna i nie „lata” na rowerze, więc nie ma ryzyka, że coś się przekrzywi i nagle dostaniemy strumieniem błota w plecy.

Dane techniczne

Jak już Roch wspomniał wcześniej, błotnik jest wykonany z solidnego plastiku, poniżej bardziej szczegółowe dane techniczne:

  • Błotnik rowerowy na tylne koło,
  • Wielkość koła: 26 – 29’,
  • Pasuje do sztycy 24-32 mm,
  • Montaż bez narzędzi,
  • System szybkiego zwalniania,
  • Możliwość regulacji kąta nachylenia,
  • Wykonany z trwałego tworzywa sztucznego,
  • Waga: 245 g,
  • Kolor: czarny.

Wrażenia z użytkowania

OK, nie ma co ściemniać, że pogoda była do bani i każdy wypad kończył się z błotnikiem, bo pogoda na złość nie chciała się zepsuć, ale to nie znaczy, że nie można rzetelnie opisać błotnika, bo poza podstawową funkcją, czyli ochroną przed wodą i błotem, ma też inne zalety, które można opisać bez taplania się w błocie.

Pierwszą z nich jest łatwość i szybkość montażu. Nie trzeba żadnych narzędzi ‒ wystarczy odkręcić śrubę i można go zakładać na sztycę. Kolejnym atutem jest jego stabilność ‒ zamocowany do sztycy nie przechyla się, nie przekręca i to niezależnie od rodzaju sztycy. Roch sprawdził go zarówno ze zwykłą, czyli okrągłą, sztycą jak i ze sztycą od Gianta, czyli z tak zwanym D-Fuse, który ma kształt trójkąta.

Jak tylko pogoda się pogorszy to Roch dopisze część praktyczną recenzji. Na tę chwilę jedno jest pewne ‒ błotnik można zamontować na różnych sztycach, nie potrzeba do tego narzędzi, a sam montaż trwa tylko chwilę. Podczas jazdy błotnik nie lata na boki i nie „klapie” o koło.

Podsumowanie

Początkowo podsumowanie miało być inne. Miały być zdjęcia z maratonu w Tarnowskich Górach; miała być krew, pot i łzy wymieszane z błotem, ale życie i wakacje zweryfikowały plany Rocha. Jest taki jeden okres w całym roku, kiedy możemy odpuścić i dać się ponieść chwili. Tak też zrobił Roch ‒ trzeba było pokazać Córce, że jeszcze trochę ogarnia się wodę i \”zaszaleć\” nawet kosztem rozwalonego łokcia. Od tego są wakacje, żeby mieć co wspominać.

Tak więc zamiast maratonu było smarowanie łokcia Altacetem, ale to nie zmienia faktu, że błotnik XLC MG-C27 zasługuje na swoje miejsce na sztycy. Przekonuje do siebie swoją sztywnością i łatwością montażu, a także tym, że można go założyć zarówno do koła 26 cali jak i do 29 cali (700C). Dla Rocha to ważne, bo może jednym błotnikiem ogarnąć dwa rowery. Ktoś powie, że koło 26 cali to muzeum już. Może i tak, ale dobrze, że jest firma, która pamięta o tym, że MTB zaczęło się właśnie od 26 cali.

Za kwotę w okolicach 33 złotych można mieć uniwersalny błotnik, który ogarnie szeroki zakres kół, da się zamontować ‒ bez użycia narzędzi ‒ na sztycy D-Fuse i zwykłej i będzie sztywny nawet na wybojach.

Artykuł powstał przy współpracy z rowertour.com – sklep rowerowy online i XLC parts.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *