No i gdzie ten listopad!?

Można by napisać, że trochę się w listopadzie pokiełbasiło. Nic dziwnego, że Roch nie miał czasu na pisanie na blogu, nie mówiąc już o tym żeby wsiąść na rower. Wszystko zaczęło się od tego, że dzieiciory się pochorowały. Pochorowały się permamentnie bo skończyło się na antybiotyku, a z racji tego, że Żonka spełnia się już

Czytaj dalej