środa, 27 lipca 2016

Drugie pedałowanie Stasia

Po kilku dniach przerwy Roch ponownie wsiadł na rower i razem z resztą ferajny, czyli z Żonką, Michasią i Stasiem poszli pojeździć na rowerach. Staś coraz mocniej się przekonuje do roweru, dziś nawet nie zasnął a patrzył co to się dzieje dookoła. Początkowo Roch zakładał, że ponownie będzie cyrk z kaskiem, ale Staś nawet nie protestował jak mu się go zakładało. No więc w drogę.

Dobrze, że w Częstochowie jest coś takiego jak ścieżki rowerowe. To znacznie ułatwia poruszanie się z dzieciakami po mieście, a że Staś już jest zapalony w bojach rowerowych to postanowili, że wydłużą nieco Stasiowi czas przejażdżki. Pech chciał, że Michalina nie spała w dzień, więc pod koniec dnia była zmęczona, a przed nią był jeszcze podjazd pod górkę, który ją pokonał i Roch musiał ją holować.

Zmęczenie Michasi było tak duże, że cała drogę powrotną Roch ją holował, aż w końcu tuż przy domu Michalina lekko się zawahała i pociągnęła Rocha w jedną stronę, a Roch trzymając ją za rękę pociągnął ją w drugą stronę, czego efektem było to, że Michalina straciła równowagę, a Roch chcąc ją ratować pociągnął w górę i zdjął z rowerka. Oboje się wywalili, ale finalnie nikt nie ucierpiał. Kaski na głowie to podstawa właśnie przy takich sytuacjach pokazują one swoją prawdziwą wartość.

Do domu Roch doniósł Michasię, która była w szoku i nie widziała jak to się stało. Kolana obite, ale wypad należy zapisać na plus. Staś zadowolony, Michalina nie jest obita (za bardzo), Roch cały. Jutro Roch ma urlop więc na rowery będzie można spokojnie iść, a może jak się uda to Roch zapakuje rowery do Colta, a dzieciaki do Galanta i pojadą gdzieś pojeździć.

Na zakończenie zapis śladu GPS:


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza