niedziela, 6 października 2019

Maraton zaliczony i oficjalne wyniki

Sobota rano, do startu zostało tylko kilka godzin. Roch wydłużył sobie oczekiwanie na start ponieważ pakiet startowy wraz z numerem startowym odebrał dzień wcześniej. Jednak trochę martwił się pogodą. Co prawda wiedział, że pogoda będzie jaka będzie, nawet prognozy nie zostawiały wątpliwości, że będzie lało. No i lało. Raz mniej, raz bardziej, ale cały czas - przez 30 kilometrów - ale pedałowanie całkiem nieźle szło. Numer jaki dostał to 3005. Przyczepił na kierownicy i pojechał na miejsce startu.

Miał jeszcze trochę czasu, więc pojeździł po całym terenie, zobaczył jak jadą juniorzy na dystansie KIDO, a potem o 1100 zaczął ustawiać się w swoim sektorze startowym. Po kolejnych trzydziestu minutach pierwsze sektory zaczęły startować. Po ośmiu minutach Roch był już na pierwszych kilometrach trasy Bike Atelier Maratonu. Na starcie popełnił wszystkie możliwe do popełnienia błędy, ale w porę opamiętał się i maraton ukończył. Oczywiście chodzi o to, że na początku narzucił sobie takie tempo, że na pierwszym podjeździe mógł w zasadzie zakończyć wyścig, ale magiczne żele postawiły Rocha na nogi i mógł dalej jechać. Trasa była już objechana więc Roch wiedział czego się spodziewać, ale tempo narzucił sobie większe. Deszcze ciągle padał choć w lesie nie było go czuć, to po wyjeździe na otwarty teren czuć, że ciągle padało.

Przejechanie całego maratonu zajęło mu 1 godz. 47 minut. Padał deszcz, było zimno, licznik pokazał raptem 10°C ale pedałowanie było szalone, mokre i szybkie. Zjazdy, co prawda śliskie, ale wszystkie dało się przejechać. Żele z tubek dawały radę i robiły robotę. Tak więc Roch dotarł do mety gdzie czekali na niego najlepsi kibice, czyli Żonka z Dzieciorami.

Maratony spodobały się Rochowi, w przyszłym roku będzie chciał zaliczyć więcej, a może nawet uda się to połączyć z jakimś weekendem w Ustroniu albo Wiśle. Sporo się pozmieniało u Rocha od początku roku, ale w przyszłym będzie to chciał utrzymać, a starty w maratonach są całkiem fajne.

Na zakończenie kilka zdjęć.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza