niedziela, 10 lipca 2011

Świętowanie i uzgadnianie

Zapowiadane niedzielne burze okazały się kolejnym wymysłem niektórych szamanów pogodowych, choć trzeba im oddać to, że rano dwa razy zagrzmiało, ale nie padało pomimo, że na mapach były chmurki nad Katowicami. Była więc okazja pojeździć w przyjacielskim gronie i poczynić pierwsze ustalenia co do atakowania Lublińca. Wyjazd planowany jest na przyszły weekend, a powrót -- całkiem możliwe -- będzie za pomocą PKP. O szczegółach będzie na bieżąco.

Jeśli chodzi o dzisiejsze pedałowanie to na początek Roch odwiedził Koyota, a później wspólnie popedałowali przez las w stronę Tarnowskich Gór. Na koniec wypadu jeszcze świętowanie u "Szwejka". Są zdjęcia, ale mogą się trafić nieletni czytelnicy i Roch nie chce ich demoralizować, a poza tym reklama piwa jest możliwa bodaj po 23 więc ni jak nie można pokazać zdjęć.

Pozostaje zamówić dobrą pogodę na weekend, żeby planowany wypad odbył się (i zakończył) bezdeszczowo.

Roch pozdrawia Czytelników.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza