czwartek, 14 października 2010

Książki nie oddamy (dziś)

Cała historia zaczęła się rano, kiedy listonosz ma w zwyczaju chodzić i donosić różne listy i paczki. Roch czekał na swoją książkę, która miała niedaleką drogę do pokonania, bo jechała z Gliwic i dwa dni to aż nadto czasu. Dzwonek, Roch odbiera, listonosz mówi, że paczka była za ciężka, a on dziś ma dużo do rozniesienia i wypisze Rochowi awizo, a ten odbierze paczkę popołudniu. Roch, nie mając zbytnio wyjścia, przystał na tę propozycję, choć paczka powinna zostać Rochowi dostarczona, ale duży więcej może i w dobie kryzysu to klient przyjeżdża po paczki.

Popołudniu na Poczcie Roch spędził dobre 30 min, w końcu nadeszła jego kolej i okazało się, że paczka nie może być wydana, bo listonosz nie rozliczył się z niej, cokolwiek to znaczy, i dopiero jutro Roch może sobie odebrać, bo przecież Poczta Polska nie ma w zwyczaju przywozić paczek. Takie są efekty skąpstwa; Roch pożałował 12,99 na kuriera i teraz będzie chodził za swoją własnością, stał w kolejce i użerał się z niedopieszczonym babskiem w okienku. To był ostatni raz.

Na zakończenie początek sezonu:

Sikorka Bogatka

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza