Kategorie
Giant Recenzje Rower Współpraca XLC

Kierownica gravelowa XLC HB-G01

Czasem stoimy przed jakimś problemem i nie chcemy go rozwiązać, a w zasadzie to wydaje się nam, że to jest zbyt skomplikowane. Tak też było w przypadku Rocha, który stał przed wyzwaniem wymiany kierownicy w gravelu. Normalnie to zdjąłby chwyty, klamki hamulcowe, odkręcił 4 śruby i założyłby nową kierownicę, ale w przypadku gravela to nie jest takie hop-siup, a już w przypadku Gianta to wydaje się kosmiczną technologią. Wszystko przez autorski system Gianta, który łączy mechaniczne klamki z hydraulicznymi zaciskami. Taka hamulcowa hybryda, która na pierwszy rzut oka powoduje zawroty głowy, a finalnie okazuje się prosta w serwisowaniu. W końcu jednak wziął się w garść i złapał byka z rogi, a w zasadzie to gravela za kierownicę. I wymienił ją na gravelową kierownice XLC HB-G01.

Jakość wykonania

Jeśli chodzi o kierownice XLC to nie jest to pierwsza kierownica jaką Roch testuje. Wcześniej było model Raceby Flatbar, która do tej pory jeździ w Rochowym Cube i sprawdza się idealnie. Tym razem Roch dostał model gravelowy, czyli popularnego „baranka”, choć trochę bardziej wygiętą. Fabrycznie w Giancie Roch miał – tak podejrzewa – szosową kierownicę, bez żadnych dodatkowych wygięć, a dolny chwyt nie był w żaden sposób wygięty, czyli nie było tzw. flary.

Źródło obrazu: bikepacking.com

Tutaj jest flara i to jest fajne w tej kierownicy. W końcu można trochę wygodniej jechać w dolnych chwycie. Nawet po terenie i jakichś większych dziura rower prowadzi się lepiej, a przynajmniej stabilniej. No i na szuterku można depnąć mocniej i nic się nie dzieje. Ogólne wrażenia z jazdy są bardzo pozytywne choć wrażenia z montażu pozostawiają jedną małą refleksję.

Ideałem byłaby podziałka lub jakaś umowna skala, która ułatwiłaby równe ustawienie klamek hamulcowych. Roch musiał posiłkować się miarką żeby ustawić je symetrycznie. Jednak taka podziałka zrobiła by robotę.

Dane techniczne

Kierownica wykonana jest z podwójnie cieniowanego aluminium 6061.

  • Typ: baranek,
  • Przeznaczona do rowerów gravelowych,
  • Materiał wykonania: aluminium,
  • Reach: 70 mm,
  • Drop: 130 mm,
  • Flare: 16°,
  • Szerokość testowanej kierownicy: 400 mm,
  • Dostępne szerokości: 400, 420, 440, 460 mm,
  • Średnica montażowa: 31.8 mm,
  • Kolor: czarny,
  • Waga: 380 g,
  • Testowana zgodnie z normą: ISO 4210-2MTB

Wrażenia z użytkowania

Fabrycznie w rowerze Roch miał kierownicę bez flary. Tak jak pisał wcześniej, podejrzewa że kierownica była bardziej szosowa, albo może mniej gravelowa, ale w dolnym chwycie trochę ciężko mu się jeździło. W sumie nie używał tej części kierownicy nawet jak jechał gdzieś po asfalcie to trzymał kierownice za jej górną część.

Po wymianie, która okazała się trochę bardziej skomplikowaną czynnością z racji tego, że kierownica jest węższa niż jej poprzedniczka. Dolny chwyt jest całkiem przyjemny, pod warunkiem że jest właśnie ta flara. Zawsze jak Roch patrzył na takie kierownice to zastanawiał się jak się jeździ na takim „podgięciu”. Teraz już wie jak to jest.

W górnym chwycie – z racji tego, że jest ona węższa niż poprzedniczka – jest trochę ciaśniej, ale finalnie nie jest źle. Dobrze się ją trzyma, kierownica mogłaby być ciut grubsza, ale owijka + rękawiczki powinny załatwić sprawę. Dolny chwyt – od momentu – wymiany kierownicy to poezja. Pewne trzymanie, lekko pochylona pozycja i trochę szerzej ułożone ręce przez co można się „zaprzeć” o kierownice podczas przyśpieszania albo mocniejszego podjazdu.

Podsumowanie

Początkowo Roch miał obawy przed rozgrzebaniem roweru z powodu wymiany kierownicy, bo to jednak gruba zabawa jest. Trzeba zdjąć owijkę, a potem jeszcze ogarnąć hybrydowy system hamulcowy i finalnie nawinąć owijkę. W sumie to wszystkie te czynności Roch robił po raz pierwszy, ale jak inaczej przetestować kierownicę nie zakładając jej na rower.

Zalety

  • Jakość wykonania,
  • Flara,
  • Gravelowy „charakter”.

Wady

  • Mogłaby być grubsza,
  • Brak podziałki, która ułatwiła by ustawienie klamek hamulcowych na jednym poziomie.

Oczywiście z każdej takiej akcji Roch wynosi sporo nowych doświadczeń, bo na przykład pierwszy raz zakładał owijkę na kierownicę. Poprzedził to obejrzeniem kilku filmików na YouTube jak zrobić to dobrze. I w sumie za pierwszym razem wyszło całkiem dobrze, ale za drugim wyszło dużo lepiej.

Po wymianie na kierownicę XLC, gravel Rocha dostał jakby drugie życie – bynajmniej nie chodzi o to, że stara kierownica była zła, tylko o to, że nowa jest lepsza. Ma flarę, o którą Rochowi zawsze chodziło i dzięki temu odkrył jeżdżenie w dolnym chwycie. I to wszystko za kwotę nie przekraczającą 150 zł. Owszem, można by się przyczepić do jej grubości, bo dla Rocha mogłaby ona mieć kilka dodatkowych milimetrów średnicy, ale rękawiczki załatwiają sprawę.

Roch pozdrawia Czytelników.

PS.
W poniedziałek ruszymy z kolejnym konkursem, tym razem na Facebooku, żeby każdego dopieścić. Do zgarnięcia oczywiście kierownica.

Artykuł powstał we współpracy z XLC Parts.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.