Owijka XLC GR-T07

W poprzednim miesiącu na blogu pojawiła się gravelowa kierownica XLC i aż żal byłoby nie wykorzystać okazji i nie pójść o krok dalej. No bo przecież na gołej kierownicy jeździ się niewygodnie. O ile w rowerach z prostą kierownicą stosuje się chwyty, o tyle na baranka ciężko założyć chwyt. Poza tym jednak na wygiętej kierownicy można jeździć na kilka sposobów, więc bez owijki się nie obędzie. I tak dziś na tapet bierzemy właśnie owijkę, która z Rochem jeździła już jakiś czas, bo do nowej kierownicy założył też nową owijkę. A dokładnie to owijkę XLC GR-T07.

Jakość wykonania

XLC już dawno przekonało Rocha do jakości swoich produktów i podobnie jest w tym przypadku. Ten akapit można by skończyć na słowach: „jest dobrze, jak zawsze”, ale jednak Roch postara się trochę rozwinąć tę myśl. Na wstępie jednak zaznaczy, że jego przygoda – czy to z kierownicą, czy to z owijką – była pierwszą taką poważną przygodą, której Roch musiał stawić czoła. Nie chodzi tylko o ogarnięcie kierownicy i tego hybrydowego systemu hamulcowego od Gianta.

Chodzi też o owinięcie kierownicy i całą ceremonią z tym związaną. Oczywiście na początku Roch przekopał Youtube szukając informacji o tym jak obsługuje się owijkę, jak się ją nawija i na co zwrócić uwagę, bo na pewno – jak w każdej dziedzinie – istnieją niuanse, które decydują o tym, czy cała operacja się uda, czy nie. I faktycznie, najbardziej wartościowym wideo okazało się to:

Później pozostało tylko wziąć się do roboty. Początkowo Roch bał się, że jak zacznie naciągać to ona pęknie, ale nic takiego się nie stało. Wręcz w pewnych miejscach Roch za bardzo ciągnął, a ona pozostawała niewzruszona.

W zestawie dostajemy wszystko co jest niezbędne do zainstalowania jej na kierownicy. Dwa korki z logo XLC, dwie gumki, których Roch nie użył, dwa paski maskujące, które są nie potrzebne jeśli owiniemy taśmę wokół klamki jak na filmiku i oczywiście dwie rolki taśmy. Długie rolki, które spokojnie wystarczą nawet na bardzo szeroką kierownicę. Sama owijka wykonana jest z mikrofibry, co daje przyjemne wrażenie. Po wyjęciu z pudełka Roch przez chwilę myślał, że to materiał skóropodobny, ale potem okazało się, że to mikrofibra, która jest perforowana po środku.

Rocha wersja jest czarno-czerwona, no bo przecież musi się komponować z resztą roweru. Od spodu oczywiście jest podklejana, co ułatwiło Rochowi owinięcie jej na kierownicy. Tak więc biorąc pod uwagę wszystko, co Roch napisał to tak, kolejny produkt, który nie zawodzi, którego chce się używać i który sprawia dobre wrażenie.

Dane techniczne

Owijka wykonana z mikrofibry, z wyściółką Anti-Shock dla lepszego komfortu.

  • Materiał wykonania: Microtext z warstwą Anti-Shock,
  • Perforowana powierzchnia,
  • Właściwości antypoślizgowe i antywstrząsowe,
  • W zestawie korki kierownicy, „jakieś gumki”, taśma maskująca,
  • Od spodu pasek taśmy samoprzylepnej,
  • Dostępne wersje kolorystyczne:
    • biało-czerwone,
    • czarno-czerwone,
  • Waga zestawu: 94 gramy.

Wrażenia z użytkowania

Jak pewnie było widać na zdjęciach Roch trochę oszukał system i owijkę założył zaraz po tym jak skończył przykręcać kierownicę. Choć do końca tak nie było, bo przez chwilę Roch jeździł bez owijki żeby sprawdzić ustawienie wszystkiego i ewentualnie coś skorygować, dopiero jak miał pewność, że wszystko leży dobrze to założył owijkę. Jak już pisał taśma wybacza wiele, a na pewno jest wytrzymała na tyle, że nawet „przeciągnięcie” nie kończy się jej przerwaniem.

Porównując do poprzedniej – fabrycznej – owijki jest ona twardsza, albo inaczej pisząc poprzednia taśma była bardziej gąbczasta, co też było widać przy jej odwijaniu. W miejscach gdzie mocniej przykleiła się do kierownicy zwyczajnie się rozerwała. Nowa owijka okazała się bardziej odporna na błędy początkującego, a finalnie nawinęła się całkiem przyjemnie. Oczywiście Roch musiał poprawić parę rzeczy, czasem ją odwinąć, ale w końcu był zadowolony z efektów. Rower zaczął wyglądać fajnie, kolorystycznie wszystko zagrało idealnie.

Podczas jazdy okazała się całkiem fajna – porównując do fabrycznej owijki jest mniej „gąbczasta”, ale dobrze się ją trzyma. Nawet jeżdżąc bez rękawiczek nie się uczucia, że w trzyma się w dłoniach patyk. W dotyku bardzo przypomina skórę, choć nią nie jest, ale całkiem przyjemnie się jej używa. Dłuższe dystanse też nie sprawiają problemu, a poziom tłumienia drgań jest całkiem przyjemny. Oczywiście nie jest tak, że teraz owijka wybiera nierówności, ale nadgarstki odczują poprawę.

Podsumowanie

Cała przygoda z wymianą kokpitu w Giancie nauczyła Rocha jednego: nie trzeba się bać. Trzeba znaleźć ten dzień, wziąć swój ulubiony napój, rozstawić się z gratami i zacząć działać. Efektem tego działania jest teraz jeszcze wygodniejsza pozycja za kierownicą. Już wcześniej Roch bardzo chwalił sobie pozycję na rowerze, ale teraz – po wymianie kierownicy i dołożeniu owijki – jest jeszcze lepiej.

Sama taśma nie stanowiła problemu i naprawdę wiele wybaczyła. Kilka razy Roch był zmuszony ją odwinąć, szczególnie przy klamkach kiedy trzeba było poprawić ósemkę. Finalnie wyszło dobrze, nawet bardzo dobrze, bo końcowy efekt zaskoczył samego Rocha. Spodziewał się on, że wyjdzie tak sobie, coś tam będzie luźne, a jednak okazało się, że Roch może wpisać sobie kolejny skill w swoim rowerowym CV.

Zalety

  • Opakowanie zawiera wszystko co potrzeba,
  • Wygląd,
  • Jakość wykonania,
  • Wytrzymałość,
  • Waga,
  • Komfort jazdy.

Wady

  • Chyba brak wad.

Za kwotę w okolicach 100 zł dostajemy całkiem fajną owijkę, która nie dość że wygląda to jeszcze działa. Mikrofibra w połączeniu z Anti-Shock robi robotę, choć o wybieraniu dziur nie można tutaj mówić, to trzyma się ją bardzo przyjemnie, a fakt że wytrzymała tortury podczas jej nawijania świadczy o tym, że to produkt raczej na kilka sezonów, jak nie dłużej. Jeśli zastanawiacie czym owinąć kierownicę to owijka XLC GR-T07 poleca się. Naprawdę warto.

Roch pozdrawia Czytelników.

Artykuł powstał we współpracy z XLC Parts.


Opublikowano

w

, , , ,

przez

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *