wtorek, 17 marca 2015

Po awarii ani śladu

Ciasteczko jest własnością Michalinki.
Zresztą cały tył samochodu jest jej królestwem.
Roch, po dłuższej przerwie spowodowanej awarią kół w końcu wsiadł ponownie na rower. Jak zawsze niezastąpiony W. doprowadził koła do stanu używalności, choć awaria okazała się niewielka, to i tak przeszły przegląd łożysk i centrowanie. Dodatkowo na serwis załapał się rowerek Michalinki, w którym koła też się scentrowały. Kto by pomyślał, że 20-o miesięczne dziecko potrafi jakkolwiek zużyć rower. A jednak. Więc komplet pojechał do W. i wrócił w stanie idealnym. O ile rowery były gotowe do jazdy, o tyle pogoda nie sprzyjała; a to deszcz, a to wiatr albo coś jeszcze innego. Poza tym Roch musiał też jeździć do pracy, więc czasu nie było zbyt wiele, ale dziś udało się wziąć urlop i Roch mógł pojeździć na rowerze, a popołudnie spędzić z Michalinką.

Rower udał się świetnie, nie wiało aż tak mocno żeby było to uciążliwe, a parę razy nawet Roch załapał się na wiatr w plecy i wtedy się jechało. Pod wiatr też się jechało, ale było ciężej. Koniec końców Roch przepedałował 13 kilometrów, co jak na ponowny powrót po niemalże miesiącu przerwy jest wynikiem niezłym, szczególnie że w środku tygodnia udało się znaleźć czas na rower.

Niestety Michasię dopadła infekcja więc nie wychodzi na dwór, a już na pewno nie jeździ na rowerze. Jednak kiedy tylko przejdzie wirus to Roch przejedzie się z nią i Żonką na rowerach. W planach też jest jakiś dzień w tygodniu kiedy Roch zapakuje rower do Mitsu i pojedzie do Tarnowskich Gór, skąd pojedzie rowerem do pracy.

Tak więc Roch ponownie wsiadł na rower. I nie planuje już z niego zsiadać.

Na zakończenie ślad GPS:

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza