Podsumowanie miesiąca i wypady z Młodym

Koniec miesiąca to oczywiście pora podsumowania, a to ostatnio jest dużo łatwiejsze dzięki Rochowym statystykom, które ciągle się rozwijają i dostają coraz to nowsze bajery. Czerwcowe statystyki można zobaczyć tutaj: https://beta.pedalydwa.pl/statystyki/month/6. No i jest co pokazać; sporo rowerów, sporo jeżdżenia, a najwięcej z Młodym.

Okazuje się, że Młody na poważnie załapał bakcyla rowerowego i czasem dochodzi do tego, że śledzi pogodę i jak \”słońce wygrało z chmurami\” to można iść na rower. Najgorsze są dni deszczowe, a tych ostatnio nie brakowało. Dla niego to była trauma, bo nie było roweru. Taka motywacja i zapał u (prawie) pięciolatka jest godna podziwu. Co prawda inne aktywności też lubi bo i na hulajnodze jeździ i w piłkę gra, ale dzień bez roweru jest dla niego dniem straconym.

Co innego Młoda, ona lubi na hulajnodze, na rowerze też, ale już nie tak ostro jak jej brat. Wypad do parku, na plac zabaw, lody. Młody idzie jak dzik w las i jedyne co jest w stanie go wyciągnąć to też są lody, ale to prawo dziecka. Lody i słodkie chyba towarzyszyło każdemu. I tak właśnie największym motywatorem Rocha jest jego pięcioletni syn. I dobrze; w dziecku trzeba pielęgnować płomień pasji i na pewno nie można go zniechęcić bo nam się nie chce. A szczerze to Rochowi czasem się nie chce, ale co tam, wskakuje w obcisłe i jedzie w las.

* * * *

I tak też było dziś. Wypad do lasu, który co prawda skończył się tym, że musieli wracać, bo ostatnie ulewy skutecznie zalały las, ale i tak 8 kilometrów weszło w nogi. Rower był tak obłocony, że Młody miał problem z hamowaniem, błoto było dosłownie wszędzie. Po powrocie do domu mieli jechać na myjnie umyć rowery, ale wydarzenia ostatnich miesięcy spowodowały to, że Roch rozłożył myjnie pod domem. Karcher jest Karcher, niezależnie gdzie się go używa, a wiadomo że na podwórku jest najlepiej.

I tak Młody po błotnym wypadzie umył swój rower, a nawet nasmarował łańcuch. Więc maszyna jest przygotowana na kolejny wypad. Jeśli jutro \”słońce wygra z chmurami\” to na pewno będzie pedałowane.

I tak ma być. Może uda się namówić Młodą na wspólny wypad, bo takie są najlepsze. Na zakończenie czysty rower.

Roch pozdrawia Czytelników.

Rekordowo długie wypady

Pogoda w ostatnim czasie w ogóle nie rozpieszcza. Nie ma nawet możliwości wstrzelenia się w jakieś okno pogodowe bo takiego zwyczajnie nie ma. Ciągle deszcz leje, bez przerwy. Jeszcze niedawno każdy narzekał na suszę, nie kosili traw żeby zatrzymać jak najwięcej wilgoci, a teraz tej wilgoci jest w nadmiarze. Jednak czasem udaje się wyjść z młodzieżą na rower i kawałek popedałować. Gdyby nie ta pogoda to Roch z Młodym jeździłby co najmniej dwa razy dziennie, bo Młody ma takie parcie na rower.

Radzi sobie coraz lepiej, w zasadzie nie potrzeba już mu pomagać, tylko puścić i sam sobie jedzie. Ostatnio z Rochem przejechał 12 kilometrów. Tak, 12 kilometrów (tutaj jest link do statystyk: http://beta.pedalydwa.pl/statystyki/activity/184). W połowie Roch już chciał Młodego ciągnąć do domu, ale ten rozpłakał się, że chce jeszcze jeździć, no i nie było wyjścia. Druga szósteczka w terenie musiała pęknąć dopiero wtedy był zadowolony.
Wieczorem Młody padł. Dosłownie. Umył się, wlazł do łóżka i po sekundzie już spał. To oznacza, że dziecko jest dobrze wybawione. I tak ma być, skoro lubi jeździć na rowerze to trzeba to pielęgnować, bo kto wie co będzie za kilkanaście lat. Może Roch będzie stał na mecie Ramapge i wspominał jak kiedyś razem jeździli po okolicy. W każdym razie Młody idzie w stronę odrywania kół od ziemi. Młoda podobnie, choć ona jeszcze potrzebuje czasu, ale Roch postara się żeby i ona pomykała sprawnie w terenie. Już teraz radzi sobie nieźle więc nie ma konieczności pilnowania jej. Sama wie gdzie ma jechać.
I tak właśnie mijają kolejne dni czerwca. Jak nie pada to Roch jeździ na rowerze, a jak pada to wieczorami dopracowuje swoje statystyki, które już nabierają rumieńców. Teraz Roch zabiera się za przeniesienie bloga na swoje, ale póki co jeszcze trochę brakuje do przełączenia domeny.
Roch pozdrawia Czytelników.

Weekend z nowymi hamulcami

No i stało się to co Roch już kilka razy odłożył w czasie. Hamulce nie wytrzymały próby czasu i zaczęły cieknąć. Nie ma się co dziwić, sam Roch miał je już z 10 lat, a odkupił je jako używane, więc miały one około lat 15, jak nie więcej. W wieku geriatrycznym wycieki są dopuszczalne, a zaprzyjaźniony W. już w zeszłym roku mówił, że jak zaczną cieknąć to już nie będzie sensu ich ratować. Kiedyś trzeba wyłączyć respirator i przestać sztucznie podtrzymywać je przy życiu.

I taka właśnie chwila nastąpiła. Roch nie chciał wydawać góry cebulionów na nowe hamulce, ale w końcu trzeba jakoś rower zatrzymać no i przecież to do roweru, a nie jakaś tam pierdoła. Koniec końców Roch się przekonał, Żonka dała zielone światło no i cały roczny rowerowy budżet, łącznie z prezentem urodzinowym, poszedł na hamulce. Zaprzyjaźniony W. miał akurat fajną opcję za pół darmo, więc żal było nie wziąć. I tak od kilku dni Roch ma całkiem nowe hamulce. Znowu to są Hayes ale tym razem model Prime Expert.

Hamują idealnie, wyglądają obłędnie no i działają. I to jest najważniejsze, szczególnie że teraz Młodzież chętnie roweruje. Młody potrafi jeździć 2 – 3 razy dziennie, co prawda tą samą trasą, ale górki, zjazdy i podskoki są dla niego najważniejsze. Roch tym samym przejeżdża po 20 kilometrów dziennie. Trasa z dzieciorami ma 6.5 km, a do tego Roch dokłada swoją przejażdżkę w pojedynkę.

Weekendowo Roch śmiga z Żonką, a dzieci chłoną babcie i dziadziusia. Wtedy pęka spokojnie 30 kilometrów, a w planach na ten sezon jest znacznie dłuższy wypad, ale to wymaga odpowiednich warunków. Tak więc rowerowo jest, a i dzieciory przekonały się, że w terenie jest fajnie.

Duma Rocha rozsadza jak Młody ładuje się w błoto, wywala się, po czym wstaje, otrzepuje się i jedzie dalej. Nie ma płaczu, ryku. Siada i prze do przodu. Młoda tak samo, im więcej terenu i błota tym dla nich większa frajda. Czasem, po trzecim wypadzie w to samo miejsce Roch ma dość, ale przychodzi młodzież i znowu chce jechać, więc Roch w sandałach i w kasku (kask jest obowiązkowy!) siada na rower i znowu jedzie w błoto i górki. I tak właśnie powinno być, pomimo że czasem serio Roch wolałby już nie jechać, ale widok dzieciorów, które czerpią autentyczną radość z piachu, górek i zjazdów nie daje się niczym innym zastąpić.

Zawsze znajdzie się jakaś studzienka, z której można wyskoczyć, dołek, który wybije w górę albo piach, w którym można się zakopać. I to jest czad. Takie odkrywanie różnych możliwości daje im od groma radości i zawsze jak wracają to uśmiech jest na twarzy bo znowu gdzieś udało się podskoczyć. Być może to efekt tego, że Roch czasem pokaże im Fabio Wibmera, Brandona Semenuka, Danny\’ego MacAskill, czy naszych rodzimych Braci Godziek.

Tak czy inaczej trzeba to pielęgnować, bo czym za młodu skorupka nasiąknie.. i tak dalej. Nawet jak nie będą jeździli w Red Bull\’u to każda aktywność fizyczna zaprocentuje im w przyszłości.

Roch pozdrawia Czytelników.

PS. Statystyki się rozwijają, a klameczki wyglądają tak:

Pora podsumować maj, czyli statystyki na swoim

Dwa ostatnie tygodnie maja Roch poświęcił na przygotowywanie statystyk i wsiąkł w to na całego. Jak już wcześniej pisał była to próba sprawdzenia się w nowej rzeczywistości, a może trochę też przez to cało szaleństwo z COVIDem i długie przesiadywanie w jako takim zamknięciu, choć to do końca prawdą – o tym zamknięciu – nie jest. Izolacja od roweru bardziej.

Przechodząc już do szczegółów to adres do statystyk jest następujący:
I od niego wszystko się zaczęło. Beta dlatego, że wszystko co nowe w Internetach musi przez pierwsze dziesięć lat być betą. Ewentualnie jeszcze Roch mógłby być startup\’em, ale to już chyba bałaby przesada. Tak więc nowe statystyki są już dostępne. Póki co jest to wersja początkowa, która będzie rozwijana. Na pewno pojawią się jakieś wykresy, na pewno będzie bardziej szczegółowe podsumowanie i na pewno będzie mapka ze śladem GPS. Być może będzie to jakiś OpenStreetMap albo w ostateczności wygenerowany obrazek ze śladem, ale będzie.
Planów Roch ma sporo, nie wie ile z tego uda mu się zrealizować, ale w przyszłości chciałby też napisać swojego bloga. Nawet część już jest, ale wymaga jeszcze dopracowania, dopisania komentarzy, tagów, etc. Roboty jest sporo, ale przecież od czegoś trzeba zacząć. Po kliknięciu na wybierz miesiąc można zobaczyć statystyki miesięczne. Na razie jest maj, ale niedługo może uda się Rochowi dodać cały rok (podzielony na miesiące).
I to tyle ze spraw organizacyjnych. Teraz pora na coś przyjemniejszego (jakby programowanie było nie przyjemne). Otóż dziś, jak na pewno każdy wie, jest Międzynarodowy Dzień Dziecka i z tej okazji Roch z Żonką starali się zorganizować dzieciom fajny dzień pełen atrakcji i słodkiego do porzygu (oby nie dosłownie). I przy okazji tych starań Roch odkrył coś dla siebie. Fajne miejsce rowerowe do zjazdów i podjazdów. Niedaleko Częstochowy. W weekend, o ile pogoda pozwoli, Roch zabiera tam rower i będzie zjeżdżał i podjeżdżał. Nawet weźmie kamerkę żeby to nagrać.
Kto by pomyślał, że nawet Roch dostanie swój prezent na Dzień Dziecka.
Tak więc dziś udało się dopiąć statystyki do szczęśliwego początku końca i znaleźć nowy rowerowy cel. A ten prezentuje się tak:
Roch pozdrawia Czytelników.